Gwiezdna ewolucja

Wprowadzenie

Jeśli Słońce jest dogłębnie elektrycznym zjawiskiem, a tak wydaje się być, i jeśli jest również typową gwiazdą, wówczas wszystkie gwiazdy powinny wykazywać właściwości pasujące do modelu elektrycznego Słońca. Czy tak jest? Ekstrapolujmy model i porównajmy go z obserwacjami gwiazd.

W 1911 Ejnar Hertzspung skonstruował wykres absolutnej jasności gwiazd względem ich typu widmowego (temperatury), dotyczący gwiazd, których odległość można zmierzyć metodą paralaksy. W 1913 Henry Norris Russel niezależnie zrobił to samo. Wykres ten jest po nich nazywany wykresem Hertzspunga-Russela (HR) i jest jednym z pierwszych tematów prezentowanych na wprowadzeniach do astronomii. Jest jasne, że diagram HR jest wykresem obserwacyjnym – nie czymś wydedukowanym z teorii. Zatem, każdy warty zainteresowania model powinien gwiazd musi być z nim zgodny. Czy model elektrycznego Słońca spełnia ten warunek? Jeżeli nie, podważałoby go to.

diagram Hertzspunga-Russela

Na diagramie HR, jaki zwykle się prezentuje, oś pionowa jest podwójnie opisana: jako absolutna jasność (od 18 na dole do -8), oraz jasność słoneczna (skala logarytmiczna z 0,00001 na dole do 100 000 na górze). Oś pozioma również jest urozmaicenie opisana: klasa widmowa, z lewa na prawo: O i B (niebieski), A (biały), F (żółty), K (pomarańczowy) i M (czerwony).

Kolejna skala pozioma obejmuje absolutną temperaturę i również przebiega z lewa na prawo (od ok 20 000K do 300)K), odpowiadając opadającej temperaturze ciała doskonale czarnego. (Jako inżynier, mam obiekcje wobec rysowaniem wzrastającej temperatury z lewa na prawo. Ale taka jest konwencja astronomów. Żyjemy z tym.) Pojedyncza gwiazda reprezentowana jest punktem na wykresie. Wyniki wyszukiwania w sieci dają wiele różnych przykładów rysowania wykresu HR.

Nasze Słońce, będąc całkiem młodą gwiazdą, plasuje się prawie pośrodku diagramu (na jasności słonecznej = 1 i jasności bezwzględnej = 0,5, typie widmowym G i temperaturze 6000K). Punkty na wykresie wydają się elegancko zgrupowane w długą, nieco rozproszoną linię, ciągnącą się od lewego górnego, do prawego dolnego rogu. Linia ta załamuje się gwałtownie na prawym końcu. Są też dwa inne, mniej zagęszczone chmury punktów: jedna w górnym prawym rogu, a druga w na dole, z koncentracją po lewej.

Dodanie nowej skali poziomej

W modelu elektrycznym ważną zmienną jest gęstość prądu, (A/m2) na powierzchni fotosfery. Jeśli gęstość prądu rośnie, wyładowanie łukowe na powierzchni (granule fotosferyczne) staje się gorętsze, zmienia kolor (oddala się od czerwieni ku bieli i błękitowi) i jaśniejsze. Zatem bezwzględna jasność gwiazdy zależy od dwóch czynników: gęstości prądu na jej efektywnej powierzchni, oraz od rozmiaru (średnicy).

Dodajmy zatem nową skalę na poziomej osi diagramu HR: gęstość prądu na powierzchni każdej gwiazdy. Przesuwając się teraz z prawego, dolnego rogu ku lewej stronie, zwiększamy gęstość prądu na powierzchni gwiazdy.

Czerwone i brązowe karły

Pierwszy region po prawej na dole jest miejscem o tak niskiej gęstości prądu, że dla plazmy otaczającej anodę (gwiazdę) nie są potrzebne warstwy podwójne (DL) (granule fotosferyczne). Jest to region występowania czerwonych i brązowych karłów oraz gazowych planet. Niedawne odkrycia niezmiernie chłodnych karłów, typu L i T, spowodowały potrzebę rozszerzenia diagramu na lewo i w dół. Te gwiazdy mają niezmiernie niską absolutną jasność i temperaturę.

Zauważmy, że temperatura karłów typu T wynosi zaledwie 1000K lub mniej! Dla porównania przypomnijmy, że niektóre miejsca na Wenus mają temperaturę 900K. Gwiazdy typu T mają widma zdominowane przez metan – odpowiadające widmu Jowisza. Plazma tworząca gwiazdę tego typu znajduje się w trybie żarzenia – a być może nawet w trybie ciemnego prądu. Jeżeli faktycznie wszystkie gwiazdy zasilane są fuzją jądrową, jak się twierdzi, karły typu T muszą być w zasięgu zimnej fuzji! Faktycznie, standardowa teoria wymaga temperatury w centrum gwiazdy sięgającej przynajmniej trzech milionów K. A ponieważ, zgodnie z przyjętym modelem, temperatura w centrum rośnie z grawitacją, gwiazda musi mieć masę równą przynajmniej 75 masom Jowisza, lub przynajmniej 7% masy Słońca. Wiele z karłów nie spełnia tych kryteriów. Jeden ze zdających sobie z tego sprawę astrofizyków głównego nurtu powiedział, że tego typu karły muszą być zasilane grawitacyjnym kolapsem.

Orbitalny teleskop promieni Rentgena, Chandra, odkrył niedawno rozbłysk rentgenowski, wyemitowany przez brązowego karła (typ widmowy M9). To stwarza dodatkowy problem. dla adwokatów modelu fuzyjnego. Tak chłodna gwiazda nie powinna być zdolna do rozbłysków rentgenowskich.

W modelu elektrycznym nie ma dolnego ograniczenia temperatury czy masy, ponieważ gwiazda jest z natury elektryczna. W modelu elektrycznym (jeśli brązowe i czerwone karły operują blisko górnej granicy trybu ciemnego prądu) niewielkie zwiększenie całkowitego prądu docierającego do gwiazdy może przenieść ją w tryb normalnego żarzenia. Przemianie będzie towarzyszyć gwałtowna zmiana ww wzroście woltażu przez plazmę gwiazdowej atmosfery. Równania Maxwella mówią nam, że taka zmiana w napięciu może wymusić powstanie silnego, dynamicznego pola elektrycznego i magnetycznego. Jeśli będą one dostatecznie silne, mogą wytworzyć promienie Rentgena. Podobne zdarzenie będzie miało miejsce, gdy gwiazda przeskoczy z trybu żarzenia w tryb łuku.

W miarę, jak przesuwamy się na lewo wzdłuż diagramu HR, punkty wykresu przesuwają się ku górze. Wkraczając w typ widmowy M, do obsłużenia wyładowania elektrycznego gwiazdy potrzebne staje się pączkowanie łukowe.

Gdy gęstość prądu rośnie, pączki (plazma w trybie łuku) pokrywają więcej i więcej powierzchni danej gwiazdy, a jej jasność szybko się zwiększa – plazma w łuku jest o wiele jaśniejsza od plazmy w trybie żarzenia. Można patrzeć bezpośrednio na lampę neonową, ale nie na łuk spawarki. To powoduje skokowość wykresu HR w regionie klasy M – niewielkie zwiększenie natężenia prądu powoduje znaczne zwiększenie jasności. W miarę przemieszczania się na lewo, gwiazdy coraz bardziej pokrywają się łukiem fotosfery (pączkami).

NASA odkryła niedawno gwiazdę, która w połowie pokryta była plamą. Bardziej odpowiednie stwierdzenie brzmiałoby, że gwiazda ta jest w połowie pokryta łukiem fotosferycznym. Obecna kontrowersja o różnicy pomiędzy ogromnymi gazowymi planetami a brązowymi karłami jest bezpodstawna. Są one członkami kontinuum – jest to po prostu kwestia poziomu gęstości prądu na jej powierzchni. Odkrycie NASA dostarcza brakującego połączenia miedzy gazowymi olbrzymami, a w pełni opączkowanymi gwiazdami. W rzeczywistości, zamiast określenia gazowy olbrzym bardziej pasowałoby słowo proto gwiazda.

Gwiazdy ciągu głównego

Kontynuując przesuwanie się na lewo, już za załamaniem krzywej, wszystkie gwiazdy (od K poprzez B) są zupełnie pokryte pączkami (mają kompletną fotosferę), a ich jasność nie rośnie już tak gwałtownie, jak poprzednio. Aczkolwiek im dalej na lewo (im większa gęstość prądu), tym jaśniejsze są pączki, a więc większa jasność gwiazdy. Sytuacja jest podobna do włączania prądu w spawarce. Zwiększanie jasności łuku spowodowane jest nachyleniem linii ku górze. Matematycznie, mamy sytuację, w której zmienna na osi poziomej (gęstość prądu) jest jednym z czynników rysowanych na osi pionowej (jasność). Im znaczniejsze owiązanie, tym bardziej wykres przybierze postać linii nachylonej pod kątem 45°.

Przypomnienie: Nasza podróż od prawej ku lewej nie jest opisem ewolucji gwiazdy w czasie. Po prostu przesuwamy się po diagramie od jednego statycznego punktu do drugiego.

To, że gwiazdy nie leżą dokładnie na linii, lecz podlegają pewnemu rozrzutowi nad i pod, spowodowane jest wariacjami w rozmiarze. Względnie prosta część diagramu HR nazywana jest ciągiem głównym. Określenie to daje fałszywe wyobrażenie, że gwiazdy poruszają się ciągiem na wykresie HR. Diagram HR jest statycznym wykresem, nei sekwencją.

białe i niebieskie gwiazdy

Lewy górny region diagramu HR jest miejscem, gdzie występują gwiazdy typu O, biało-niebieskie, o wysokiej temperaturze (35000K i więcej). Występuje tam silne natężenie elektryczności – zbyt dużo amperów na metr kwadratowy. Ich absolutna jasność sięga 100 000 jasności Słońca. Nawet dalej na lewo i do góry znajduje się rejon gwiazd Wolfa-Rayeta. Ekstremalne natężenie elektryczne może doprowadzić do rozdzielenia takiej gwiazdy na części, być może eksplozywnie. Eksplozja taka nazywa się nową. Proces podziału nazywa się rozszczepieniem. Charakterystyki gwiazd Wolfa-Rayeta wskazują, że tracą one gwałtownie masę.

Rozszczepianie

Wal Thornhill powiedział pewnego razu:

… wewnętrzne siły elektrostatyczne zapobiegają grawitacyjnemu zapadaniu się gwiazd, powodując czasem ich dzielenie się, formujące gwiazdy towarzyszące i planetarne gazowe olbrzymy. To tłumaczy, dlaczego gwiazdy zwykle mają partnerów, i dlaczego większość gazowych planet krąży po tak bliskich orbitach wokół swoich gwiazd.

Jeśli sfera o ustalonej objętości podzieli się na dwie mniejsze (równe sobie), to całkowita powierzchnia nowo utworzonego układu będzie ok 26% większa, niż powierzchnia oryginalnej sfery (w przypadku nierównego podziału, powierzchnia ta będzie mniejsza). A zatem, w celu zredukowania gęstości prądu na powierzchni, spodziewać się należy, że przeciążone elektrycznie biało-niebieskie gwiazdy będą się eksplozywnie rozszczepiać na dwie lub więcej części. Powoduje to zwiększenie całkowitej powierzchni i zmniejszenie gęstości prądu na powierzchniach nowo powstałych gwiazd. Każda z nowo powstałych, bliźniaczych gwiazd będzie doświadczać tylko 80% poprzedniej gęstości prądu, przeskoczy więc do nowej pozycji, położonej bardziej na prawo i w dół w diagramie HR.

Możliwym przykładem dwóch jednakowych odprysków jest układ podwójny, zwany Y Cygni. Jest to para olbrzymów klasy O lub B, okrążających się wzajemnie w okresie 2,99 dnia. Każda z gwiazd ma około 5 milionów mil średnicy i 5000 jasności Słońca – absolutną jasność około -4,5. Oddalone są od siebie o jakieś 12 milionów mil (mniej niż 2,5 ich średnicy!). Ich masy wynoszą 17,3 i 17,1 masy Słońca.

Jeżeli elementy powstałej pary okażą się nierówne w rozmiarze, większy prawdopodobnie będzie miał większą gęstość prądu – ale wciąż mniejszą od oryginalnej (zakładamy, że całkowity ładunek i prąd oryginalnej gwiazdy będzie rozdysponowany proporcjonalnie od masy nowych gwiazd). W takiej sytuacji mniejszy element może mieć tak niską gęstość prądu, że nagle zejdzie do statusu brązowego karła a nawet gazowej planety. W taki sposób mogą się rodzic olbrzymie, gazowe planety (oraz pozostawać na bliskich orbitach wokół swoich rodziców).

Interesujące pod tym względem oświadczenie pojawiło się w numerze Science Now z 1 stycznia 2001 (s. 4): Astronomowie lamią sobie głowę nowym, dziwacznym układem planetarnym. Zespół odkrył ogromna kulę gazu – przypuszczalnie niedoszłą gwiazdę, zwaną brązowym karłem – okrążającą gwiazdę, posiadającą oprócz tego planetę. Nikt nie rozumie, jak coś tak dużego, jak brązowy karzeł, mogło się ukształtować tak blisko normalnej gwiazdy, posiadającej planetę.. Było to w artykule pt Niezwykłe trio wzburzyło astronomów autorstwa G. Schilling.

Końcowa dystrybucja masy i gęstości prądu jest wrażliwa na proces podziału. Proces taki musi być gwałtowny – może prowadzić o erupcji nowej. Część masy może być utracona w chmurze plazmy, która potem może stworzyć mgławicę planetarną, lub pozostałość nowej, otaczającą układ podwójny. Jeśli ładunek oryginalnej gwiazdy był silnie skoncentrowany na, lub blisko powierzchni, a proces podziału przypomina oddzielanie warstw cebuli, większość oryginalnego ładunku (oraz prądu) znajdzie się w gwiazdowym odprysku, złożonym tylko ze skóry oryginalnej gwiazdy. W tym przypadku to raczej mniejszy towarzysz będzie gorętszy. W każdym przypadku obie gwiazdy przeniosą się w inne miejsce na diagramie HR, w porównaniu do gwiazdy oryginalnej.

Gwiazdowa ewolucja

Astronomia głównego nurtu próbuje opisać, jak gwiazdy się starzeją (tracą paliwo nuklearne) i powoli migrują przez setki tysięcy lat, przesuwając się z jednego punktu na wykresie HR do drugiego. Droga, jaką gwiazda musi przejść opiera się całkowicie na założeniu, że gwiazdy są zasilane różnymi etapami fuzji jądrowej lekkich pierwiastków.

Model elektryczny nie robi takiego założenia. Ludzie nie żyją dość długo, aby zaobserwować powolnego przechodzenia jakiejkolwiek gwiazdy po diagramie HR. Zatem, obecnie powolna gwiezdna ewolucja jest kolejną ze skomplikowanym, teoretycznych konstrukcji, istniejących w umysłach astrofizyków bez jakichkolwiek dowodów obserwacyjnych na ich istnienie.

Przykłady falsyfikujące przyjęty proces gwiezdnej ewolucji

FG Sagittae

Gwiazda FG Sagittae łamie wszelkie zasady przyjętej gwiazdowej ewolucji. FG Sagittae zmieniła się z niebieskiej w żółtą od 1955! Jest to całkiem niedawny głęboki spadek jasności. FG Sagittae jest centralną gwiazdą mgławicy planetarnej (pozostałości nowej?) He 1-5. Jest to unikalny obiekt w tym sensie, że mamy bezpośrednie dowody ewolucji gwiezdnej, ale w skali porównywalnej z ludzkim życiem. (CCD Astronomy, lato 1996, s.40.)

Około 1900 FG Sge była niepozorną, gorącą gwiazdą (ok 50 000K) o magnitudo 13. W ciągu następnych 60 lat oziębiła się do około 8000K, zwiększając jasność w paśmie widzialnym do magnitudo 9, gdy jej widmo przeniosło się z dalekiego nadfioletu do pasma widzialnego. Około 1970 pojawiła się grupa nowych linii widmowych, odpowiadających strontowi, itrowi, cyrkonowi, barowi i metalom ziem rzadkich… Gwiazda w latach 1970 i 1980 dalej się studziła, po czym nagle w 1992 jej jasność spadła do 14. Dalszy spadek następował od 1992 do 1996 z bardzo głębokim minimum z magnitudo 16 w czerwcu 1996. (kursywa dodana)

Zatem, po nagłym pojaśnieniu o cztery jednostki, nastąpiło pociemnienie o siedem. Od końca ostatniego stulecia FG Sagittae przeniosła się przez diagram HR, zmieniając się z normalnego, gorącego olbrzyma do późnego typu widmowego (chłodnego), ze zmianami chemicznego składu powierzchni. Jej obecna temperatura mieści się w zasięgu 4000K. Nie jest to rodzaj powolnej, gwiazdowej ewolucji, głoszonej przez astronomów głównego nurtu.

I FG Sagittae jest układem podwójnym!

Oficjalne sformułowanie głosiło, że W 1995 FG Sge zmieniła jasność w sporadyczny sposób z V~10,5 do 13, zgodnie z danymi z Hungarian Astronomical Association-Variable Star Section. Podczas obserwacji widmowych 9/10 i 10/11 sierpnia, FG Sge była bardzo słaba (dane z HAA-VSS: V~12,5 – 13,0, zgodnie z Variable Stars Observers’ League of Japan: ~13,3), a zatem błędnie zaobserwowano wizualnego towarzysza 8” od FG Sge. Jest to prawdopodobnie pierwsze widmo wysokiej rozdzielczości, należące do obiektu towarzyszącego, jakie dotąd otrzymano. Okazało się ono wskazywać na zwykłego olbrzyma typu widmowego K0.

Czy FG Sagittae jest przykładem rozszczepiania na dwoje pod wpływem napięć elektrycznych, opisanym powyżej? Zdaje się mieć wszystkie podstawowe charakterystyki: pojaśnienie jak u nowej, po którym następuje spadek jasności i temperatury, co powoduje przejście do innego typu widmowego, przy jednoczesnej zmianie składu chemicznego powierzchni; odkrycie bliźniaczego towarzysza, a cały układ leży w pozostałościach nowej.

Dwa kolejne dwa przykłady

Virginia Trimble, profesor fizyki na Uniwersytecie w Kaliforni, w Irvine, i profesor wizytujący na Uniwersytecie w Maryland, powiedziała niedawno:

Nieczęsto widzimy zmianę typu widmowego gwiazdy za ludzkiego życia. Zatem FG Sagittae, która pojaśniała, schłodziła się z [typu widmowego] BO do K, dostała nowych linii widmowych węgla, baru oraz innych pierwiastków, począwszy od 1890, przez długo czas była unikalna. Standardowa interpretacja brzmi, że doświadczyła ona swojego ostatniego rozbłysku, spalającego powłokę z helu, czego wynikiem są węgiel i tlen, i stawała się zmienną R Coronae Borealis. Są to gwiazdy bogate w węgiel, które nagle i niespodziewanie zanikają (co FG Sge zaczęła robić wiele lat temu) oraz które mają uszczuploną atmosferę wodorową (którą FG Sge właśnie rozwinęła). W dodatku, galopujący olbrzym nie jest już sam. Sprawdzenie starych obrazów i spektrogramów wykazało, że V 605 Orła, studiowana przez Knuta Lundmarka w latach 1920, była podobnego rodzaju, przez co jest teraz bardzo słaba. A ostatnim rekrutem jest V 4334 Strzelca, lepiej znana jako obiekt Sakuraiego, odkryta w 1994. Ona również bardzo gwałtownie zmieniła zarówno typ widmowy, jak i skład powierzchni, i jest obecnie ubogą w wodór, a bogatą w węgiel, kierując się prosto do stania się trzecią gwiazdą R CrB tego stulecia.

Jeszcze jeden przypadek – V838 Jednorożca

2 października 2002 w Astronomicznym Zdjęciu Dnia, NASA, zakomunikowano o tajemniczej gwieździe.

Oto fragment oficjalnego wyjaśnienia:

V838 Mon została odkryta podczas wybuchu w styczniu tego roku. Z początku sądzono, że jest typową klasyczną nową, ale wkrótce astronomowie zdali sobie sprawę, że może to być całkiem nowy dodatek w astronomicznym zoo. Obserwacje wykazały, że eksplodująca gwiazda przemieniła się w przeciągu miesiąca z małej, słabo świecącej gwiazdy nieco gorętszej od Słońca, w jasnego, chłodnego super olbrzyma, ulegającego gwałtownym i złożonym wahaniom jasności. Transformacja ta przeczy konwencjonalnemu zrozumieniu gwiazdowego cyklu życiowego. Najbardziej wartym wspomnienia szczegółem jest rozszerzająca się mgławica, która obecnie ją otacza.

(wyróżnienia dodane)

Zatem teraz mamy co najmniej cztery główne przykłady gwiazd, które nie ewoluują zgodnie z przyjętym modelem termojądrowym. Są to gwiazdy, które falsyfikują konwencjonalne zrozumienie gwiezdnego cyklu życia. Wszystkie one zachowują się w sposób przewidziany przez model elektryczny.

W modelu elektrycznym gwiazdowej ewolucji rzeczy mogą dziać się szybko. Jeśli model fuzyjny jest poprawny, gwieździe zajeżłoby setki tysięcy lat przemieszczenie się z jednego miejsca diagramu HR do innego. Nie da się tego zaobserwować za ludzkiego życia. Ale gwieździe FG Strzelca przejście w dół nie zajęło tyle czasu. Gwiazda V838 Jednorożca przemieściła się przez połowę diagramu HR w kilka miesięcy. Migracja może nastąpić bardzo szybko – i tak się dzieje! Jak wiele takich przeciw przykładów potrzeba, żeby astronomowie zdali sobie sprawę, że ich teoria gwiazdowej fuzji jądrowej została obalona?

Czerwone olbrzymy

Rozproszona grupa w prawym górnym rogu diagramu HR przedstawia gwiazdy, które są chłodne (mają niską gęstość prądu, który je zasila), ale są jasne, a więc bardzo duże. I jasność ta wynika tylko z dużych rozmiarów. A rozmiar ten może wynikać z posiadania dużej korony, niż średnicy. W każdym razie, są czerwonymi olbrzymami. Nie są koniecznie starsze, niż inne gwiazdy. Zauważmy, że niektóre są względnie chłodne – w granicach 1000K. Jak gwiazdy o tak niskiej temperaturze zachowują zdolność do fuzji jądrowej? Prosta odpowiedź brzmi: nie mogą! A pod swoją rozszerzoną koroną, mogą być całkiem małymi gwiazdami.

Białe karły

Podobnie, grupa w lewym dolnym rogu posiada bardzo małą jasność absolutną, ale jest niezwykle gorąca. Model elektryczny opisuje je po prostu jako bardzo małe gwiazdy, doświadczające dużych gęstości prądu elektrycznego. Są to białe karły. Chociaż większość z nich mieści się na lewym dolnym rogu diagramu, w zasadzie rozciągają się na całej jego długości. Tak więc określenie białe karły jest nieco mylące. Kształt tej grupy gwałtownie spada w dół po prawej stronie, podobnie, jak w przypadku ciągu głównego.

Cytując profesjonalnego astronoma:

Obserwowane białe karły są po prostu stygnącymi niedopałkami. Ich ogień nuklearny wypalił się miliardy lat temu. Emitowane światło pochodzi z wcześniejszego jądrowego pożaru. Mierząc widmo i jasność, zmierzono ich temperaturę. Dwa najzimniejsze przebadane białe karły, PSR J0034-0534 i PSR J1713+0747, mają 3400K. Dla porównania, powierzchnia Słońca ma 5800K, a najchłodniejszy zaobserwowane wcześniej biały karzeł miał 4000K.

Ale skoro tak, to dlaczego nazywa się je białymi? Przypuszczalnie ze względów konwencji, gdyż należą do tej samej grupy na diagramie HR, której pierwotnie nadano taką nazwę.

Linie widmowe w różnych typach gwiazd

W publikacji zatytułowanej Widma gwiazdowe (Aeon, wol. V, nr 5, styczeń 2000, s. 37), Earl Milton, profesor Fizyki na Uniwersytecie w Lethbridge, zaraportował o badaniach, jakie przeprowadził nad rozrzutem linii widmowych w 1971, w Dominion Astrophysical Observatory w Vancouver, w Kolumbii Brytyjskiej. Praca ta zawiera silne dowody na poprawność modelu elektrycznego.

Jeśli pomiędzy źródłem szeroko pasmowego światła a obserwatorem znajdzie się względnie chłodny gaz, w widmie wystąpią linie absorpcyjne. Występują one dzięki absorpcji energii przez atomy gazu. Elektrony w tych atomach przeskakują na wyższe kwantowe stany energetyczne – biorą potrzebną energię ze światła o konkretnej częstotliwości. Każdy pierwiastek w gazie daje własny wzór linii absorpcyjnych. Rozpoznając ten wzór, rozpoznajemy skład gazu, przez który przeszło światło. Metoda ta jest używana do określania, jakie pierwiastki i molekuły występują w górnej atmosferze gwiazd.

Z drugiej strony, jeśli przez gaz przepuścić dostatecznie silny prąd elektryczny, gaz ten zacznie świecić tylko w pewnych określonych kolorach (częstotliwościach). Są to tak zwane linie emisyjne. Są one ulokowane dokładnie w miejscach, w których gaz wytwarza linie absorpcyjne.

Widma większości gwiazd są silnie naznaczone liniami absorpcyjnymi. Widma chłodniejszych gwiazd (jak typy G i K) zdominowane są barierą molekularną z tlenków (tlenek cyrkonu i Tytanu), oraz związków węgla, jak CH, CN, CO i C2. Gwiazdy typu G (jak nasze Słońce) wykazują linie absorpcyjne metali. Astronomowie nazywają metalem każdy pierwiastek cięższy od helu. Słońce wykazuje obecność 68 znanych pierwiastków. Widma gorących gwiazd typu O i B wykazują kilka linii, które są rozmazane lub rozjechane. Istnieje kilka możliwych przyczyn tego rozmazania.

Jeśli absorbujący gaz znajduje się w polu magnetycznym, każda linia może się rozdzielić, symetrycznie, na wiele bliskich linii. Jest to tak zwany efekt Zeemana – nazwany tak od jego odkrywcy, Petera Zeemana (1865-1943).

Jeżeli gaz znajduje się w polu elektrycznym, wówczas linie rozdzielają się niesymetrycznie. Jest to efekt Starka, nazwany po Johannesie Starku (1874-1957). Linei te są bardzo blisko położone, więc efekt ten jest czasami nazywany rozszerzeniem lub rozmyciem linii. Bardziej istotną kwestią jest kąt Starka (pole elektryczne) zależy od masy atomowej gazu. Linie ciężkich pierwiastków są tylko trochę poszerzone, podczas gdy te lżejszych atomów lub jonów są wręcz rozsmarowywane. Efektu tego nie ma w poszerzaniu Zeemana.

Gdy przemieszczamy się z prawa na lewo wzdłuż ciągu głównego na diagramie Hertzprunga-Russela, od mniejszych naprężeń elektrycznych ku większym, widzimy stopniowe rozmywanie się linii widmowych. W lewym górnym rogu wykresu HR mamy tak duże rozmycie, że możemy rozróżnić bardzo niewiele ze struktury tych linii. Czy jest to spowodowane rosnącym polem elektrycznym w warstwach podwójnych gwiazd? Oraz, czy zwiększone pole elektryczne jest jedynym możliwym wyjaśnieniem tego poszerzenia? Milton twierdzi, że dwie grupy dowodów silnie świadczą o tym, że tak.

W gwiazdach typu B:

  1. Linia na częstotliwości 4471,6 Angstroma ma zabronionego towarzysza na 4469,9 Å. Dobrze wiadomo, że ta druga linia występuje tylko w obliczu pola elektrycznego.
  2. Istnieje ogromna różnica pomiędzy stopniem rozrzucenia linii wodoru i helu (lekkich pierwiastków) a tych z sodu i zjonizowanego wapnia. Jest to obserwowane tylko w efekcie Starka.

Zwykłym wytłumaczeniem astronomów głównego nurtu są szybkie obroty gwiazdy – linie z oddalającego się brzegu przesuwają się ku czerwieni, a z przybliżającego – ku fioletowi. Efektem jest ich rozsmarowanie. Ale, jeżeli jest to prawdziwe wytłumaczenie, linie wodoru powinny być bardziej rozmyte, niż wapnia. Obie obserwacje powyżej (1 i 2) wskazują na obecność silnego pola elektrycznego, które selektywni rozrzuca linie gwiazd typu B.

Nie ma łatwego wytłumaczenia tego efektu widmowego w (nie elektrycznym) modelu termojądrowym. Niech nam zatem wolno będzie założyć, że zjawisko to – istnienie linii absorpcyjnych i ich selektywne rozrzucanie – jest zgodne z modelem elektrycznym.

W modelu elektrycznym jasne jest, że fotosfera jest strefą silnego wyładowania łukowego plazmy. Wytwarza to światło o ciągłym widmie. Bezpośrednio nad nią w atmosferze Słońca znajduje się warstwa podwójna o intensywnym, skierowanym na zewnątrz polu elektrycznym. W tym pole elektrycznym, na skutek fuzji w skurczu Z, powstaje wiele ciężkich pierwiastków. Przypomnijmy, że silne pole elektryczne powoduje obniżenie temperatury jonów, jest to więc względnie najchłodniejsza warstwa atmosfery Słońca. Światło zrodzone w fotosferze przechodzi przez względnie chłodne, świeżo utworzone pierwiastki w warstwie podwójnej. Te cięższe pierwiastki absorbują światło z widma, i tak powstają linie absorpcyjne. W rzeczy samej, powstają one dokładnie w tym miejscu, w którym pole elektryczne jest najsilniejsze. Mamy więc idealną sytuację dla selektywnego poszerzania, jak to ma miejsce w efekcie Starka.

Za każdym razem, gdy widzimy linie emisyjne w widmie gwiazd, możemy spekulować, że, jak w laboratorium, najłatwiejszy sposób ich wygenerowania to przepuścić przez rozrzedzony gaz silny prąd elektryczny. Na przykład, gwiazdy typu W (Wolf-Rayet) są pod takim naciskiem sił elektrycznych, że przewyższają ciepłem gwiazdy typu O. Są one w lewym górnym rogu diagramu HR. Typowo wykazują silne linie emisyjne w swoim widmie. Ze względu na poddawanie ich silniejszemu natężeniu prądu, niż jakikolwiek inny typ gwiazd, istnieje proste prawdopodobieństwo, że gaz w koronie zostanie pobudzony przez prąd do wytworzenia takich linii emisyjnych.

Na drugim końcu diagramu HR, typ M (względnie chłodny) również czasem wykazują linie emisyjne. Czy można to wyjaśnić modelem elektrycznym? Rozważmy Betelgezę – czerwonego olbrzyma klasy M. Średnia jej gęstość jest mniejsza niż jedna dziesięciotysięczna gęstości powietrza, którym oddychamy. Gwiazda o tak wątłej naturze bywa nazywana czerwoną, gorącą próżnią. Zewnętrzna powierzchnia tej ogromnej sfery (o promieniu większym, niż odległość Jowisza od Słońca) posiada trzy jasne strefy pączków fotosfery, nad którymi spodziewamy się znaleźć warstwę podwójną ze skurczami Z plazmy, w których może zachodzić fuzja. Z tego źródła pochodzą linie absorpcyjne. Ale Betelgeza jest dodatkowo otoczona plazmą koronalną, która rozciąga się na odległość setek jej promieni. Korona taj est nawet rzadsza niż sama gwiazda. Mamy więc ogromny obłok plazmy, przez który (zgodnie z modelem elektrycznym) przechodzi prąd elektryczny – idealna sytuacja do powstawania linii emisyjnych.

Zatem, po raz kolejny, w przypadku linii emisyjnych oraz absorpcyjnych gwiazd oraz ich selektywnego rozpraszania, obserwujemy gwiazdowe zjawiska, które są bardziej zgodne z modelem elektrycznym, niż z modelem fuzji w jądrze (w którym, oczywiście, nie ma wzmianek o polu elektrycznym).

Gwiazdy I i II populacji

Istnieje wiele sposobów na kategoryzowanie gwiazd. Podczas obserwacji galaktyki Andromedy, M31, Astronom Walter Baade odkrył, że można zrobić rozróżnienie dwoma głównymi typami gwiazd. Nazwał je populacją i i populacją II.

Pierwsza populacja mieści się w ramionach galaktyki. Są one ogólnie podobne do naszego Słońca; są jasne; często są niebieskimi olbrzymami i typowymi przedstawicielami ciągu głównego. W ich pobliżu znajduje się z reguły wiele mgławic, pyłu i gazu. Astronomowie głównego nurtu nazywają je młodymi gwiazdami.

Populacja druga znajduje się raczej w jądrze galaktycznym oraz w gromadach kulistych na jego obrzeżach. Są mniej jasne, chłodniejsze, z wieloma ciężkimi pierwiastkami, wiele z nich to czerwone i żółte olbrzymy, w ich okolicy niemal nie ma gazu ani pyłu. Astronomowie głównego nurtu nazywają je starymi.

Widzimy zatem wyraźny podział gwiazd na lewą dolną połowę diagramu HR (populacja I) i prawą górną połowę (populacja II). A zatem, z elektrycznego punktu widzenia, zauważamy, że populacja I jest poddana większemu natężeniu elektryczności, niż populacja II. Na następnej stronie przedyskutujemy ogólny kształt galaktyk i będziemy mogli wykazać, że fizyczna lokalizacja tych dwóch rodzajów gwiazd jest zasadniczo różna w aktywności elektrycznej. Ramiona (gdzie znajdują się gwiazdy populacji I) są skupieniem silnego prądu Birkelanda.

Niebieskie marudery

Do niedawna gwiazdy populacji I typu O lub B nie były obserwowane w gromadach kulistych. Uważano, że wszystkie gwiazdy w gromadzie mają podobny, podeszły wiek (należą do populacji II). Było to zatem sporym szokiem, gdy odkryto kilka niebieskich maruderów (gwiazd o niewłaściwym wieku) w pewnych gromadach. Donoszono ze zgrozą, że te odmłodzone gwiazdy świecą na niebiesko, jakby były młode! Gwiazdowa ewolucja zdaje się nie działać w tym wypadku nazbyt dobrze.

Kolejny przykład gwiazdowej ewolucji, który jest trudny do wytłumaczenia przy pomocy fuzji H-He jest niedawne zaobserwowanie centrów galaktyk eliptycznych (innego przykładu skupisk gwiazd II populacji), które niespodziewanie generowały dużą ilość światła niebieskiego i ultrafioletu. Galaktyki eliptyczne (oraz ich gwiazdy) uważano za całkiem stare. Jak wiec może w nich być tyle niebieskich gwiazd? Odpowiedź głównego nurtu jest taka, że pewne umierające gwiazdy postanowiły spalić hel, który dotąd produkowały – albo też, co słyszymy jak mantrę, że były to kolizje pomiędzy gwiazdami.

Gęstości gwiazd w jądrze galaktyki wynoszą około 50 – 60 gwiazd na rok świetlny sześcienny. Każda gwiazda zajmuje, powiedzmy, 1/60 sześciennego roku świetlnego. Pierwiastek sześcienny z 1/60 to około 0,25. A zatem, każda gwiazda ma do swojego najbliższego partnera 1/4 roku świetlnego (pamiętajmy o modelu Burnhama: dwa ziarnka kurzu o średnicy 1/100 cala oddalone o 1/4 mili). Jakie jest prawdopodobieństwo ich kolizji?

Z punktu widzenia modelu elektrycznego, każda gwiazda może szybko przemieścić się na diagramie HR, gdy zmieni się jej środowisko elektryczne. Każdy, kto widział wstęgi zorzy polarnej powinien sobie uświadomić, że prądy Birkeladna nie są sztywne, ustalone. One się poruszają. Jeśli galaktyczne prądy Birkeladna poruszają się, jest bardzo możliwe, że będzie się przemieszczać względem pewnych gwiazd – zwiększając lub zmniejszając gęstość prądu, jakiej doświadczają. Niebieska gwiazda doświadcza po prostu pełnej siły prądu Birkelanda. Niebieskie marudery nie są w ogóle spóźnione. Są po prostu niebieskie.

Gwiazdy zmienne

Gdy badałem tematy do tego artykułu, Wal Thonrhill powiedział do mnie:

Rzuciłem okiem na gwiazdy zmienne, szczególnie rozbłyskujące, co do których myślałem, że będą miały krzywą jasności podobną do pioruna: nagły skok i powolne, wykładnicze opadanie. Pewne gwiazdy są regularne, inne nieregularne. Nieregularne zdają się uśredniać moc rozbłysków. Gdy są częstsze, moc rozbłysków jest mniejsza. Gdy jest długi okres spokoju, następny rozbłysk jest mocniejszy. Właśnie tego należałoby się spodziewać po obwodzie elektrycznym ze zmiennym poziomem wyzwalania, ale stałą mocą. Myślę, że wiele gwiazd zmiennych jest w rzeczywistości układami podwójnymi, z pewnym rodzajem elektrycznego oddziaływania. długookresowa gwiazda Miras (typ A gwiazdy zmiennej) może posiadać obiekt orbitujący wewnątrz powłoki czerwonego olbrzyma (jak zaproponowałem dla układu proto-saturniańskiego).

Idąc za sugestią Wala, spojrzałem na niedawne zdjęcie Mirasa, flagowca wśród gwiazd zmiennych, zrobione z teleskopu Hubble’a. Ujawniło ono silną emisje plazmy po jednej ze stron. Oficjalne wyjaśnienie zawiera słowa Mira A jest czerwonym olbrzymem, podlegającym dramatycznym pulsacjom, powodującym jego stukrotne pojaśnianie w przeciągu roku… Mira może się rozciągać ponad 700 razy przekraczając rozmiar Słońca, i jest tylko 400 lat św. stąd. (…) Fotografia, zrobiona Kosmiczny Teleskop Hubble’a pokazuje jej prawdziwą twarz. Ale co widzimy? Niezwykła, rozciągnięta właściwość z lewej na dole wydaje się tajemnicza. Możliwe wyjaśnienia obejmują perturbacje grawitacyjne, i/lub ogrzewanie przez towarzysza – białego karła. (kursywa nasza)

Mira posiada towarzyszącego białego karła, jak sugerował Wal. Zatem znacznie lepszym wyjaśnieniem jego pulsacyjnego charakteru jest wyładowanie elektryczne pomiędzy nim a towarzyszem, jak w oscylatorze relaksacyjnym. Nie jest to wcale tajemnicze.

Jest wiele przykładów nierównych wielkością, blisko położonych par, które są zmienne i często emitują podobne do nowych eksplozje. Lista obejmuje:

  • SS Łabędzia – żółty karzeł, gorący biało-niebieski karzeł. Okres orbity 6,5 godziny! Odległość 100 000 mil lub mniejsza. Burnham pytał: Czy SS Łabędzia (…) umiera po osiągnięciu nowej w przeszłości?
  • U Bliźniąt – Biały karzeł typu B i karzeł typu G. Okres orbity – 4,5 godziny! Odległość – kilkaset tysięcy mil. W tym przypadku, Burnham stwierdził: Badania spektroskopowe ujawniły rotujący pierścień gazu (plazmę) wokół niebieskiej gwiazdy, i okazuje się, że eksplozywny wzrost światła nie jest spowodowane tylko pojaśnieniem gwiazdy, lecz dużego zwiększenia promieniowania z chmury.
  • Z Andromedy i R Wodnika – oba zawierają gorącego, białego karła wewnątrz czerwonego olbrzyma.
  • T Korony i RS Wężownika – obie cechują się rekurencyjnymi erupcjami typu nowa i są bliskimi układami podwójnymi.

Latarnie promieni gamma

W 1998 NASA podało opis czegoś, co nazwali latarnią promieni gamma:

13 października 1998: kosmiczne rozbłyski gamma nazwano wielką tajemnicą współczesnej astronomii. Są to potężne rozbłyski promieni gamma i rentgena, nadchodzące ze wszystkich rejonów nieba, ale nigdy dwa razy z tego samego kierunku. Satelity wykazały, że Ziemia jest oświetlana dwoma lub trzema rozbłyskami dziennie. Czym one są? Nikt nie jest pewien. Do niedawna nie wiedzieliśmy nawet, czy pochodzą one z naszego sąsiedztwa w Układzie Słonecznym, czy też z najdalszych zakątków Wszechświata. Pierwsze wskazówki nadeszły, kiedy astronomowie odkryli optyczny odpowiednik rozbłysku gamma. W lutym 1997 satelita astronomiczny promieni rentgena BeppoSAX zaznaczył pozycję rozbłysku w Orionie z dokładnością do kilku minut kątowych. To pozwoliło astronomom go sfotografować, a to, co zobaczyli, zaskoczyło ich. Zobaczyli nagle zanikającą gwiazdę, prawdopodobnie pozostałość gigantycznej eksplozji, tuż obok słabego, bezkształtnego obłoku, będącego prawdopodobnie odległą galaktyką.

(kursywa nasza)

Czy nie brzmi to ponownie jak rozszczepianie? Eksplozja, po której gwiazda raptownie niknie, otoczona towarzyszami! Może powód, dla którego nie przychodzą dwa razy z tego samego kierunku jest taki, że rozdzielona na części gwiazda nie jest już poddana takim naprężeniom elektrycznym (przynajmniej na tyle długo, że ludzie nie widzieli jeszcze ponowienia)? Numer Sky & Telescope z lutego 2001 zawiera takie słowa:

Czy każdy rozbłysk gamma zaczyna się eksplozją supernowej masywnej gwiazdy? Nowe obserwacje z należącego do NASA obserwatorium Chandra oraz włoskiego satelity BeppoSAX sugerują, że tak. Część astronomów myśli, że wciąż za wcześnie na pewne konkluzje, jednak obwołali nowe obserwacje rewolucyjnymi. Tak czy inaczej, połączenie między rozbłyskami gamma a supernowymi zdaje się potwierdzone.

Pulsary

Chociaż pulsary nie zajmują żadnego szczególnego miejsca w diagramie HR, należy wspomnieć, że one również mają charakterystyki najlepiej tłumaczone modelem elektrycznym. Pulsary są gwiazdami o niezmiernie krótkich okresach zmienności w ich produkcji fal EM (zarówno świetlnych, jak i radiowych). Kiedy po raz pierwszy je odkryto, uważano, że gwałtownie wirują, jak latarnie morskie. Ale kiedy obserwowane tempo rotacji okazało się wynosić dla niektórych obrót na sekundę, oficjalne wyjaśnienie było nie od utrzymania. Zamiast tego wymyślono koncepcję gwiazd neutronowych. Zaproponowano, że tylko tak gęsty materiał może wytrzymać ogromne prędkości obrotowe.

Ale jedną z podstawowych zasad chemii jądrowej jest strefa stabilności. Mówi ona, że jeśli dodamy do jądra pewną ilość neutronów, to musimy dodać też niemal proporcjonalną liczbę protonów (oraz towarzyszącym im elektronów), aby otrzymać stabilne jądro. Jeśli rozważymy wszystkie naturalne pierwiastki (oraz te wytworzone przez człowieka), widzimy, że istnieje wymóg określonej liczby par proton – elektron w jądrze, aby neutrony mogły trzymać się razem. Lżejsze pierwiastki zawierają niemal równą liczbę protonów i neutronów, których stosunek ilościowy wynosi 1. Cięższe pierwiastki zawierają przewagę neutronów, ale limit stosunkowy zdaje się nie przekraczać 1,5. Jądra o znacznej różnicy stosunkowej ulegają spontanicznym reakcjom radioaktywnym, które powodują zmniejszanie tego stosunku.

W obliczu tych faktów, astrofizycy głównego nurtu wciąż postulują istnienie gwiazd zbudowanych ze stałego materiału, złożonego tylko z neutronów – neutronium. To kolejny przykład bajkowych bytów, wymyślonych przez astrofizyków, aby niewytłumaczalne inaczej obserwacje. Gwiazda neutronowa po prostu kolejną fantazją, wymyśloną tym razem, aby ominąć potrzebę konfrontowania się z faktem, że wyładowania pulsarów to zjawisko elektryczne. Jądro złożone z samych neutronów nigdy nie zostało zsyntetyzowane w laboratorium, i nigdy nie zostanie. W rzeczy samej, wyszukiwanie w sieci słowa neutronium prowadzi tylko do odnośników od gry komputerowej – ale do żadnej prawdziwej, naukowej dyskusji czy opisu. Samotne neutrony rozpadają się na pary proton – elektron w mniej niż 14 minut. Podobne do atomów paczki neutronów rozpadłyby się niemal natychmiast.

Być może niektórzy astronomowie zaczynają zdawać sobie sprawę, że neutronium jest po prostu niemożliwe. W każdym razie, zaproponowano mniej podatną na falsyfikację hipotezę. Wal Thornhill opisał to ostatnie wyjaśnienie głównego nurtu na temat pulsarów:

Odkrycie pulsara rentgenowskiego SAX J1808.4-3658 (w skrócie J1808) w konstelacji Strzelca, który błyska co 2,5 tysięcznych sekundy (co daje 24 000 obr/min!), posunęło się daleko poza czerwoną linię nawet dla gwiazd neutronowych. Tak więc do już długiej listy dodano kolejny wynalazek ad-hoc – pulsar ten musi być złożony z czegoś jeszcze gęstszego, niż upakowane neutrony – z dziwnej materii! (…) Neutrony, nie związane z protonami w jądrze, rozpadają się na protony i elektrony w ciągu kilku minut. Jądra atomowe z nadmiarem neutronów są niestabilne. Jeśli możliwe jest uformowanie gwiazdy neutronowej, jak może być ona stabilna?

Dziwna materia! Kolejny fikcyjny wynalazek ad-hoc! Działają z tego typu bzdurami od dziesięcioleci. Jak niedorzeczne to musi być, żeby pewni astronomowie wykrzyknęli w końcu, że król jest nagi?

Niektóre pulsary oscylują w okresie rzędu milisekund. Charakterystyka sygnału jest następująca: świecenie trwa około 5% (tj pulsar błyska jak lampa stroboskopowa – trwanie impulsu jest znacznie krótsze niż czas pomiędzy impulsami); pewne indywidualne pulsy są całkiem zmienne w intensywności; polaryzacja świadczy o tym, że źródło posiada silne pole magnetyczne; pole magnetyczne wymaga prądu elektrycznego. Charakterystyka jest więc zgodna z oddziaływaniem łuku elektrycznego (błyskawicy) pomiędzy blisko położonymi gwiazdami układu podwójnego. Oscylator relaksacyjny, z powyższą charakterystyką, jest dobrze znany i od dawna używany przez inżynierów. Byłem więc zadowolony, widząc poniższe ogłoszenie:

Kosmiczny Teleskop Hubble’a odkrył najchłodniejsze i najstarsze białe karły w galaktyce. Przy użycie teleskopu Hubble’a, astronomowie z Naval Research Laboratory (NRL) zarejestrowali gwiazdę towarzyszącą milisekundowemu pulsarowi. Tylko dwa inne takie układy są znane. Trzy z nich towarzyszą najzimniejszym i najstarszym znanym białym karłom.

(kursywa nasza)

Staje się oczywiste, że pulsary są elektrycznymi wyładowaniami pomiędzy członkami układów podwójnych.

Pulsar Krab

Mgławica Krab (M1) jest chmurą gazu (plazmy), będącą pozostałością po nowej obserwowanej przez chińskich astronomów. W centrum mgławicy jest pulsar – gwiazda nazwana CM Byka. Jego częstotliwość wynosi 30 pulsów na sekundę. Długość każdego impulsu wynosi 1/1000 s, czyli jedną milisekundę. Oczywiste następne pytanie brzmi: czy jest to układ podwójny? Towarzysza nie widać nawet przez największe naziemne teleskopy. Ale orbitalny teleskop Hubble’a zaobserwował niedawno towarzysza, mały węzeł jasnej emisji, położony tylko 1500 AU (odległości Ziemia – Słońce) od pulsara. Węzeł ten pozostawał nierejestrowalny do teraz, ponieważ w największej rozdzielczości teleskopów naziemnych ginie on w poświacie pulsara. Węzeł i pulsar leżą w linii emisji wytrysku promieni rentgena. Kolejnym odkryciem jest, że w kierunku przeciwnym do węzła, pulsar Krab jest okryty pierścieniowym halo emisji, nachylonym około 20° względem nas. W tej geometrii biegunowy dżet biegnie przez centrum halo.

M1 – mgławica Krab

Kształt obiektu otaczającego pulsar dokładnie odpowiada elektrycznemu silnikowi jednobiegunowemu.

Pozostałość supernowej G11.2-0.3

6 sierpnia i 15 października 2000, orbitalny teleskop rentgenowski Chandra odkrył pulsara w geometrycznym centrum pozostałosci supernowej G11.2-0.3. Obserwacja ta dostarczyła silnych dowodów na to, że pulsar ten powstał w supernowej w 386 AD, co również zauważyli chińscy astronomowie. Oryginalny opis obrazu zawiera słowa:

Obserwacje G11.2-0.3 przez Chandra ujawniły również, po raz pierwszy, dziwaczną obecność pulsarowej mgławicy wiatrowej w centrum resztek supernowej. Jej wyrazisty, cygarowaty kształt kontrastuje z wdzięcznymi łukami wokół pulsarów Krab i Vela. Aczkolwiek, razem z innymi pulsarami, G11.2-0.3 pokazuje, że takie skomplikowane struktury są wszechobecne wokół młodych pulsarów.

Po przebadaniu, obraz centralnej gwiazdy ukazał, że jest ona w centrum cygaro kształtnego wyładowania plazmowego, nie dziwacznej mgławicy wiatrowej (cokolwiek to znaczy). Choć nie znaleziono jeszcze towarzysza, obecność wyładowania plazmowego każe przypuszczać, że to tylko kwestia czasu.

Każde nowe odkrycie gwiazdowego układu podwójnego, które są albo gwiazdami zmiennymi albo pulsarami, w centrum pozostałości nowej, stanowi kolejny dowód na poprawność zarówno modelu elektrycznej gwiazdy Juergensa, jak i teorii Thornhilla o elektrycznym rozszczepianiu.

Ewolucja elektrycznej gwiazdy

W hipotezie elektrycznej, nie ma powodu, aby przypisywać wiek do jakiegokolwiek typu widmowego. Wnioskujemy, że położenie gwiazdy na wykresie HR zależy wyłącznie od jej rozmiarów i doświadczanej przez nią gęstości pądu elektrycznego. Jeśli, z jakiegoś powodu, gęstość ta się zmieni, wówczas gwiazda zmienia miejsce na wykresie – być może podobnie, jak FG Strzelca, gwałtownie. W przeciwnym wypadku nie należy się spodziewać żadnych ruchów. Wiek gwiazdy pozostaje nieustalony, niezależnie od jej masy czy typu widmowego. Jest to niepokojące w tym sensie, że przyszłość naszego słońca nie jest tak pewna, jak to przewidują astronomowie głównego nurtu. Nie wiemy, kiedy prąd Birkelanda, zasilający nasze Słońce, zwiększy lub zmniejszy intensywność.

Podsumowanie

Świerze spojrzenie na diagram Hertzsprunga-Russela, nieobciążone założeniem, że wszystkie gwiazdy muszą być zasilane fuzją termojądrową, ujawnia eleganckie połączenie miedzy tym wykresem a modelem elektrycznej gwiazdy, zaproponowanym przez Ralpha Juergensa, a rozszerzonym przez Earla Miltona. W rzeczywistości powiązanie to jest lepsze, niż w przypadku standardowego modelu termojądrowego. Szczegóły w kształcie diagramu HR odpowiadają dokładnie temu, co przewiduje model elektryczny. Obserwowane zachowanie podobnych do nowych gwiazd zmiennych, pulsarów, oraz anomalii w liniach widmowych gwiazd typu B, oraz wysoka częstotliwość występowania układów podwójnych, są w pełni zgodne z modele elektrycznego Wszechświata Wala Thonrhilla, jego koncepcji gwiazdowego rozszczepiania, jak również modelu elektrycznej gwiazdy. Zupełnie tajemnicze i niewytłumaczalne, z punktu widzenia modelu termojądrowego, są zachowania gwiazd FG Strzelca i V838 Jednorożca. Zjawiska te są zupełnie zrozumiałe w modelu elektrycznym. Czekamy z niecierpliwością na kolejne tajemnicze odkrycie NASA, do kolejnego podparcia modelu elektrycznego.

Następny

Strona główna

Przetłumaczono z http://electric-cosmos.org/hrdiagr.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.