Model konceptualny przestrzeni międzygwiezdnej

Współcześni astronomowie twierdzą, że jedynymi siłami formować i kierować galaktykami tworzącymi Wszechświat, są pola grawitacyjne oraz magnetyczne. Aby osądzić, czy istnieje jakakolwiek alternatywa, musimy umieć sobie zwizualizować względne rozmiary gwiazd i odległości pomiędzy nimi.

W tym celu musimy przeskalować model tak, żeby móc się do niego odnieść. Jest to bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, aby uświadomić sobie, jak coś jest od nas odległe, gdy odległość ta wynosi, powiedzmy, 14 lat świetlnych. Wiemy, że to duża odległość − ale jak duża?

Model Burnhama

W swoim podręczniku, Robert Burnham Jr zaprezentował model oferujący nam sposób intuicyjnego poczucia tych ogromnych odległości. Odległość z ziemi do Słońca jest nazwana Jednostką Astronomiczną (AU), wynosi ona około 93 miliony mil. Model opiera się na zbieżności, że liczba cali w mili statutowej jest podobna, jak liczba jednostek astronomicznych w roku świetlnym. A zatem, w modelu owym rysujemy orbitę Ziemi jako koło o średnicy dwóch cali. Wyznacza to skalę modelu. Jeden rok świetlny jest w nim jedną milą.

Słońce ma około 880 000 mil średnicy. W naszym modelu jest to 880 000 / 93 000 000 = 0,009 cala (około 1/100). Aby zaznaczyć je w centrum orbity Ziemi, potrzebny jest dobrze naostrzony ołówek.

W modelu tym, Pluton jest niewidoczną kropką około trzy i pół stopy od Słońca. Wszystkie pozostałe planety krążą po niemal kołowych orbitach wewnątrz tego 3,5 stopowego okręgu. Jeśli mieć dostatecznie długie ręce, można po ich rozłożeniu objąć orbitę tej zewnętrznej planety. Jest to modelowy rozmiar naszego Układu Słonecznego. Możemy go trzymać w rozłożonych ramionach.

Sfera plazmy, zawierająca Słońce, planety, księżyce i komety, zwana heliosferą, ma około 20 stóp średnicy − ze środkiem w miejscu Słońca.

Najbliższa gwiazda znajduje się w odległości przeszło 4 lat świetlnych. W naszym modelu, rok świetlny jest przeskalowany do jednej mili. Zatem najbliższa gwiazda jest w nim odległa o cztery i pół mili od Słońca. Zatem mamy dwa ziarnka o średnicy 1/100 cala, oddalone o ponad cztery mile. A to jest średnio zagęszczone ramię naszej galaktyki!

Cytując Burnhama, Wszystkie gwiazdy są, w uśrednieniu, tak daleko od siebie, jak najbliższa nam od nas. Wyobraźmy więc sobie setki miliardów gwiazd rozsiane po kosmosie, każda będąca kolejnym Słońcem, oddalonych od siebie o kilka lat świetlnych (kilka mil) od najbliższego sąsiada. Pojmijmy, jeśli potrafimy, ogromną izolację każdej gwiazdy w kosmosie, ponieważ każda gwiazda jest w postaci 1/100 calowego ziarnka pyłu, oddalonego od najbliższego sąsiada o mile.

Oglądając zdjęcie galaktyki lub gromady gwiazd, musimy pamiętać, że gwiazdy budujące te obiekty nie są tak blisko siebie, jak się wydaje. Jasna gwiazda rozlewa się na kliszy fotograficznej lub matrycy CCD. Zapamiętaj dwa ziarnka pyłu, oddalone o mile.

Nawet w naszym modelu, zbiór gwiazd tworzących Drogę Mleczną posiada sto tysięcy mil średnicy. Otoczony jest setkami tysięcy mil pustej przestrzeni, zanim trafimy na kolejną galaktykę. A w większej skali odkrywamy, że istnieją grupy galaktyk. W tak gigantycznych skalach nawet nasz model zawodzi w oddaniu nam intuicyjnego poczucia ogromu tych odległości.

Ponieważ gwiazdy są tak małe w porównaniu z odległościami je dzielącymi, ich wzajemne oddziaływania grawitacyjne są niezmiernie małe. Aczkolwiek, jest dzisiaj dobrze wiadome, że cała objętość naszej galaktyki jest wypełniona plazmą – dużą, rozproszoną chmura zjonizowanych cząstek. Owe naładowane elektrycznie cząstki nie są zbyt odległe od siebie. Silnie reagują na siły elektromagnetyczne Maxwella/Lorentza (1036 silniej niż grawitacja). Okazuje się jasne, że galaktyki nie są trzymane razem grawitacją, lecz raczej przez dynamiczne siły elektromagnetyczne.

Soczewkowanie grawitacyjne.

Jako przykład wglądu oferowanego przez model Burnhama, rozważmy często głoszone zjawisko, zwane soczewkowaniem grawitacyjnym. Jeżeli jakiś daleki obiekt leży dokładnie w jednej linii z Ziemią i jakąś dużą masę pomiędzy, Teoria Względności einsteina przewiduje, że światło dalszego obiektu zostanie zakrzywione – dając zwielokrotniony obraz odległego obiektu, gdy obserwuje się go z Ziemi. Soczewkowanie grawitacyjne jest obecnie standardowym wytłumaczeniem, służącym do zdyskredytowania każdej obserwacji pary kwazarów umiejscowionej blisko rodzicielskiej galaktyki. Mówi się nam, że każde zdjęcie tego typu to złudzenie wywołane soczewkowaniem grawitacyjnym. Gdy tylko wytłumaczenie to zostało przyjęte przez łatwowierną publikę, oczyściło to drogę do jego ciągłego używania, nie ważne, jak bardzo nieadekwatnego.

Poniżej znajduje się zdjęcie, przedstawiające krzyż Einsteina. NASA twierdzi, że te cztery pół-gwiazdowe obiekty (QSO) otaczajce centralny, jasny rdzeń galaktyki, to tylko miraż. Powodem rozumowania, że obiekty te są w głębokim tle, jest posiadane prze nie duże przesunięcie u czerwieni, w porównaniu z centralną galaktyką.

Analiza widmowa obszaru pomiędzy kwazarami wykazuje, że są one połączone z galaktyką strugami wodoru (plazmy). Ta plazma posiada takie samo ogromne przesunięcie ku czerwieni, co kwazary. Zatem to, co tutaj widzimy, to cztery świeżo utworzone kwazary, umiejscowione symetrycznie wokół aktywnego jądra galaktyki spiralnej z poprzeczką. To nie miraż. Nie potrzeba żadnej relatywistycznej magii aby wytłumaczyć to, co mamy przed oczami.

Najważniejszy jest fakt, że jeśli galaktyka zakrzywiałaby grawitacyjnie obraz kwazara w tle, jej masa musiałaby się zachowywać tak, jakby była skoncentrowana w centrum. Z problemów związanych z krzywą rotacji galaktyk wiemy, że tak się nie dzieje.

Ale to, co jest ignorowane przez astrofizykę, to statystyczne nieprawdopodobieństwo takiego ustawienia, mające miejsce wielokrotnie.

Na przykład, astronomowie ogłosili niedawno, że poszukują sytuacji soczewkowania grawitacyjnego w gęsto upakowanej gromadzie gwiazd, M 22. Aby taki efekt był widoczny z Ziemi, dwie gwiazdy z gromady i Ziemia muszą się ustawić w jednej linii – wszystkie trzy. Policzmy prawdopodobieństwo takiego zdarzenia dla każdej pary gwiazd w M 22.

M 22 zawiera około 500 000 gwiazd, i ma w przybliżeniu 50 lat świetlnych średnicy. A zatem, gwiazdy w jej centrum są oddalone od siebie o około 0,5 roku świetlnego (pół mili wg modelu Burnhama). Zakładając, że gwiazdy są tego samego rzędu wielkości, co Słońce, średniej wielkości gwiazda o 880 000 mil średnicy (1/100 cala w modelu). Połóżmy taką gwiazdę na środku ściany sześcianu o boku pół roku świetlnego. Załóżmy, że Ziemia jest nieskończenie daleko, wzdłuż linii przechodzącej przez środek gwiazdy, prostopadle do ściany.

Najpierw zadajmy sobie pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo p, że kolejna gwiazda leży dokładnie na przedłużeniu linii, na środku przeciwstawnej ściany? biorąc pod uwagę średnią średnicę gwiazdy, istnieje około 1013 nie nakładających się pozycji gwiazd na przeciwległej ścianie. Zatem odpowiedzią jest: jeden do 1013, czyli p = 10-13.

Należy pamiętać, że centrum gromady jest na 50 lat świetlnych (100 takich sześcianów) głębokie. Prawdopodobieństwo, nie nie uzyskamy trafienia w żadnym z następnych sześcianów wynosi (1 − p)100. Pierwsze dwa wyrazy tego wyrażenia wynoszą 1 – 100p. Zatem, w przybliżeniu, prawdopodobieństwo, że zyskamy trafienie, wynosi mniej więcej pierwsze prawdopodobieństwo, pomnożone przez sto: 100p = 10-11.

Ale istnieje jeszcze 100×100 = 104 innych linii sześcianów, wzdłuż których można patrzeć na M 22. Musimy zatem pomnożyć wynik przez 104. Daje to całkowite prawdopodobieństwo równe 10-7, co jest jednym do dziesięciu milionów. Odpowiedź jest, oczywiście, przybliżona. Ale pokazuje bezsensowność poszukiwania soczewkowania grawitacyjnego w M 22.

Oznacza to, że jeśli astronomowie zobaczą coś tajemniczego w M 22, nie mogą, bez żadnego dodatkowego podparcia, wskazać soczewkowania grawitacyjnego jako przyczyny. A jeśli tak się ma sprawa w stosunkowo gęstej gromadzie, to co powiedzieć o galaktykach, i ponoć znacznie odleglejszych kwazarach – jak np Krzyż Einsteina?

Następny

Strona główna

Przetłumaczono z http://electric-cosmos.org/localspace.html

5 komentarzy

  1. Poczytajcie o Supernowej Refsdala – na podstawie teorii soczewkowania grawitacyjnego przewidziano czas pojawienia się kolejnego obrazu supernowej…. czy wasza teoria jest wstanie się pochwalić równie spektakularnymi wynikami?

  2. Poproszę o wyjaśnienie paru kwestii:1) Co jest miarą spektakularności wyników?2) Jakie dokładnie dane brały udział w przewidzeniu zjawiska?3) Dlaczego obraz nie na formy pierścienia?4) Dlaczego przewidzenie czegokolwiek w standardowej astrofizyce jest wyjątkiem, a nie regułą?5) Dlaczego zupełnie i uparcie ignoruje się zgodność wielu 'niewyjaśnionych\” odkryć z modelem elektrycznym?6) Dlaczego pieje się na cześć każdego odkrycia pokrywającego się ze standardową teorią, a niezliczone dane z nią niezgodne tłumaczy \”niepełną wiedzą\”?Prosiłbym o odniesienie się wg kolejności. Jeżeli nie ma Pan nic do powiedzenia na temat jakiegoś punktu, następne proszę pominąć.Pozdrawiam

  3. Dzień dobry,Bardzo ciekawie napisane omówienie teorii EW/EP, w tym wartościowe dla świadomych Czytelników poruszenie kwestii pseudonauki. To dzięki kwerendzie poprzez to hasło trafiłem na tę stronę, próbując obalić czy też uświadomiś pseudonaukowy charakter tzw. \”teorii\” Keshe i jego \”wynalazków\” tyu np. magravy. Tu podaję link do 1 części (Autor bloga ma świadomość ak trudno obalać czy falsyfikować pseudonaukowe teorie i hipotezy): https://www.youtube.com/watch?v=v-pNpiJb3BU&t=204s (jest 5 części na YT). To potwierdza jak ważne było rozpoczęcie przez Autora prezentacji tej hipotezy i rodząej się teorii EW (wg mnie protonauki) od rozróżnienia nauki i pseudonauki, bo ktoś mógłby t.EW uznać za pseudonaukę, a na razie nie spełnia tych kryteriów, choć zaproszenie R. Sheldrake'a na seminarium EW nie było chyba najlepszym pomysłem. Pseudonauka Keshe, co przewidziałem w rozmowie w TV NTV, bardzo szybko przekształca się (na YT już to widać, np.https://www.youtube.com/watch?v=fJ0XFgbq_FY&lc=z13qubiixwqwjdqsb22yilchksvuszl0g.1486361473464889) w coś bliskiego New Age, ezoteryce i w końcu w rodzaj, nowego typu sekty technologicznej, gdzie wolna energia, pseudonaukowy bełkot i elementy \”technologii naukowej\”, po uderzeniu w jej słabe punkty ucieka właśnie w sekciarstwo i ezoterykę w nojgorszym rozumieniu, z całkowitą relatywizacją nauki (która popełnia błędy, ale to inne zjawisko i naturalne).Nie mogę niestety na razie (!) dodać linku do tej strony na mojej i blogu, który tworzę w rzadkich wolnych chwilach, bo Home.pl utraciło, poprzez to ja dostęp do poprzedniego CMS. Ale po migracji danych do nowego CMS na pewno uzupełnię to, jednocześnie dziękuję za uwzględnienie moich wypowiedzi na temat tej nowej hipotezy i rodzącej się teorii EW (na YT oraz moim blogu – nadal widoczny) na stronie Autora. Cóż, wypada obserwować rozwój EW, historia Haltona Arpa, nie napawa optymizmem ale wskazuje 1 fundamentalny punkt falsyfikacji konwencjonalnej kosmologii, mianowicie tzw. redshiftu (przesunięcie ku czerwieni przez analogię do efektu Dopplera; juz podobno udało sie ustalić, że zależność nie jest czysto liniowa, bardziej skokowa w naturze). Ponowne przyjrzenie się i teoretyczno-empiryczne badaniatego elementu, jeśli redshift (podstawa wszelkich miar odległości i szybkości we Wszechświecie) będzie obalony , to przewróci się IMHO cała waspółczesna kosmologia. Wystarczy ponownie zbadać dokładnie tylko tę 1 zależność.Pozdrawiam,Krzysztof Michalik

  4. P.S.: Co do soczewkowania. Cóż tak nadzwyczajnie dziwnego w tym, że grawitacja skoro przyciąga materię (więc) zakrzywia związaną z nią energię, w tym strumień promieniowania EM? Pytanie czy tego samego nie zrobi oddziaływanie natury magnetycznej powiązaniej z prądem? Brzytwa Ockhama obowiązuje wszystkich (jako ekonomia myślenia – nie mnóż bytów nad potrzebę), kosmologów Big Bangu też (de facto dogmatu o czym świadczy zniszczenie naukowe i fizyczne w istocie (nie żyje po chyba zawale) Haltona Arpa). Grawitacja jest mieralna ale natury jej nikt nie zna, natomiast inne siły znamy i jako tako rozumiemy. Czy więc owa grawitacja to nie manifestacja znanych oddziaływań natury elektrycznej i magnetycznej, powiedzmy EM? EM jest ok. 10^40 od grawitacji, jak można więc ten fakt ignorować? Mówi się o EM, że działa na (w uproszczeniu) mniejsze odległości, ale … na pewno nie wszystko wiemy o oddziaływaniach EM (tak jak reakcje plazmy na pola), skoro obowiązuje dogmat tajemniczej grawitacji (grawitony, zakrzywiona pusta przestrzeń itp. wyjaśnienia)? Przynajmniej je (te siły, zjawiska) znamy, jako tako rozumiemy ich naturę, grawitacji zupełnie (poza pomiarami, tylko czego w swej naturze?).

  5. Witam,Model grawitacyjny jest tak popularny ponieważ nie znaleziono żadnego dowodu na zaprzeczenie tego modelu. Model grawitacyjny według Newtona jest też poprawny, tak samo jak model grawitacyjny Einsteina. Mamy też inne modele grawitacyjne, które w mniejszym stopniu przewidują wyniki postrzeganego nam wszechświata. Z dostępnych modeli najbardziej poprawny pod względem przewidywanych wyników jest model grawitacyjny Einsteina zwany ogólną teorią względności. Jest to model, który wychodzi z Newtonowskiej teorii. Newton wyszedł z podstawowych praw mechaniki i kinematyki. Dla przykładu Newton opisał prościej i lepiej ruch ciał jednych względem drugich. Poruszających się po Ziemii dwóch wozów jak i wielkich ciał niebieskich Ziemi i Księżyca. W jego rozumowaniu czas dla wszystich ciał był jednakowy jako stała kosmologiczna. Einstein co zrobił to udwodnił, że czas płynie różnie dla dwóch ciał i jest on zależny od różnicy prędkośći tych dwóch ciał. Nie ma znaczeniu tu ich wielkość i odległość. Aby było to prawdziwe i dało się przewidywać zastosował rozkład ekwipotencjalny pola grawitacyjnego Newtona. To co otrzymał to to, że nie ma ruchu po okręgu (tak jak Newton twierdził) tylko jest to prędkość liniowa ale po zakrzywionym torze np. jak jazda rollercasterem na pętli czy spirali. Wagoniki poruszają się w ten sposób, bo tak została ukształtowana przestrzeń w postaci prowadnic. Wagoniki mają prędkość liniową a nie obrotową czy spiralną w tym wypadku, choć można za takową uznać i stosować obliczenia dalej. Też będą zgodne z doświadczeniem. Tak czy owak dzięki Einsteinowi otrzymaliśmy kolejne narzędzie, podkreślam narzędzie, do przewidywania wyników procesów zachodzących. Nikt ze świata nauki nie twierdzi, że jest prawdą objawioną i ostateczną. Wręcz przeciwnie szukają czy ona działa. Czy nie załamuje się gdzieś. Wiemy powszechnie, że załamuje się na opisie choćby wiatru słonecznego, czy wnętrza czarnych dziur. Dramatyczne ratowanie tego modelu jest przez wprowadzenie inflacji podczas rozszerzania się wszechświata na jego początkach. Korzystamy z brzytwy Ockhama również przy tworzeniu kolejnych fantastycznych hipotez by nie dopuszczać do sytuacji gdzie mamy obok siebie np. model Kepplera czy Galileusza i Einsteina uznawane za równorzędne. Oczywiście historycznie można stosować takie teorie. Są one dostępne dla każdego. Jednak mając na uwadze, że model grawitacyjny według Einsteina opisuje lepiej otaczająca nas naturę od poprzednich mało tego mającą teorie Newtona w sobie tylko ją lekko modyfikując. Tak więc według owej brzytwy na teoria jest słuszna.Sam jestem wręcz przekonany że teoria plazmy jest lepsza niż grawitacyjna, ale nadal nie wiemy skąd bierze się ładunek (tłumaczenie że od kwarku jest tylko przesunięciem pytania z elektronu na kwarka, a skąd ma kwark? Trzy kwarki tworzą ładunek, ok. tylko dlaczego akurat te trzy?) tak samo jak grawitacja bierze się z masy bytu materialnego ale nie wiemy co obdarza masę ten byt. Stawianie takich pytań posuwa naukę do przodu, a nie do tyłu. Kwestionowanie tak naocznych rzeczy jak przyciągnie się dwóch mas nie posiadających ładunków elektrycznych jest porównywalne z kwestionowaniem tego że oddychamy tlenem a nie azotem. Ja skupiam się na połączeniu teorii plazmowego wszechświata z grawitacyjnym, że jedno wynika z drugiego. A nie, że jedno jest zaprzeczeniem drugiego. Na negowaniu nie zajdziemy daleko. Obecnie skupiam się już na uruchomieniu wagi, która będzie mierzyć masę wychodząc z podstawowych stałych fizycznych, a nie na wagach opartych na wagach skręceń. I ta waga ma ważyć od 1mg do nawet tony. Jedyne ograniczenie jakie jest to wytrzymałości aparatury. Skupmy się na odkrywaniu nie na obrzucaniu siebie nawzajem błotem.PozdrawiamSebastian Grabowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.