Pioruny Jowisza

Dlaczego planetarni bogowie zdominowali naszą wyobraźnię u zarania cywilizacji? Obecnie dziewięciu na dziesięciu ludzi nie umie wskazać Jowisza na nocnym niebie. Oraz kolejne pytanie, nigdy nie zadawane: czym naprawdę była broń Jowisza – pioruny?

Wydaje się, że nie było ziemskich błyskawic. Poruszały się jak gorący węgiel, odprysk ognia. A opisy Jowisza przedstawiały jego pioruny jako dziwacznego kształtu, jak skręcony, czy piłkowaty. Jest to forma przewidywana tylko przez współczesną fizykę plazmową! Zatem, jeśli Jowisz w zamierzchłej przeszłości strzelał, to jakiego rodzaju dymiące strzelby spodziewalibyśmy się znaleźć?

Popatrzmy na dwa duże księżyce, krążące blisko Jowisza, Io i Europę. Jak zaraportowano w wiadomościach Holoscience w 8 października, strzelba Io ciągle dymi! W obiektywie pojazdu Galileo, powierzchnia Io jest okrawana elektrycznie. Geologowie, upośledzeni odniesieniami do Ziemi, nazwali wulkanami to, co jest wyraźnie plazmowymi dżetami.

Czy ziemskie wulkany posiadają kaldery, które przemieszczają się dziesiątki kilometrów w ciągu roku lub dwóch? Jakie wulkany mogą wynieść materiał setki kilometrów w kosmos? Ciemna struktura nie jest wypływem lawy. Jest to podpowierzchniowy materiał, wyeksponowany i wypalony przez wędrujący łuk elektryczny. Nie ma tam pojedynczej kaldery, lecz raczej seria intensywnie gorących plam katodowych, umiejscowionych w wysokich punktach pierścienia krateru. Powodują one powstawanie bardzo szybkich dżetów katodowych, widocznych na zdjęciu jako słabe, radialne smugi.

Istnieje jednak bardziej odległy księżyc Jowisza, Europa, posiadający zamrożone ślady uderzeń piorunów Jowisza w niedawnej przeszłości. Nie był celem samym w sobie, lecz otrzymał rany, będąc wzięty w krzyżowy ogień. Tak jak błyskawice idą do ziemi po ścieżce najmniejszego oporu, pioruny Jowisza wolały przejść przez powierzchnię Europy, niż przez niemal próżniową przestrzeń. Wynikiem jest włóknisty wzór nałożonych na siebie bruzd, biegnących w różne strony przez setki i tysiące kilometrów. Gdy piorun torował sobie drogę przez księżyc, spychał materiał na boki, tworząc groble. Przebijał się przez poprzednie kanały, jak gdyby ich tu wcześniej nie było. Pioruny Jowisza były tak potężne, że zmieniły część tlenu w lodzie wodnym w siarkę – tworząc ciemne podkolorowania, na dole i po obu bokach bruzdy (ten sam proces na Io przez tysiące lat pokrył księżyc siarką, tak, że wygląda on teraz jak pizza).

Geolodzy, wysilając się na ziemskie wyjaśnienie, zaproponowali popękany lód. Ale żadne pole lodowe na Ziemi nie tworzy sinusoidalnych kanałów z groblami. Istnieje też jeden dziwny wzór, który przeczy sensownemu wyjaśnieniu: setki kilometrów cykloidalnych ścieżek, zwanych fleksi.

Wzór cykloidalny jest robiony przez punkt na obręczy koła, które się porusza po płaszczyźnie. Innymi słowy, są to złożone dwa ruchy: obrotowy i liniowy.

I znowu elektryczne wyjaśnienie jest proste. Widzieliśmy już liniowy ruch łuków, którego śladami są prostsze bruzdy. A ruch kołowy można zademonstrować w laboratorium, mając pole magnetyczne równoległe do powierzchni katody. Zatem kiedy Europę opadały pioruny z Jowisza, a towarzyszące im pole magnetyczne otoczyło powierzchnię księżyca, cykloidalne bruzdy utworzone zostały przez obracające się, wędrujące łuki.

Europa przyciąga sporo uwagi, ponieważ uważa się, że pod lodową skorupą skrywa ocean, być może zawierający życie. Ale jeśli modele geologów o popękanym lodzie mają być tego znakiem, to mogą być oni zawiedzeni. Z drugiej strony, model elektryczny sugeruje znacznie bardziej interesującą historię Układu Słonecznego, niż pozwalają na to podręczniki!


Wal Thornhill

Przetłumaczono z JUPITER’S THUNDERBOLT

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.