Fizyk plazmowy, Anthony Peratt – część 2 – kręgosłup nieba

Fizyk plazmowy, Anthony Peratt, spotyka Elektryczny Wszechświat

David Talbott

Część 2 – kręgosłup nieba

Wydarzenia, które doprowadziły do zniszczenia kariery fizyka plazmowego, Tony’ego Peratta, mają dla nas unikalny przekaz. W ciągu całego życia, odkrywając wyzwania dla ortodoksji w nauce, nie widziałem czegoś podobnego. A widziałem wiele.

Historię tę należy opowiedzieć, gdyż jej udział w kończącej się kulminacyjnej pracy Peratta wciąż skrywa głębokie oszustwo – przykrywkę, mającą ukryć błądzenie nauki.

Krytyczna chwila nastąpiła wraz z ogłoszeniem seminarium naszej grupy w Portland, Oregon, 22-24 września 2000. Podjęliśmy decyzję o zaproszeniu wielu innowacyjnych naukowców. I to zadziałało, kulminując się w ogłoszeniu o rozszerzonym naukowym poszukiwaniu.

Seminarium – Nasz Brutalny Układ Słoneczny

Data: 22-24 września 2000

Portland, Oregon

Pilne uaktualnienie, dotyczące naszego seminarium i pewnych ekscytujących dodatków do naszej listy mówców: kosmolog plazmowy Anthony Peratt, astronom Halton Arp, astronom Tom Van Flandern i geolog Robert Schoch. Ci, oraz inni dodatkowi mówcy nadadzą naszemu spotkaniu znacznie szerszego rozgłosu, niż pierwotnie sądziliśmy.

I wtedy się zaczęło. Wpierw jeden, a potem drugi i trzeci mówca informował nas, że nie może przybyć. Z wymienionej wyżej listy zniknął tylko jeden: Tom Van Flandern. Zadzwoniłem do Toma, z którym miałem szczęście poznać się na naszej wcześniejszej konferencji w 1994. Poinformował mnie on, że mówcy, którzy zrezygnowali, wszyscy byli zastraszani przez człowieka, którego nazwiemy Trollem Rezydentem, z którego słów jasno wynikało, że osobiście gwarantuje on zniszczenie ich kariery w razie przybycia.

Tom i ja uzgodniliśmy, że niezależnie podzwonimy po wycofanych mówcach i wyjaśnimy im sytuację. Wciąż dobrze pamiętam te rozmowy i było jasne, że każda z zaproszonych osób na prawdę chciała przyjechać. Jedyną przeszkodą był głęboki niepokój wywołany groźbami Trolla Rezydenta.

Jak się okazało, nasze rozmowy były wystarczające, aby przekonać wszystkich mówców do przybycia. A wydarzenie to w niezwykły sposób okazało się dla nas punktem zwrotnym.

W poniedziałek, zaraz po seminarium, zwołaliśmy prywatne spotkanie mówców. Pomieszczenie wypełniała inspiracja i rozum czystego, otwartego przed nami potencjału. Na spotkaniu, emerytowany stronom Halton Arp, wiodący autorytet w temacie osobliwych galaktyk, jednoznacznie oznajmił mi swoje wrażenia: W Twojej prezentacji poruszyło mnie najbardziej to, że patrząc w miniony kosmos, widzimy rodzaje formacji, które opisałeś na minionej Ziemi.

Jedną z firm archetypowych, którą omawiałem, jest symbol Łańcucha Strzałek, motyw nierozerwalnie związany z innym archetypem, Drabiną do Nieba. Najpopularniejsza wersja opowieści głosi, że wielki wojownik strzelał strzałami w niebo, trafiając każdą w tył poprzedniej, tworząc drabinę lub schody do kraju bogów.

Szybko stało się dla mnie jasne, że szczeble drabiny najlepiej tłumaczą ułożone w stos torusy. Zauważyłem również, że same torusy pojawiają się poza splotem włókien, sięgając w górę wzdłuż osi, jeszcze przed podziałem na stos toroidów. Nie miałem jednak żadnego adekwatnego wytłumaczenia oczu maski u podstawy zjawiska. Na górze znajduje się kilka dzieł naskalnych z Ameryki Południowej, implikujących sekwencję ewolucji.

Wydaje się, że ta rewelacja zatrzymała Peratta w swoich torach. To jest ewolucja niestabilności plazmowej w laboratorium! zawołał. Gdy tylko dotarł do domu, poprosił mnie o przysłanie obrazów sztuki naskalnej. I tak zaczęła się seria wymian pomiędzy nami, w ramach której dawałem mu obrazy sztuki naskalnej, dotyczące ewoluujących formacji na antycznym niebie.

Ta właśnie wymiana doprowadziła bezpośrednio do historii opisanej w poprzedniej części. Z początku wysłałem Tony’emu tylko piktogram z Kayenta (z prawej u góry), i od tego momentu, jak mi powtarzał, wiedział, że jego życie się zmieniło. Nie można zaprzeczyć formacjom wyrytym w kamieniu. powiedział. dokładna odpowiedniość do ewolucji wyładowania w laboratorium była definitywna i nie dopuszczała innej interpretacji.

Peratt napisał:

Wiele petroglifów, najwyraźniej wyrytych szereg stuleci temu, ma swoje odpowiedniki w wyładowaniach lub niestabilnościach plazmy, czasem z dokładnością jeden do jednego lub co do ogólnych podstaw. Bardziej uderzające jest to, że obrazy utrwalone na skale odpowiadają tylko eksperymentom z niezwykłym zagęszczeniem energii, nie obserwuje się innych rodzajów czy morfologii. Dośrodkowy wzrost wzdłuż osi z rozwijaniem się do góry zewnętrznych krawędzi rzeźbionej linii i przejściem do krawędziowych splotów, zjawisko zaobserwowane w radiografach intensywnych wyładowań elektrycznych, nie mogło być znane prehistorycznym ludziom, chyba, że widzieli to na niebie.

Wpływ ruchu Elektrycznego Wszechświata (jeszcze zanim zdobył on oficjalną nazwę) był transformujący. Peratt bardzo szybko podpisał kontrakt wspierający te działania, wszystko w celu udokumentowania światowej sztuki naskalnej i powiązania jej z intensywnymi formami plazmy, widzianymi zarówno w laboratorium, jak i na niebie.

Przez szereg lat, przy pomocy szeregu asystentów i współpracowników, Peratt, używając GPS, zapisał pole widzenia starożytnych artystów w tysiącach lokacji rysunków naskalnych. Przedstawiając te dane na komputerowej mapie topograficznej, mógł obliczyć, gdzie w ziemskiej plazmosferze (magnetosferze) występowały poszczególne formy. Prace Peratta, konsekwentnie przeglądane, były potem publikowane przez szereg lat, od 2004 do 2009, czasami przy współautorstwie naszych własnych ludzi, emerytowanego profesora inżynierii energetycznej Donalda Scotta i lingwisty Rens’a van der Sluijs’a.

Jako, że miałem wiele okazji do refleksji, zobaczyłem siebie zadziwionego intelektualnym ruchem, który eksplodował pod wpływem wkładu Peratta, licząc sobie obecnie dziesiątki tysięcy ludzi, chcących wiedzieć więcej. Często zastanawiałem się co by było, gdyby pojedynczy Inkwizytor (Troll Rezydent) odniósł sukces w zamknięciu naszego seminarium we wrześniu 2000. Herosem tej historii jest bez wątpienia nasz dobry przyjaciel i krytyk, emerytowany astronom Tom Van Flandern.


Autor: David Talbott

David Talbott jest fundatorem i dyrektorem Projektu Pioruny (The Thunderbolts Project). Jego książka Mit Saturna (1980) pomogła zainspirować innych, którzy obecnie dołączyli do tego wspólnego projektu. W 1996 jego praca była tematem filmu dokumentalnego Pamiętając Koniec Świata kanadyjskiego filmowca Ben Ged Low. Jest wraz z australijskim fizykiem Wallacem Thornhillem autorem dwóch książek – Pioruny Bogów i Elektryczny Wszechświat. Trzy epizody serii dokumentalnych filmów pełnometrażowych, Symbole Obcego Nieba są pomiędzy najpopularniejszymi prezentacjami kanału Projektu Pioruny na YouTube. Aktualnie publikuje serię Rozprawy na temat Obcego Nieba.

Przetłumaczono z: Anthony Peratt Part 2: Backbone of the Sky

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.