Wszechświat według Barry’ego Setterfielda – podsumowanie

Na życzenie wielu ludzi, spróbowaliśmy sporządzić podstawowe wyjaśnienie, tak proste, jak to możliwe, z odnośnikami do prac. Podsumowanie to zostało zupełnie przepisane, aby być aktualnym z badaniami Barry’ego.

Podstawowe podsumowanie

Wprowadzenie
Pięć anomalii
Model plazmowy

Helen Setterfield (ze stałą pomocą Barry’ego), listopad 2008

Wprowadzenie

Po co tu jesteś: Wyniki badań Barry’ego dotyczą, jak dotąd, dwóch głównych tematów: pięciu anomalii i fizyki plazmy. Anomalia to dane (lub fakt) niezgodne z teorią. Załóżmy, że powiem, że wszystkie psy są czarne. To jest moja teoria. Wówczas pokazujesz mi białego, lub brązowego psa. Mam wówczas wybór. Mogę stwierdzić, że pokazany mi pies nie jest tak na prawdę psem, lub mogę zmienić teorię. Nauka zmierza się z tym ciągle. Niestety, w pewnych kwestiach teorie robią pierwszeństwo nad niezgodnymi danymi, i dane te są ignorowane, wyśmiewane, wykluczane lub wszystko na raz.

Pięć anomalii w fizyce i astronomii, które, jak odkrył Barry, standardowa nauka ignoruje, to:

  1. Zmienna prędkość światła
  2. Zmienna masa cząstek subatomowych
  3. Kwantyzacja przesunięcia ku czerwieni
  4. Zmierzone zmiany w wielkości, zwanej stałą Plancka
  5. Fakt, że zegar atomowy, mierzony procesami atomowymi, nie działa tak samo jak nasz zegar orbitalny, lub w sposób, w jaki mierzymy czas w kosmosie

Patrząc na te problemy, Barry stwierdził, że są to potomkowie następującego rodzica: czegoś, zwanego Energią Punktu Zerowego.

Zatem pierwsza część tego podstawowego podsumowania traktuje o energii punktu zerowego i jej wpływie na te anomalie.

Fizyka plazmy nie jest tak straszna, jak brzmi jej nazwa. Obecnie przyjęty model powstania i działania Wszechświata zależy od aktywności grawitacyjnej. Aczkolwiek grawitacja jest bardzo słabą siłą – przełamujesz ją za każdym razem, gdy coś podnosisz. Ponieważ jest tak słaba, fizycy, którzy wierzą, że grawitacja jest siłą kontrolującą Wszechświat, zmuszeni zostali wynajdywać ciemną materię, ciemną energię i ciemną siłę, aby wytłumaczyć to,co widzimy. Dla kontrastu, to, czego nauczyliśmy się na temat plazmy pokazuje, że wszystko, co widzimy tam na zewnątrz, jest tym, czego należy się spodziewać po zachowaniu plazmy, i mamy dowody na to, że cały Wszechświat wypełniony jest substancją.

Pięć anomalii

Definicja pojęć
Podstawowe podsumowanie

Definicje pojęć:

Energia puntu zerowego
Przesunięcie ku czerwieni światła
Stała Plancka
Pary cząstek Plancka
Masa atomowa
Prędkość światła
Stałe atomowe

Energia puntu zerowego – Jeżeli weźmiemy pojemnik z jakąś zawartością, i pozbędziemy się z niego każdego atomu i cząstki, będziemy mieli próżnię, prawda? Tak, lecz wciąż będzie tam energia cieplna, produkująca promieniowanie. OK, skręćmy termostat. Do absolutnego zera. Teraz energia cieplna jest nieobecna.

Problem: W naszym pojemniku wciąż znajduje się energia, którą można zmierzyć. I jest jej całkiem sporo! Ponieważ mamy zero na termometrze Kelvina, absolutne zero, żadna molekuła nie może się poruszać, jest to zwane energią punktu zerowego (ZPE).

Aby nabrać jakiegoś wyobrażenia na temat ilości tej energii, rozważmy, co następuje: światła w naszym domu pobierają około 50-150 W na żarówkę. Jest to energia, jaką zużywa żarówka. Nasze Słońce świeci z mocą około 3 000 000 000 000 000 000 żarówek. Nasza galaktyka składa się z około 150 000 000 000 słońc, podobnych do naszego. Gdyby wszystkie te słońca świeciły przez 10 000 000 000 lat, wciąż byłoby to mniej energii, niż jest zawarte w centymetrze sześciennym próżni. Znajduje się to w każdym z nas i wszystkim naokoło oraz w całym Wszechświecie.

Zatem materia we Wszechświecie jest niemal nic nie znacząca, w porównaniu z morzem energii, w którym jest zanurzona. Z tego powodu, energia punktu zerowego nie jest osłabiana przez swoje oddziaływanie z materią. Pozostaje zatem stała w naszych czasach.

Przesunięcie ku czerwieni światła – Przesunięcie ku czerwieni można właściwie wyjaśnić bardzo łatwo. Foton światła jest emitowany z atomu, gdy elektron zmuszany jest do opuszczenia swojego miejsca, na które potem wraca. Energia, potrzebna do przemieszczenia go jest uwalniana, gdy elektron wraca na miejsce, i jest emitowana w postaci światła. Co interesujące, oznacza to, że każda rzecz może emitować światło. Odkryto, że każdy pierwiastek, emitując światło, robi to w unikalny dla siebie sposób. Jest to bardzo podobne do kodu kreskowego na kupowanych przez nas produktach – analizowana fala świetlna posiada szereg ciemnych pasków. Pozycja paska w widmie światła identyfikuje pierwiastek chemiczny. Stąd wiemy, na przykład, że w odległych galaktykach występuje żelazo. Ich światło zawiera kod kreskowy żelaza.

Tutaj, na Ziemi, każdy kod kreskowy pierwiastka, czyli sygnatura świetlna, znajduje się na konkretnym miejscu w widmie kolorów.

Obserwuje się, że im głębiej spojrzymy w kosmos, tym bardziej kod kreskowy jest przesunięty ku czerwonemu krańcowi widma. Zatem, na przykład, pasek w widmie sodu, na górze, zamiast być w przedziale żółci, będzie przesunięty ku pomarańczowi. Wzór rtęci, następny od góry, będzie wciąż ten sam, lecz każda linia będzie przesunięta bardziej ku czerwieni. Im głębiej patrzymy w kosmos, tym bardziej wzór jest przesunięty ku czerwieni.

Gdy po raz pierwszy zauważono to zjawisko, około roku 1925, uważano, że oznacza to pewien rodzaj efektu Dopplera. Wiemy, co to oznacza, gdy mija nas syrena. Gdy źródło dźwięku nas mija, jego ton się nagle obniża. Dzieje się tak ze względu na oddalanie się syreny i wydłużania się fal dźwiękowych, przez co dźwięk jest niższy. Używając tego pomysłu, uważano, że przesunięcie ku czerwieni światła odległych galaktyk oznacza, iż oddalają się one od nas. Tak zaczęła się idea rozszerzającego się Wszechświata.

Ale począwszy od lat 70-tych aż dotąd, coś zaczęło się nie zgadzać w koncepcji rozszerzającego się Wszechświata. Wyobraźmy sobie, że mamy pojazd jadący z prędkością 50 mil na godzinę. Wówczas, nagle, BEZ prędkości pośredniczącej, przyspiesza on do 55 mil. Potem, znowu, przyspiesza do 60. to przeskakiwanie z jednej prędkości do innej przeczy fizyce, jaką znamy, w kontekście ruchu obiektów. A takie zjawisko zaobserwowano w przypadku pomiarów przesunięcia ku czerwieni zależnie od odległości. Jeżeli przesunięcie światła ku czerwieni wskazuje na rozszerzanie się Wszechświata, powinniśmy się spodziewać gładkiej zmiany prędkości wraz ze spoglądaniem dalej i dalej. Ale to, co widzimy, jest zlepkami pomiarów, pomiędzy którymi są przeskoki.

Zauważono również, że w centrach gromad galaktyk, gdzie wiadomo, że ruch jest bardzo gwałtowny, ma miejsce rozmazanie pomiarów, dokładnie tak, jak powinno być w przypadku szybkiego ruchu. Zatem dlaczego rzekomy ruch rzekomej ekspansji Wszechświata nie powoduje tego samego? Rozszerza się w skokach?

Oraz dlaczego, w najdalszych znanych zakątkach Wszechświata, przesunięcie ku czerwieni wychodzi nagle poza wszelkie spodziewane skale? W prasie i czasopismach czytamy, że Wszechświat na swoich krańcach rozszerza się nawet szybciej. Pisze się tak, gdyż próbuje się znaleźć sens w tych pomiarach ogromnego przesunięcia ku czerwieni.

Czy jest możliwe, że przesunięcie ku czerwieni NIE oznacza rozszerzania się Wszechświata, lecz coś innego?

Stała Plancka – Sama stała Plancka jest miarą czegoś, co nazywa się nieoznaczonością. Skaczący ruch cząstek subatomowych powoduje, że nie można powiedzieć, w jakim miejscu znajdują się one w danym momencie. Poruszają się one zbyt szybko. Widzimy jednak ogólny obszar, jaki zajmują w tym skokowym ruchu. Rozmiar tego obszaru oznacza ilość nieoznaczoności we właściwym położeniu cząstki subatomowej w każdym momencie. Im bardziej zatem skaczą, tym więcej zajmują miejsca, a niepewność, gdzie dokładnie się znajdują, rośnie. Niepewność ta zwana jest stałą Plancka. Tylko obecne pomiary pokazują, że w ogóle nie jest ona stałą. Zmienia się w czasie. Stała Plancka, zwana matematycznie h, mierzy dwie rzeczy: natężenie ZPE, jak również wynikową nieoznaczoność, powiązaną z cząstkami subatomowymi.

Zmierzono, że stała Plancka się zmienia. Nie wygląda, że jest ona w ogóle stałą.

Pary cząstek Plancka – niezmiernie małe pary materii, dodatnie i ujemne, w oryginalnym Wszechświecie. Gdyby elektron był rozmiarów mostu Golden Gate, cząstka Plancka byłaby rozmiaru ziarna kurzu na tym moście. Skąd wiemy, że one istnieją? Z powodu ogólnego rozmycia obrazu, które widzimy, patrząc w najdalsze zakątki kosmosu. Rozmycie to jest stałe i jednorodne, w przeciwieństwie do chmury pyłu.

Masa atomowa – Masa atomowa jest właściwie określeniem na to, ile miejsca zajmuje cząstka subatomowa. Masa subatomowa mierzona jest w środowisku elektromagnetycznym. Nie jest pomiarem masy czy właściwego rozmiaru, jak to ma miejsce w przypadku rzeczy, które możemy zobaczyć. Jest miarą stopnia zaginania strumienia cząstek subatomowych, takich jak elektrony, gdy przepuści się go przez pole magnetyczne. Położenie i miejsce rozbryzgu na końcu tuby, którą poruszała się wiązka (pokryta substancją fluorescencyjną), mówi nam o masie samych cząstek.

Prędkość światła – Samo światło może być wyemitowane z każdego atomu. Przychodząca energia może wyrzucić elektron z jego właściwego położenia przy jadrze atomu. Gdy elektron wraca na swoją pozycję, emituje foton światła. Prędkość tego światła mierzy się na szereg sposobów. To, co się mierzy, to czas, jaki zajmuje światłu podróż pomiędzy opuszczeniem źródła a absorpcją u mety. Można to zmierzyć na szereg sposobów.

Przez około 300 lat, pomimo nakładania się wszystkich błędów, oraz błędów instrumentów i ludzi, mierzona prędkość światła okazała się być coraz niższa, choć nieznacznie, ale jednak. Było to dyskutowane w czasopismach naukowych i na wykładach do 1941 roku. To, co nastąpiło w tym roku, nie było niczym dziwacznym.

Dr Birge z Uniwersytetu Kaliforni na Berkeley, był znany jako trzymacz stałych. Posiadał oficjalne wyniki pomiarów szeregu stałych, które w istocie zmieniały swoje wartości. Nie lubił on tych zmian, ale przyznawał ich istnienie. do sierpnia tego roku, kiedy w Reports on Progress in Physics pojawił się artykuł jego autorstwa. Oto jego pierwszy akapit. Przeczytaj go uważnie.

Artykuł ten został napisany na żądanie – i tym razem jest na żądanie. Mimo mylącego słowa stałe, występującego w tytule, w wartościach tych występuje ciągła wariacja, która dostarcza najwięcej zainteresowania w tym temacie. Dla każdego prawdziwego naukowca byłoby istotnie przygnębiające, mieć poczucie, że zaakceptowana wartość każdej stałej fizycznej nie będzie już nigdy zmieniona. Najbardziej charakterystyczną kreaturą fizyki – w ogólności oraz w szczególności – są ciągłe zmiany. Ale nie można zapomnieć o tym, że to, co się zmienia, to prawdopodobna wartość każdej stałej, nie wartość właściwa. Wiara w jakąkolwiek znaczną zmienność stałych naturalnych jest fatalna dla ducha fizyki, fizyki, jaką znamy.

(podkreślenie oryginalne)

(Ogólne Stałe Fizyki, w sierpniu 1941 tylko o prędkości światła, Raymond T. Birge, Uniwersytet Kalifornijski, Berkeley, Progress in Physics wol 8, 1941, s. 90)

Jesli przeczytasz ten akapit uważnie, zauważysz, że dwa ostatnie zdania są bezpośrednim zaprzeczeniem całej reszty. Niemniej jednak, prędkość światła była od tamtego czasu deklarowana jako stała – co oznaczało, że jej wartość jest niezmienna. Pomimo przeczącym temu wynikom pomiarów. Obecnie nastawienie jest podobne. Każde dane niezgodne z deklaracją, że prędkość światła jest zmienna, muszą być błędne z tego czy innego powodu, ponieważ prędkość światła jest zadeklarowana jako stała.

Dzisiejszy sposób pomiaru prędkości światła nie poprawia sytuacji. Zwykle mierzy się ją w odniesieniu do atomów, co oznacza, że zależy ona od procesów atomowych. Zakłada się, że pozostają one zawsze takie same. Jednakże samo światło, a zatem i jego prędkość, jest wynikiem procesów atomowych. Używając jednego do pomiaru drugiego jest jak używanie dwóch rozciągliwych pasm. Żadne nie jest rozciągnięte. Jedna jest oznaczona calami w stanie nierozciągniętym. Drugie również, w sposób pasujący do pierwszego. Jeżeli przytrzymać oba kawałki i rozciągnąć je, drugi kawałek będzie miał zawsze oznaczenia w tym samym miejscu, co pierwszy, i nie będzie między nimi różnicy. Ale przecież oba rozciągają się razem, nie mamy więc właściwego obrazu sytuacji. Oto, co się dzieje, gdy próbujemy mierzyć prędkość światła przy pomocy procesów atomowych.

Stałe atomowe – stałe atomowe odnoszą się do tempa procesów atomowych. Gdy byliśmy w szkole, wyższej szkole fizyki, uczelni czy uniwersytecie, jedną z rzeczy, o której NIGDY nie słyszeliśmy jest pomysł, że stałe atomowe nie muszą być tak do końca stałe. Owa absolutna stałość jest kręgosłupem dużej części obecnej fizyki.

Nie zawsze tak było. Aż do 1941, kiedy to ukazał się cytowany wyżej artykuł Birge’a, kwestia zmieniających się pomiarów pewnych stałych była jednym z głównych tematów w czasopismach o tej tematyce. Stała Plancka rosła. Prędkość światła malała. Co było interesujące, prędkość światła POMNOŻONA przez stałą Plancka miała zawsze tą samą wartość: gdy jedno rosło, drugie malało zgodnie z precyzyjnie ustalonym stosunku. Iloczyn stałej Plancka, h, oraz prędkości światła c, na prawdę jest stałą. Coś jak liczba 12: można ją osiągnąć mnożąc 1 × 12, 2 × 6 lub 3 × 4. Gdy jedna liczba rośnie, druga maleje proporcjonalnie, lecz iloczyn zawsze jest równy 12.

Istnieją prawdziwe stałe atomowe, oraz stałe, które, jak wynika z pomiarów, w istocie zmieniają swoją wartość. To są te anomalne dane, które trzeba jakoś wytłumaczyć.

Podstawowe podsumowanie wpływu pięciu anomalii

Ekspansja Wszechświata
Pary cząstek Plancka i energia punktu zerowego
Stała Plancka i ruch drgający (Zitterbewegung)
Energia punktu zerowego a przesunięcie światła ku czerwieni
Energia punktu zerowego jako przyczyna
Prędkość światła
Zegar atomowy
Statyczny Wszechświat?
Wnioski z pięciu anomalii

Ekspansja Wszechświata

Kiedy koncepcja rozszerzania się Wszechświata trafiła do świeckiego środowiska naukowego, została potraktowana jako niepoważna. Była nazywana protekcjonalnie Wielkim Wybuchem, choć pomysł ten nie wiązał się z żadnym rodzajem eksplozji. Została odrzucona, jako zbyt bliska głupich pomysłów z Biblii. Jako, że Biblia w oczywisty sposób była mitologią, nie było możliwością, aby prawda o kosmosie mogła by podobna do czegokolwiek, o czym jest w niej mowa.

Biblia mówi, że Wszechświat się rozszerza. Jednak używa do tego innego określenia. W Biblii, Bóg powiedział, że rozciągnął niebiosa. Powiedział tak dwanaście razy. Istnieją jednak dwie zasadnicze różnice pomiędzy Wielkim Wybuchem a wyjaśnieniem biblijnym. Po pierwsze, Wielki Wybuch zakłada, że ekspansja trwa do tej pory, podczas gdy Biblia określa, że odbyło się to raz w przeszłości. Po drugie, Wielki wybuch mówi nic o źródle energii, która zapoczątkowała ekspansję. W Biblii, Bóg powiedział, że on to zrobił.

Pary cząstek Plancka i energia puntu zerowego

Gdy Bóg rozciągnął Wszechświat, zainwestował w coś, co nazywa się osnową przestrzeni z ogromną ilością energii. Rozciągnij gumkę. Nadmuchaj balon i rozciągnij na nim tkaninę. Za każdym razem musisz włożyć energię. Ponieważ energia sama nic nie zrobi, chyba, że jej na to pozwolimy, istnieje pewien rodzaj ukrytej energii, zwanej potencjalną. Ale puśćmy gumkę, albo rozwiążmy balon. Wówczas cała energia eksploduje w ruch. Energia w ruchu nazywana jest kinetyczną.

Cóż, Bóg nie puścił rzeczy, przez co nie zmieniły się w coś małego, jak balon bez powietrza. Zamiast tego, część tej energii umieścił we Wszechświecie, rozciągając go, pod postacią malutkich (dużo mniejszych od elektronu) cząstek, zwanych parami cząstek Plancka. Każda para składa się z dodatniego i ujemnego elementu.

Aby zrozumieć, co się działo potem, najprościej jest pomyśleć o przeprowadzeniu własnego eksperymentu. tubę lub zlew napełnij do połowy wodą. Następnie włóż do niej ręce, pod powierzchnię, płasko i złożone razem. Trzymając je sztywno, rozdziel je tak szybko, jak potrafisz. Powstaną wiry. Będą przechodzić one prze trzy stadia: formowanie, trwanie i zanikanie.

Tak, jak kawałek gumki czy balon pozwalają prędzej czy później większości swojej energii ulecieć, tak zrobiły rozciągnięte niebiosa. Gwałtownie powstają kazyliony par cząstek Plancka (wybaczcie ten techniczny język) i zaczynają wirować. Było to początkowe, bardzo gwałtowne, powstanie energii punktu zerowego. Działo się tak, ponieważ wirowanie naładowanych elektrycznie cząstek powoduje powstawanie pól elektromagnetycznych. Energia punktu zerowego składa się z wszelkiej maści elektrycznych i magnetycznych pól praz fal.

ZPE powstaje, dopóki nie ustanie wirowanie. Jednak tak długo, jak trwa ruch, powstają nowe pary Plancka. Można by się wtedy spodziewać, że wszystko się uspokoi, ale nie. Pamiętajmy, że każda para Plancka ma jedną jednostkę ujemną i jedną dodatnią. Zaczynają one rekombinować, lub wzajemnie się anihilują. Nie wszystkie na raz, lecz jedne po drugich. Rekombinowanie to uwalnia pewne malutkie ilości energii. Ale miliardy par Plancka mogą na raz wytworzyć wielkie jej ilości, przez co powstaje ZPE.

Potem wszystkie kończą rekombinować. Dlaczego zatem ZPE nie maleje? Oprócz faktu, że, jak wspomniano, jest jej tak dużo, iż interakcja z materią nie wpływa na jej ilość, to istnieje mechanizm sprzężenia zwrotnego. Jedynym sposobem wykorzystania tej energii jest kreacja cząstek wirtualnych, które również pojawiają się parach z dodatnimi i ujemnymi jednostkami.

Aby zrozumieć cząstki wirtualne, należy zrozumieć nieco więcej na temat energii punktu zerowego. Fale ZPE mają różne długości i siłę, oraz poruszają się w wielu kierunkach na raz. Oznacza to, że się również zderzają. Pomyślmy o oceanie pełnym fal. Teraz wyobraźmy sobie szybką łódź, pędzącą w kierunku różnym do wzoru fal na wodzie. Powoduje ona powstawanie własnego układu fal. Kiedy fale te zderzają się z falami oceanu, powstają grzywacze, które potem zanikają. Ten sam rodzaj zdarzeń ma miejsce w energii punktu zerowego. Tylko, że grzywacze nazywa się cząstkami wirtualnymi. Są ich miliardy miliardów w każdym kawałku przestrzeni w każdym momencie czasu. Cząstki wirtualne powstają w parach, po jednej ujemnej i jednej dodatniej. Z tego powodu złączają się one ze sobą i szybko znikają. Lecz istnieją przez pewien krótki okres czasu, w trakcie którego oddziałują, jak cząstki, które powszechnie znamy.

Gdy takie cząstki powstają, drenują energię punktu zerowego, ale gdy się łączą, uwalniają ją z powrotem, przywracając ZPE swoją siłę.

Jesteśmy zatem otoczeni ogromnym polem jednorodnej energii, które istnieje wszędzie we Wszechświecie, wewnątrz i na zewnątrz wszystkiego, w tym również nas.

Stała Plancka i ruch drgający (Zitterbewegung)

Fale energii punktu zerowego dość mocno uderzają w cząstki subatomowe. Owo uderzanie wyzwala ruch, zwany z niemiecka Zitterbewegung, czyli ruch drgający. Ponieważ cząstki subatomowe drgają bardzo gwałtownie i intensywnie, niemożliwością jest powiedzieć, gdzie cząstka znajduje się w danym momencie. Nazywa się to ich nieoznaczonością. Możemy określić obszar, na którym cząstka drga, ale nie jej precyzyjne położenie. Idea ta przypomina patrzenie na wiatrak. Przy pomocy oczu nie można stwierdzić, gdzie znajdują się poszczególne skrzydła, lecz można łatwo określić miejsce, które zajęte jest przez ich wirowanie. To samo dotyczy cząstek subatomowych.

Miarą nieoznaczoności subatomowych cząstek jest wielkość zwana stałą Plancka. Jeżeli dana przestrzeń jest mała, to niepewność określenia dokładnej pozycji przebywającej tam cząstki również jest mała. Lecz przy zwiększaniu obszaru rośnie również niepewność (nieoznaczoność). Pomyślmy o chłopcu kręcącym liną nad głową. Im więcej liny rozwinie, tym większe koło ona tworzy i większy obszar zajmuje. Chłopiec ma wciąż ten sam rozmiar, ale swoją liną zajmuje coraz więcej miejsca. Gdyby był on elektronem, jego rozmiar byłby determinowany raczej długością liny, niż wielkością chłopca.

Jednakże w przypadku cząstek subatomowych istnieje siła zewnętrzna, ZPE, która zwiększa ich ruch drgający, a tym samy ilość zajmowanego przez nie miejsca, a to z kolei zwiększa efektywny rozmiar lub masę. Zatem ZPE jest przyczyną w zmianach masy cząstek subatomowych. Stała Plancka, będąca pomiarem nieoznaczoności atomowych cząstek, jest więc też pomiarem siły ZPE.

Pomiary wskazują, że obie te wielkości rosną.

Energia punktu zerowego a przesunięcie światła ku czerwieni

Podczas swojego powstawania, energia punktu zerowego wpływała na każdy atom we Wszechświecie. Ale atomy, jak cała materia, opierają się zmianom. Gdy powstawało ZPE, atomy i ich cząstki składowe opierały się tak długo, jak było to możliwe, po czym zaczęły absorbować energię zmiany, a zatem przesuwać się ku wyższym stanom energetycznym. A za każdym razem, gdy atom przechodził na wyższy poziom, wypromieniowywał kwant światła, coraz to bardziej energetyczny, a więc bardziej niebieski. Czerwony koniec widma jest najmniej energetyczny, a niebieski – najbardziej.

Jeżeli energia puntu zerowego oddziaływała w ten sposób na atomy, powodując przechodzenie ich na wyższe poziomy energetyczne, wówczas powinniśmy widzieć szczególnie dwie rzeczy. Po pierwsze powinniśmy zobaczyć przesunięcie światła ku czerwieni narastające stopniowo, a nie łagodnie. Po drugie, jako, że przejście od energii potencjalnej w kinetyczną następowało początkowo bardzo szybko, powinniśmy widzieć bardzo gwałtowne zwiększenie przesunięcia ku czerwieni w miarę kierowania się ku najwcześniejszym (czyli najdalszym) regionom Wszechświata, jakie możemy dostrzec.

Obie z tych rzeczy są prawdziwe. Przesunięcie ku czerwieni jest skwantowane oraz rośnie gwałtownie przy zbliżaniu się do granicy kosmosu. Nie oznacza to szybszego rozchodzenia się Wszechświata na jego brzegach, lecz raczej ogromny wzrost energii punktu zerowego w początkach Wszechświata, gdy energia potencjalna przemieniała się w kinetyczną.

Jest to interesujące, ponieważ za każdym razem, gdy Biblia wspomina o Bogu rozciągającym niebiosa, rozciągnięcie to jest w kontekście Tygodnia Stwarzania, a słowo oznacza przeszłą, zakończoną czynność.

Energia punktu zerowego jako przyczyna

Mamy zatem energię punktu zerowego powiązaną zarówno z masą atomów jak i przesunięciem ku czerwieni. A co ze stałą Plancka? Im większe są drgania wywołane przez ZPE, tym więcej miejsca zajmuje cząstka subatomowa. Oznacza to wzrost jej nieoznaczoności, a to właśnie mierzy stała Plancka. Zatem podczas zmiany ZPE powinniśmy również zaobserwować zmianę wartości stałej Plancka. Jest to prawdą, lecz wstecz od tego(?), co się faktycznie dzieje. Możemy mierzyć nieoznaczoność, i to nam mówi o sile ZPE. I owszem, obie wartości zmieniają się z czasem.

Prędkość światła

Mamy zatem prędkość światła. W jaki sposób jest ona powiązana z energią puntu zerowego? Pamiętamy cząstki wirtualne? Są one wynikiem zderzania się fal ZPE, tworząc grzywacze. Gdy cząstki wirtualne się utworzą, mogą trwać jedynie najdrobniejszą część momentu, ale w tym czasie mogą działać jak prawdziwe cząstki, i mogą zaabsorbować foton światła. Gdy foton porusza się przez kosmos, uderza w wiele wirtualnych cząstek. Przy każdym takim zderzeniu jest absorbowany, po czym, gdy dwie połowy cząstki wirtualnej łączą się, kończąc żywot, uwalniają ten foton. Ten uderza kolejną cząstkę wirtualną. Chociaż opóźnienie w biegu fotonu jest niezwykle małe ze względu na niemal natychmiastowe znikanie cząstek wirtualnych, to jednak istnieje. Zatem im więcej cząstek wirtualnych napotka foton, tym więcej czasu zajmie mu droga do punktu docelowego, gdzie zostanie ostatecznie pochłonięty.

W bardzo wczesnym wieku Wszechświata, energia punktu zerowego zaczęła niemal od zera, po czym niezwykle szybko wzrastała. Pomyśl, jak daleko zaleci balon, kiedy go nadmuchasz, a potem puścisz. Albo jak szybko poleci puszczona gumka. Powstanie ZPE szło według tej samej matematycznej krzywej – z początku bardzo, bardzo szybko, po czym coraz wolniej, w miarę, jak energia potencjalna rozchodziła się w kinetyczną.

Zatem na początku prędkość światła również była niezwykle duża. Nie było zbyt wielu cząstek wirtualnych, które by spowalniały jego bieg. Ale wraz z szybkim wzrostem ZE rosła też liczba cząstek wirtualnych, w wyniku czego prędkość światła spadła. W zasadzie prędkość światła pomiędzy cząstkami wirtualnymi nigdy nie spada – wciąż jest niezwykle duża. Ale coraz więcej czasu zajmuje dotarcie do punktu przeznaczenia.

Aby dać wyobrażenie o ilości cząstek wirtualnych w dowolnym danym momencie, ciało ludzkie długości sześciu stóp może zawierać ich 100 miliardów miliardów. Zapisuje się to jako 100 000 000 000 000 000 000 lub 1020. Foton światła nie uderza w nie wszystkie, gdyż zawarte są one w pewnej objętości, a światło leci po linii prostej, lecz daje to nam wyobrażenie o przeszkodach, jakie napotyka foton na swoje drodze przez kosmos.

Zegar atomowy

Jest jeszcze ostatnia anomalia, powiązana z energią punktu zerowego, i jest to ta anomalia, oraz jej niezbędne konkluzje, które są toporem na współczesną fizykę i kosmologię, oraz naukę w ogólności. To tempo chodzenia zegarów atomowych. Zegar atomowy to czas mierzony przy pomocy procesów atomowych. Gdyby proces atomowy nie pozostawał stały, nie byłby stały rozpad promieniotwórczy. Jeśli rozpad promieniotwórczy nie byłby stały, wówczas próby rozstrzygnięcia wieku skał czy Ziemi, czy też całego Wszechświata, oparte na procesach atomowych, a w szczególności na datowaniu radiometrycznym, nie da prawdziwych dat orbitalnych (czasu mierzonego w dniach i latach).

Jak już wspomniano, masa atomowa jest zależna od ZPE. A co z procesami atomowymi?

Pierwszym tropem, wypływającym z wczesnych badań Barry;ego nad prędkością światła, było to, że była ona w każdym liczniku ułamka równania zredukowanego tempa rozpadu promieniotwórczego, a w jego odwrotności w mianowniku była stała Plancka. Oznacza to, że jeśli prędkość światła była w przeszłości większa (lub stała Plancka mniejsza), wówczas tempo rozpadu promieniotwórczego byłoby w przeszłości proporcjonalnie szybsze. Oznacza to, że w czasie jednego orbitalnego roku, zegar atomowy odmierzyłby kilka lat.

Spróbujmy krótko wyjaśnić działanie jednego z rodzajów rozpadu promieniotwórczego. Często pokazuje się nam obrazek atomu, na którym elektrony elektrony niezwykle szybko poruszają się wokół jądra, i jest to prawda, ale czego zwykle nie rozumiemy, jako laicy, to to, że cząstki subatomowe w jądrze również drgają naokoło, pod wpływem ZPE. Jednakże, w przeciwieństwie do bardziej swobodnych elektronów, protony i neutrony w jadrze są więzione elektromagnetycznie. Jednakże cząstki w jądrze uderzają w elektromagnetyczną ścianę, a im większe jądro, tym jest ich więcej, tym większa szansa, że któraś się wyrwie. To tłumaczy, dlaczego duże jądra mają tendencję do szybszego rozpadu, niż lekkie. Jednakże istnieje też druga strona. Mniejsza masa dowolnej cząstki subatomowej w jądrze powoduje jej szybszy ruch naokoło, co oznacza częstsze zderzenia z barierą elektromagnetyczną. Im więcej uderzeń, tym większe szanse na ucieczkę.

W przeszłości, jak już wspomniano, subatomowe cząstki były znacznie mniej masywne, gdyż nie drgały tak mocno na skutek ZPE. Tym samym cząstki w jadrze atomowym mogły uciekać szybciej i owszem, rozpad promieniotwórczy następował na początku znacznie szybciej, niż obecnie. Twierdząc, że tempo rozpadu pozostawało stałe przez wieki, naukowcy spowodowali błędne wyznaczenie wieku Wszechświata, Ziemi, oraz skał. Wieki atomowe mogą być poprawne, lecz nie odpowiadają one naszym wiekom kalendarzowym, chyba, że weźmiemy pod uwagę tempo zmian.

Jeden z większych szoków, jaki doznał Barry podczas swojej pracy, wynikł z pracy matematycznej w tej dziedzinie. Wynikało z niej, że Biblia jest absolutnie poprawna nie tylko co do wieku samego Wszechświata, lecz również Ziemi. To przede wszystkim z tego powodu jego praca jest odrzucana przez standardową naukę. Jednakże to, co zrobił, polegało po prostu na zgromadzeniu danych i pracy nad nimi. Doprowadziło go to tam, gdzie doprowadziło.

Statyczny Wszechświat

Istnieje jeszcze jedna ważna część pracy w tej sekcji, wymagająca szybkiego podsumowania. Ponieważ według standardowej kosmologii przesunięcie ku czerwieni jest wynikiem rozszerzania się Wszechświata, wszelkie sprzeczne z tym pomysły są zwykle ignorowane. Jednakże mając silne dowody na skwantowane przesunięcie ku czerwieni, musimy ponownie rozważyć, czy Wszechświat się rozszerza. Narliker i Arp, dwóch astronomów, pokazali, że Wszechświat może być statyczny pod dwoma warunkami: musi zawierać materię o delikatnie oscylować. Oscylacja byłaby czymś jak balon z wodą położony na powierzchni, drgający w górę i w dół. Pewne partie wychodzą na zewnątrz, podczas gdy idą do środka, przez co zachowuje się jak kawałek żelatyny.

Jeżeli ten rodzaj statycznego Wszechświata jest prawdziwy, powinniśmy widzieć dowody na te oscylacje. I dokładnie to nastąpiło w roku 1970, gdy wszystkie stałe, które zmieniały wartości w jedną stronę, zmieniły kierunek. Ewidentnie osiągnęliśmy minimum rozmiarów, a przez setki lat prędkość światła spadała. Wówczas, w 1970, zaczęła nieco wzrastać. Stała Plancka, która wzrastała do 1970 roku, zaczęła się teraz zmniejszać. Masa cząstek subatomowych, która do tej pory wzrastała, wykazała nieznaczny spadek. Sam Wszechświat zaczął oscylować na zewnątrz, po osiągnięciu minimum. Zmierzone zmiany nie są dramatyczne, lecz jednak są obecne. Są spowodowane kurczeniem się i rozszerzaniem przestrzeni, w której operuje energia punktu zerowego. Im więcej jest przestrzeni, tym większe rozproszenie i mniejsze efekty działania. Im mniej przestrzeni, tym bardziej skondensowana energia i większe efekty jej działania.

Wnioski z pięciu anomalii

Podsumowując tą część, potężne zwiększenie się energii punktu zerowego na początku stwarzania, spowodowane było szybkim przejściem energii potencjalnej w kinetyczną, za pośrednictwem działania świeżo powstałych par Plancka. Jednak początkowo niższe ZPE powodowało, że prędkość światła była około 6 × 1011 większa od obecnej. Stała Plancka była odpowiednio niższa, a subatomowe cząstki nie rozbijały się tak naokoło. W wyniku tego procesy atomowe były szybsze i rozpad promieniotwórczy następował niezmiernie szybko. W wyniku tego zegar atomowy w ciągu kilku pierwszych dni odmierzył miliardy lat.

Jak na to wpadliśmy? Powiedziało nam to przesunięcie ku czerwieni. Jego krzywa jest bezpośrednim następstwem ZPE, która jest przyczyną wszystkich tych rzeczy. Zatem patrząc na krzywą redsziftu, można wyliczyć inne stałe. Pokazuje nam ona, jak zwalniała prędkość światła i zegar atomowy. Zmapowanie tej krzywej względem czasu orbitalnego pokazuje nam chronometraż zdarzeń, który kończy się, co znów było zaskoczeniem dla Barry’ego, dokładnie tam, gdzie wskazuje na to Biblia.

Bóg wiedział, co się stanie. To dlatego w księdze Rodzaju 1:14 powiedział, aby wyznaczać czas zdarzeniami astronomicznymi: Księżycem, Słońcem i gwiazdami. Tempo grawitacyjne jest stałe. Tempo atomowe – nie.

Graf poniżej pokazuje obecną prędkość światła z lewej, oraz jego zmiany od początku Wszechświata, idąc ku prawej. Widzimy, że prędkość ta na początku gwałtownie spadała, gdy ZPE gwałtownie rosło, interferując z fotonami. Skala ZPE znajduje się po lewej, a skala prędkości światła po prawej. Pamiętajmy, że chwila obecna znajduje się w lewym dolnym rogu!

Model plazmowy

Być może to grawitacja trzyma Księżyc na orbicie Ziemi, a Ziemię i wszystkie planety na orbicie Słońca. Niezależnie od pierwotnego powodu, standardowy model Wszechświata, galaktyk i gwiazd oparty jest na grawitacji. Oczywiście grawitacja istnieje! Widzimy jej efekty codziennie. Ale biorąc wszystko pod uwagę, jest ona bardzo słabą siłą. Przezwyciężamy ją codziennie, podnosząc coś do góry.

Ponieważ grawitacja jest tak słaba, naukowcy nie mogą wytłumaczyć, jak galaktyki trzymają się razem. Nie potrafią wyjaśnić, jak powstały pierwsze gwiazdy. Fakt, że zewnętrzne części ramion spiralnych obracają się wokół centrum tak szybko, jak wewnętrzne, jest czymś, z czym nie potrafią sobie poradzić… bez założenia, że duża część Wszechświata musi składać się ciemnej materii. Jest to byt, którego nie możemy zobaczyć. Nigdy go nie widzieliśmy. Nigdy nie znaleźliśmy żadnej jego formy naszymi instrumentami. Ale musi się on tam znajdować, aby grawitacja działała, formując i utrzymując Wszechświat w takiej formie, w jakiej się znajduje. Do wyobrażeniowej ciemnej materii dodano ciemną energię i ciemną siłę, wszystkie dla zachowania modelu grawitacyjnego.

Ale sto lat temu Kristian Birkeland zgłębiał niektóre zjawiska elektryczne, i choć nie nazywał tego plazmą, odkrył, że elektryczność odpowiada za powstawanie pięknych zórz polarnych.

Jednakże w pierwszej połowie XX wieku, szanowany fizyk teoretyk, nazwiskiem Chapman, wyśmiewał prace nad plazmą, lekceważąc ich efekty, więc aż do jego śmierci nie traktowano tego tematu poważnie… nawet, mimo tego, że Hannes Alfvén odebrał za pracę nad plazmą nagrodę Nobla. Alfvén przewidział, że komos powinien być wypełniony włóknami plazmowymi. Jednak z powodu Chapmana, nasze instytucje edukacji były ugruntowane w modelu grawitacyjnym i plazma była ignorowana. Jest to dzisiaj wciąż przeważające zjawisko.

Spójrzmy jednak na plazmę, czym ona jest i jak działa, i oceńmy, czy ludzie pokroju Birkelanda i Alfvéna mieli rację, czy też rację miał Chapman, ignorując plazmę na rzecz grawitacji, jako głównej siły we Wszechświecie.

Wszyscy znamy trzy podstawowe stany materii: ciało stałe, ciecz i gaz. Z reguły podgrzane ciało stałe zmienia się w ciecz, a następnie w gaz, choć zdarza się, że etap cieczy jest pomijany, jak podczas spalania drewna. Jednak przy odpowiednim podgrzaniu gazu dochodzi do uwolnienia elektronów z jego atomów. Gdy to nastąpi, mamy plazmę. Plazma istnieje w trzech trybach: ciemnym, żarzeniowym i łukowym. W trybie ciemnym nie możemy jej zobaczyć. Nasza Ziemia i wszystkie planety otoczone są ogromnymi sferami plazmy. Plazma w trybie żarzenia jest tym, co widzimy patrząc na lampę neonową. Plazma taka powstaje przy elektrycznym oddzielaniu elektronów z atomów, zamiast używania ciepła. Plazma w trybie łuku występuje w błyskawicy lub spawarce.

Nasze sondy kosmiczne dowiodły, że Birkeland miał rację. Zorze są wynikiem zjonizowanego gazu, czyli plazmy, która otacza Ziemię i jest w trybie żarzenia. Tryb ten wynika z cząstek wiatru słonecznego, które są prądem elektrycznym, tunelowanym ku biegunom magnetycznym Ziemi i ładującym tamtejszą plazmę.

Plazma jest naładowana elektrycznie, ponieważ część elektronów, jeżeli nie wszystkie, jest odseparowana od jader, pozostawiając jadra z ładunkiem dodatnim, podczas gdy elektrony mają ujemny. Każdy ruch w plazmie powoduje prądy elektryczne. Wokół każdego prądu elektrycznego powstaje wirowe pole magnetyczne. Nie ma od tego wyjątków. Pole to zmusza plazmę do formowania długich, sznurkowatych linii, zwanych włóknami. Alfvén powiedział, że powinniśmy je widzieć w kosmosie. Zobaczmy, czy miał rację:

Fragment mgławicy Zasłona w Łabędziu.

Fragment Wielkiego Obłoku Magellana.

Kiedy pracujemy z małymi włóknami plazmy w laboratorium, dzieją się pewne interesujące rzeczy. Gdy spotykają się dwa włókna, zaczynają oddziaływać. Oddziaływanie takie zostało zarejestrowane, a wynikiem jest każda struktura, jaką widzimy w kosmosie, szybko i efektywnie. Bez potrzeby używania grawitacji. Oto klatki ukazujące postęp. Patrzymy tu od góry na dwa włókna, które zaczynają oddziaływać.

Teraz popatrzmy, jak wygląda galaktyka spiralna (na zdjęciu M81).

Widać, jak gwiazdy w galaktyce ułożone są we włókna? Włókna te, tak jak błyskawice, są bardzo niestabilne, i mogą łatwo się kurczyć. Skurcze te mogą przybierać wiele form, ale najpowszechniejszą jest skurcz-z, zwany również skurczem Benneta. Podczas skurczu plazmy formuje się gwiazda. Dlatego właśnie widzimy gwiazdy w seriach, jak perły na nitce, wzdłuż włókna plazmy.

Jest tego dużo więcej, ale koniec końców wynik jest taki, że widzimy dokładnie, jak pierwotna plazma formowała się w kwazary i różne rodzaje galaktyk, oraz gwiazdy, bez potrzeby istnienia grawitacji czy jakichkolwiek ciemnych bytów.

Czasami włókno plazmowe dzieli się samo z siebie, tworząc odrosty włókien, złączone ze sobą przez zewnętrzne pole magnetyczne. Gdy w takiej strukturze nastąpi skurcz, zewnętrzne włókna zareagują pierwsze, tworząc rodzaj obiektu obiegającego centrum. W miarę postępowania skurczu, tworzy się coraz więcej obiektów. Na koniec zostaje tylko główne, wewnętrzne włókno, które ściśnięte skurczem, zaczyna świecić. Być może dlatego Biblia wskazuje, że Ziemia powstała przed Słońce. Początki plazmowe wyjaśniają to bez żadnych komplikacji.

Plazma jest rodzajem materii. Bardziej zjonizowane pierwiastki trafiają do środka włókna. W kablowym rodzaju włókna, wewnętrzne odrosty zawierają więcej ciężkich metali, niż zewnętrzne. W każdym z tych włókien następuje separacja pierwiastków. Jest to widoczne i znane.

To tłumaczy, dlaczego Merkury jest tak gęsty i ciężki, ze swoim żelaznym rdzeniem. A w miarę oddalania się od Słońca, każda z planet zawiera coraz mniej i mniej żelaza i innych ciężkich pierwiastków w swoim rdzeniu, a coraz więcej pierwiastków lekkich wokół rdzenia. Każda planeta jest posortowana w ten sposób, jakby była uformowana w odpowiedzi na skurcz, a nastąpiło to po pierwotnym posortowaniu w samym włóknie plazmowym, z przeniesieniem najbardziej zjonizowanych pierwiastków (będących jednocześnie najcięższymi) do centrum.

Ostatnia rzecz. Gdy energia punktu zerowego była niższa, i w ten sam sposób procesy atomowe były szybsze, miały więc one miejsce, we włóknach plazmowych we Wszechświecie. Zatem gwiazdy, galaktyki oraz planety mogły się formować znacznie szybciej, niż widzimy to dzisiaj. W skrócie, model plazmowy jest nie tylko oparty na tym, co widzimy i nad czym pracujemy, ale nie ma też żadnego z problemów, które nękają model grawitacyjny.

Przejrzeliśmy również sporo materiałów w biblijnym kontekście w naszym Studium Biblii Rodzaju 1-11, Uwierzyłbyś w to?


Następujące artykuły traktują o temacie powyżej:

Dane dotyczące pomiarów prędkości światła zostały pierwotnie opublikowane przez Flinders University w Australii po tym, jak Lambert Dolphin, będący (obecnie na emeryturze) starszym badaczem fizykiem na Stanford Research Institute International, zażądał publikacji dotyczącej zmian prędkości światła. Atomic Constants, Light and Time

Dwie publikacje dotyczące przesunięcia ku czerwieni i jego znaczenia:
The Redshift and the Zero Point Energy
Behavior of the Zero Point Energy and Atomic Constants

Publikacja traktująca o tym, czy przesunięcie ku czerwieni oznacza ekspansję Wszechświata: Is the Universe Static or Expanding?

Więcej na temat próżni: Exploring the Vacuum.

Powiązanie ogólnej teorii względności z energią punktu zerowego: General Relativity and the Zero Point Energy.

Para publikacji, łączących wszystko, co dotyczy kosmosu, włączając nasz Układ Słoneczny, oraz samą Ziemię: A Brief Stellar History, A Brief Earth History.

Dyskusja na temat dwustopniowego odmierzania czasu, orbitalnego i atomowego: sekcja 3.16 w Behavior of the Zero Point Energy and Atomic Constants.

Reviewing the Zero Point Energy została opublikowana w 2007 i zawiera kilka uaktualnień.

Posiadamy grupę trzech wykresów, pokazujących zmierzone zmiany w prędkości światła, stałej Plancka i masy elektronu wraz z bibliografią.

Więcej wyjaśnień na temat plazmy można znaleźć tutaj: Was this How God did it?

Artykuł opublikowany w 2008, łączący energię punktu zerowego z fizyką plazmy: Reviewing a Plasma Universe with Zero Point Energy.

Chociaż standardowa fizyka plazmy NIE jest kreacjonistyczna, i nie próbuje się łączyć jej z szybszymi procesami w przeszłości, to badania na tym polu mimo to są fascynujące. Oto kilka linków: Anthony Peratt, The Electric Universe i Thunderbolts.

Również na stronie Setterfielda znajduje się cała seria zadanych mu pytań i jego odpowiedzi na nie. wiele z nich znajduje się w Discussion Section.
Proszę śmiało mailować z dowolnymi pytaniami, jakie możecie mieć do Barry’ego, na bhs4light@charter.net.

Helen Setterfield
Przepisane w listopadzie 2008.


Przetłumaczono z: A Basic Summary, z Genesis Science Research

Przeniesiono pod: https://barrysetterfield.org/basic_summary.html

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

2 komentarze

  1. Bardzo ciekawy tekst, jednak te odwołania do Biblii co kilka zdań są strasznie nieprofesjonalne i sprawiają, że brzmi to jak jakiś fanatyczny bełkot. Podpieranie się jakąkolwiek księgą religijną podczas omawiania zagadnień fizycznych nie brzmi dobrze i odbiera wiarygodność. Nawet jeśli wyniki badań zgadzają się z teoriami z Biblii czy jakichkolwiek innych religijnych tekstów to jednak lepiej oddzielić naukę od wierzeń bo mieszanie tych dwóch rzeczy po prostu nie ma większego sensu – co jest naukowo zbadane i udowodnione staje się faktem, co jest jakimś religijnym przekonaniem niech nim pozostanie dopóki nie zostanie obiektywnie i niezależnie potwierdzone naukowo.

  2. Ja uważam przeciwnie – to oddzielanie nauki od religii nie ma sensu. W nauce również jest całe mnóstwo pobożnych wierzeń i wmawianie nam, że wiara a nauka to dwie różne rzeczy jest bardzo szkodliwe. Religia, czyli nauka o, ogólnie rzecz biorąc, sensie życia, jest dla mnie po prostu jedną z kategorii świata nauki. Oczywiście większość religii na świecie to swoista karykatura podejścia naukowego, jednak staram się patrzeć ponad to.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.