Oko cyklonu, część 5

Wielkoskalowe struktury wiatrowe

Autor: Adrew Hall

W poprzednim artykule ustaliliśmy połączenie pomiędzy wiatrami Jowisza a krajobrazami na Ziemi. W pradawnych czasach, pogoda ziemska przypominała tą na Jowiszu, z wirami plazmy i posegregowanymi elektrycznymi strumieniami, osiągającymi prędkości naddźwiękowe. Bliskie oględziny gór i innych formacji ukazuje jasne dowody nawiewania osadów w warstwy lądu, naddźwiękowe fale uderzeniowe, które ukształtowały zbocza gór, masywne wyładowania, które stapiały skały i plazmowe wiry, które opalały grunt.

Wiatry Jowisza są wynikiem pojemności pomiędzy warstwami podwójnymi w atmosferze i powierzchnią planety. Nie wiemy, jaką powierzchnię ma Jowisz, ale to nie ma znaczenia – wciąż formuje ona otoczkę plazmy – warstwę podwójną na styku skorupy i atmosfery. Obwody elektryczne powodują wiatry na skutek: pojemności, induktancji i pól magnetycznych. Powierzchnia i atmosfera oddziałują poprzez pojemność, trwające uwalnianie energii z wnętrza Jowisza jest tym, co porusza wiatry.

Na Ziemi cząstki pyłu, aerozole i obieg wody – parowanie, kondensacja, deszcz i grad – są nośnikami ładunku, czy też „przewodami” obwodu. Na Jowiszu jest jeszcze amoniak i inne substancje.

Niezależnie od różnic w chemii pomiędzy Jowiszem a Ziemią, dyfuzja ładunków w Naturze podlega pewnym wzorcom. Piorun na Jowiszu przypomina ziemski. Jest to wyładowanie pomiędzy warstwami plazmy, przyjmujące fraktalną ścieżkę, gdy zjonizowane włókna oddziałują zwrotnie z polem magnetycznym, generowanym przez prąd.

Formy fraktalne powstają przez to sprzężenie zwrotne w każdym procesie dyfuzji ładunku. Nie ograniczają się one do popiorunowych figur Lichtenberga, lecz są też widoczne w helikalnych prądach Birkelanda, geometrii pól elektromagnetycznych i prądów dryfowych, reagujących na odległe potencjały.

Nie powinno więc zaskakiwać odnalezienie w wiatrach Jowisza wszystkich fraktalnych form z ziemskiego krajobrazu, jeżeli faktycznie powstał on dzięki podobnym wiatrom.

Odciski buta (bootprints)

Niemal wszechobecną, łopato-kształtną formacją w atmosferze Jowisza są 'odciski butów’. Na Jowiszu są to prądy opadające ok cyklonów, ściśnięte w turbulentnym przepływie przeciwnych wiatrów. Jak w huraganie, są one zasilane przez burze otaczające wir, które razem tworzą element obwodu – prąd wirowy pomiędzy atmosferą a gruntem. Kształt na szczytach chmur jest przenoszony na powierzchnię i odciśnięty na niej, gdyż struktura ta jest fraktalnym, obracającym się włóknem prądu, sięgającym powierzchni.

Gdy pogoda na Ziemi szalała, jak na Jowiszu, Ziemia była w okresie formowania. Powstawały kontynenty, warstwa po warstwie nakładanego pyłu w fontannach wypływów wulkanicznych. Turbulentne ziemskie cyklony wytwarzały odciski buta identyczne z formami na Jowiszu. Odciski te są dosłownie odciskami burz.

Odciski na Ziemi są jawnym dowodem elektrycznego powstania, ponieważ wykazują one spodziewane cechy aż do drobnych szczegółów. Odcisk jest konsekwencją wiatru wiejącego w dół – gorącego, zjonizowanego, naddźwiękowego, zapylonego wiatru siekącego grunt jak opalarka.

Pierścień gór jest wzorcem stojącej fali uderzeniowej. Powtarzające się trójkątne warstwy na wewnętrznych stokach pozostały po harmonicznych odbiciach udarowych, które kanalizowały wiatr na granicy warstwy oraz więziły pył trójkątnych w obszarach niskiego ciśnienia.

Gdy naddźwiękowy wiatr trafia na przeszkodę, na przykład stały ląd, fale uderzeniowe powodują trójkątne kształty ekspansji i kompresji.

W strefie tuż przed odbiciem się fali uderzeniowej powstaje obszar niskiego ciśnienia, zwany „bąblem separacyjnym”. Ma on kształt czworościanu, z trójkątną ścianą prostopadłą do wiatru pod takim samym kątem, jak odbicie fali uderzeniowej – zwanym kątem Macha.

Gdy zjonizowane, pyliste wiatry przechodzą przez ten obszar, jego niskie ciśnienie powoduje gromadzenie się pyłu, jak w odkurzaczu, który (pył) odkłada się w trójkątne warstwy. Tym samym, pierścienie lub góry otaczające kratery-odciski posiadają te trójkątne warstwy.

Jeżeli wiatr opadający spada pod kątem, obraca się lub jego przepływ jest zaburzony z jednej strony, wpłynie to na kształt powstającego krateru. Odciskom często towarzyszy twór, zwany wachlarzem ekspansji Prandtla-Meyera. Jest to seria stojących fal uderzeniowych, tworzących liniowe promienie kompresji i rozrzedzania w miejscu uderzenia i odkształcenia wiatru przez obiekt. Ten wzorzec wskazuje, że odcisk jest wynikiem ukośnie padającego wiatru, który uległ obróceniu.

Z lewej: Trójkątne, harmoniczne obicia fali uderzeniowej. Z prawej: wachlarz ekspansji Prandtla-Meyera.

Jeżeli kiedykolwiek widzieliście tornado, zapewne zauważyliście, że rzadko bywa doskonale pionowe. Styka się z gruntem pod kątem, wirujący wiatr unosi się z nad ziemi pod jednej stronie i uderza w niego po drugiej. Dokładnie to się dzieje przy powstawaniu kraterów odciskowych z wachlarzem ekspansji.

Ten pojedynczy przykład jest dowodem na moją teorię. Każdy, kto dysponuje tunelem naddźwiękowego wiatru, może wyprodukować wachlarz ekspansji Prandtla-Meyera, czworościenne bąble separacyjne i trójkątne odbicia harmoniczne – robiono to niezliczoną ilość razy. Pokażcie jednak sposób na odtworzenie tego wszystkiego w wielkiej skali i spójnej formie przy pomocy tektonicznego wynoszenia, wstrząsów sejsmicznych, osunięć, erozji czy jakiegokolwiek konwencjonalnego zjawiska geologicznego. Nie da się. Jest to unikalny efekt udaru naddźwiękowego. Natura dostarcza racjonalnego, oczywistego dowodu, bez potrzeby używania komputerów czy modeli numerycznych.

Wzór nie jest niejasny, jak Jezus na kawałku tosta. Jest potwierdzony w każdym szczególe. Korelacja nie polega jedynie na wizualnym podobieństwie, ale i na przyczynowości – szybkie, pionowe wiatry, naładowane elektrycznie i kształtowane polami elektromagnetycznymi. Dowody na wiatry na Jowiszu są wśród danych NASA; dowody na efekty gruntowe na Ziemi są pod naszymi stopami oraz w dekadach stosowanej nauki zachowania się naddźwiękowych fal uderzeniowych. Poprawna interpretacja danych i kilka prób w tunelu aerodynamicznym powinno rozwiązać problem.

Ale, być może, mogę to zrobić poprzez kolejny przykład.

Kalifornia

Najznamienitszą formacją Kaliforni jest San Joaquin Valley i jej pierścień gór, w tym okazałe Sierra Nevada oraz łańcuchy nadmorskie. W tej wannie znajduje się długa, płaska równina, która kiedyś była dnem morskim.

Powstała ona na skutek sztormu, takiego, jak ten na Jowiszu. Spójrzmy na pewne zadziwiające szczegóły.

Poniższy obraz pokazuje cztery specyficzne obszary do omówienia.

Obszar 1 – pustynia Mojave

Jest to niemal trójkątny, płaski, wysoko położony obszar, ograniczany prostą linią gór Tehachapi na północy, podobnie prostą linią gór San Gabriel na południu, która, swoją drogą, pokrywa się z uskokiem San Andreas.

Koreluje to z obszarem niskich wiatrów, w kolorze ciemno niebieskim, na krańcu owalnego sztormu z Jowisza. Wiatry te są opadające – to znaczy, że naciskają na grunt, przyspieszając na krańcu burzy w efekcie Venturiego. Żółto-brązowy pierścień jest wiatrem wznoszącym, formując ciągły pierścień burz. Ostre granice pomiędzy pustynią a górami wynikają ze strefy ścierania się, w której pomiędzy niskimi wiatrami poziomymi a wznoszącymi się wiatrami wirującej burzy powstawały fale uderzeniowe.

Gdy wiatry te mijały narożnik, wchodząc w efekt Venturiego, przyspieszały i żłobiły doliny Owens, Saline, Amargosa i Śmierci. Doliny te oddzielone są wysokimi na 11 tys. stóp [ok 3353 m] grzbietami Panamint, Darwin i Amorgosa. Powstały jako zastrugi, równoległe do strumieni w niskociśnieniowych strefach interferencji, pomiędzy laminarnymi strumieniami.

Brąz oznacza wysokie, wirujące wiatry, niebieski to wiatry przygruntowe. Czerwony oznacza uskok San Andreas.

Pioruny w tym regionie były imponujące. W strefie ścierania plazma się intensyfikuje, zwiększając zawartość jonów na skutek ścierania i ekstremalnych różnic temperatury i ciśnienia. Ścierające się, naddźwiękowe wiatry odbijały pomiędzy sobą fale uderzeniowe, powodując wysoką gęstość prądu w ciągnących się tysiące mil strugach powietrza. Pioruny z tych strug skupiały się na wystających górach poniżej, mając do dyspozycji pojemność długiej na tysiące mi burzy, ciągle zaopatrywanej w energię.

Prąd, zrzucony podczas wyładowania, nie błyskał po prostu tu i tam na ułamek sekundy, ale stanowił trwający łuk, penetrujący grunt, wytapiając granit z piasku i pyłu. To dlatego góry typu sierra, w południowej części łańcucha, mają najbardziej imponujące, granitowe struktury: Yosemite, Mt. Whitney, sąsiednie szczyty oraz kopuły. Granity gór Sierra leżą na wierzchu osadów, co oznacza, że burze, poprzez wiatr lub tsunami, naniosły warstwy pyłu na długo przed uderzeniami piorunów.

Obszar 2 – Coalinga

Oryginalna nazwa tego miejsca to Stacja Nawęglania „A”. Dzisiejsza Coalinga to miasto przemysłu naftowego. Okoliczne wzgórza są polami naftowymi – antyklinami płytkiego piaskowca, nasączonego ciężką ropą. Podobne antykliny flankują zachodnią stronę San Joaquin Valley, od Coalinga do końca rynny w Bakersfield. Antykliny te tworzą niektóre z największych pól naftowych w Ameryce Północnej.

Powstały na skutek czegoś w rodzaju turbulentnego obszaru w chmurach Jowisza. Koloryzowane zdjęcie z NASA ukazuje strukturę chmur w kształcie kleszczy kraba, z wysokimi chmurami w kolorze żółtym a niskim w niebieskim i czarnym. Wzdłuż granicy przeciwnych wiatrów znajduje się dużo wirów tornado. Są tam też głębokie, liniowe włókna.

Teraz połączmy ciemne włókna z głęboko wciętymi, liniowymi dolinami w pobliżu Coalinga. Ciemne włókna są przygruntowymi strugami wiatru, które dzięki zapobieganiu osadzania się pyłu utworzyły te doliny. Na końcach włókien na Jowiszu znajdują się tornada. Z kolei na końcach dolin wokół Coalinga są wzgórza o spiralnych strukturach. Innymi słowy, włókna są strugami wiatru przygruntowego, przecinającego burzowe chmury, aby zasilać ogromne tornada.

Liniowa dolina, wycięta strugą wiatru, w pobliżu Coalinga.

Ogólny wzorzec wiatrów wokół Coalinga.

Niebieskie linie reprezentują wiatry przygruntowe, kluczące przez San Joaquin Valley i wznoszące się w burze. Żółty reprezentuje wyżej położone wiatry mezocyklonów, zrzucające pył i skały. Niebieskie wiatry wchodzą do burz prostopadle, po czym wznoszą się w prądach burzy. Ciemnoniebieskie linie są tornadami i przygruntowymi strumieniami powietrza.

Przejazd przez ten obszar udowadnia, że góry są nawianymi wydmami, które wyrastają nagle z płaskiego dna doliny i wykazują dokładnie te omówione cechy wiatrowe.

To wydaje się chaotyczne – wiatry przecinające się we wszystkich kierunkach. Ale takie nie jest. Ogólna struktura wiatru jest zwana niestabilnością Kelwina-Helmholtza. Jest to wzór fraktalny, który występuje zawsze, gdy dochodzi do ścierania się wiatrów.

Obszar 3 – San Joaquin Valley

Spójrzmy do wnętrza żółtego pierścienia burz i zauważmy tam wiele małych wirów. Są to tornada, czy może trąby wodne, gdyż San Joaquin Valley była wtedy przypuszczalnie morzem.

Pomiędzy tymi wszystkimi małymi wirami znajduje się jedno ogromne tornado w centrum sztormu. Ta cecha zgadza się z okrągłym obszarem pogórza Sierra na północnym krańcu San Joaquin Valley. Jeżeli jechaliście kiedyś z Sacramento do Lake Tahoe stanową 50-tką, mijając miasto Folsom, wjeżdżaliście na pogórze Sierra, które stanowi tą formację. Widoczny jest wyraźny wir tuż nad (na wschód od) Folsom Lake.

Wir ten zasilały przygruntowe wiatry, wkraczające od lewej (południa), podczas gdy najwyższe wiatry w górnych chmurach Jowisza napływają od dołu (od zachodu na obrazie Ziemi). To wskazuje na różnice w układzie przepływu pomiędzy warstwami podwójnymi na skutek obrotowej symetrii fraktali. Symetria taka oznacza, że kształt fraktala powtarza się z obrotem o 90 lub 180 stopni. To samo zachodzi w huraganach i mezocyklonach na Ziemi, również dzisiaj.

Obszar 4 – Zatoka San Francisco

Widzimy tu dosłownie odpływ z wanny. Podążając za ciemnymi włóknami w chmurach Jowisza a zobaczymy, że zbiegają się w wir.

Porównajmy ciemne włókna Jowisza z długimi, liniowymi dolinami, biegnącymi do zatoki San Francisco, zobaczymy ten sam wzorzec. Ciemne włókna są przygruntowymi wiatrami, siekącymi ląd, podczas gdy jaśniejsze szczyty chmur są kowadłami burz, zrzucającymi naładowany pył, tworzący góry.

Spójrzmy uważnie na chmury Jowisza w pobliżu centrum rotacji, a znajdziemy tam ciemną strukturę w kształcie „X”. Przy spojrzeniu na deltę Sacramento, zauważymy, że leży ona czubkiem takiego iksa. Ponownie, jest to wynik tego, że ciemne włókna są wiatrami biegnącymi przy ziemi, i w tym przypadku wyżłobiły ląd poniżej poziomu morza.

Mam nadzieję, że obrazy te dostarczyły niewątpliwych dowodów na sposób formowania się Ziemi. Dowolne jedna czy dwie podobne struktury, będące w chmurach Jowisza i ziemskim krajobrazie mogą być zbieżnością. Ale ogólny owal sztormu nad Kalifornią i wszystkie siedem struktur tu opisanych zgadza się zarówno kształtem jak i położeniem, a układ wiatrów nie tylko przypomina, lecz również wyjaśnia struktury lądowe. Przynajmniej przy uwzględnieniu obwodów elektrycznych i pominięciu konsensusu naukowego.

Zrozumienie prawdziwego powstania Kaliforni jest źródłem interesujących lekcji. Na przykład, wirowe wzgórze w Kern County jest pełne skamieniałych zębów starożytnych rekinów. Rekiny te są datowane na okres miocenu, który wg konsensusu naukowego miał miejsce ok 15 milionów lat temu. Nie ufam ich chronologii konsensusu naukowego, ale stanowi to rodzaj zakładki w w zapisie kopalnym. Roponośne piaski w San Joaquin datuje się na miocen i wcześniej, poza płytkim osadem z pliocenu. Epoka miocenu, w której powstało Rekinie wzgórze, była przypuszczalnie ostatnim razem, gdy taki górotwórczy sztorm przeszedł nad Kalifornią. Ale stratygrafia i zapis kopalny sugerują, że wcześniej istniało wiele podobnych, fraktalnych sztormów.


Dodatkowe źródła:

Przebicia powierzchniowe

Wybuchający Łuk – Część 1

Wybuchający Łuk – Część 2

Wybuchający Łuk – Część 3

Monoklina

Maary Pinacate, Część 1

Maary Pinacate, Część 2

Elektroda Natury

Letni stos termoelektryczny

Tornado – model elektryczny

Ziemia zraniona piorunem, część 1

Ziemia zraniona piorunem, część 2

Rozpylane kaniony, część 1

Rozpylane kaniony, część 2

Rozpylane kaniony, część 3

Oko cyklonu, część 1

Oko cyklonu, część 2

Oko cyklonu, część 3

Oko cyklonu, część 4


Andrew Hall jest naturalnym filozofem, inżynierem i pisarzem. Ukończył University of Arizona’s Aerospace and Mechanical Engineering College. Przez 30 lat pracował w branży energetyki przemysłowej. Projektował, udzielał konsultacji, zarządzał i kierował konstrukcją i użytkowaniem niemal 2,5-gigawatowych generatorów i linii przesyłowych, w tym instalacji słonecznych oraz pobierających naturalny gaz. Ze swojego domu w Arizonie eksplorował góry, kaniony, wulkany i pustynie amerykańskiego południowego zachodu, próbując zrozumieć i przepisując na nowo interpretację Ziemi w jej poprawnym, elektrycznym kontekście. Był mówcą na konferencji EU2016, EU2017 oraz EUUK2019. Można się z nim skontaktować pod hallad1257@gmail.com lub thedailyplasma.blog.

Wyjaśnienie: Proponowana teorie są jedynie pomysłami autora, na podstawie obserwacji, doświadczeń skutków efektów udarów i hydrodynamicznych oraz dedukcji. Autor nie rości sobie, że ta metoda jest jedynym sposobem, w jaki tworzone są góry lub inne formy geologiczne.

Pomysły wyrażone w Thunderblogach niekoniecznie wyrażają poglądy T-Bolts Group Inc lub Thunderbolts ProjectTM.


Przetłumaczono z: Eye of the Storm, Part 5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.