Potencjały geometrii falowej

Aby wymierzyć potencjały geometrii falowej, wyobraźmy sobie model dwuwymiarowy: dwa zgodne oscylatory, najpierw stacjonarne, a potem poruszające się, ale w stałej odległości od siebie.

Il. 7. Brak przesunięcia fazy. V = 0 – brak transferu w ośrodku. Powstaje pole interferencyjne, oraz fala stojąca pomiędzy oscylatorami.
Il. 8. Brak przesunięcia fazy. Transfer w ośrodku jest poprzeczny (θ = 90°). Prędkość transferu wynosi V = 0,75c. Kierunek transferu jest z lewa na prawo. Pole interferencji jest ściśnięte. Pojawiły się nowe obszary węzłów i antywęzłów. Odległości pomiędzy węzłami fali stojącej zmalały.
Il. 9. Brak przesunięcia fazy. Układ przesuwa się w prawo. Kąt orientacji względem kierunku ruchu θ = 45°. Prędkość ruchu V = 0,75c.
Il. 10. Brak przesunięcia fazy. Orientacja jest równoległa od ruchu (θ = 0°) (oscylatory poruszają się z lwa na prawo). Prędkość ruchu V = 0,75c.

Baz obliczeń widzimy, że wzór interferencyjny się zmienia: zależy nie tylko od prędkości, lecz również od orientacji układu oscylatorów w stosunku do kierunku ruchu. Gdyby prędkość układu oraz orientacja mogły się zmieniać, podobne wzory pokazałyby, że większą prędkość, lub mniejszy kąt, to mniejsza odległość pomiędzy węzłami. Jeśli przyjmiemy jako warunek numeryczne ustalenie węzłów i antywęzłów między oscylatorami, zauważymy zmniejszanie się dystansu. Zobaczylibyśmy ściskanie się fali stojącej i zmniejszanie się układu. Godne odnotowania, że nie zostało to obliczone matematycznie, lecz wymodelowane przez rytmodynamikę.

Rozważmy inny przykład: wzór interferencyjny pary oscylatorów o różnej częstotliwości. Wzór otrzymał nazwę efektu pająka, z powodu swojego podobieństwa.

Obraz ten, pokazany na Il. 11, ciągle wpada w oko zarówno zwykłym ludziom, jak i poważnym badaczom.

Ciągle jeszcze nikt nie zauważył doniosłości tego efektu.

Il. 11. Efekt pająka.

A jest to ten sam efekt, który ma miejsce, gdy fale z dwóch źródeł o różnych częstotliwościach zaczynają reagować ze sobą. Zjawisko to oznacza konkretne procesy, włączając w to siłę i energię.

Inny przykład: układy niepromieniujące. Mało osób wie, że oscylatory można ustawić w taki sposób, że ich całościowe promieniowanie skierowane na zewnątrz jest zerowe. Normalnie mówi się wówczas, że energia pozostaje w układzie, jednak ta opinia okazuje się błędna. Energia jest emitowana w tak zwanej niemanifestującej się formie.

Il. 12. Układ zgodnych oscylatorów na płaszczyźnie. Zewnętrzna emisja fal praktycznie nie występuje. Jednak ich manifestacja może się ujawniać w pewnej odległości od układu, co sprawia, że jeśli nie wiesz o ich źródle, energia w ośrodku falowym będzie się pojawiać jakby znikąd.
Il. 13.

Rozważmy przykład, w którym dwa oscylatory emitują w jednym kierunku fale o tej samej częstotliwości, ale każda fala posiada swoją własną prędkość (mówimy wówczas, że ośrodek jest dwutorowy). Interferencja takich fal stworzy falę stojącą, czyli w przestrzeni powstaną stacjonarne węzły i antywęzły. Wewnątrz każdego antywęzła ma miejsce transfer energii od źródła, podczas gdy nie wiadomo, co się dzieje w węzłach. Gdy przebadamy proces ograniczony do jednej fali stojącej, czyli od jednego do następnego węzła, widzimy, że energia pojawia się jakby znikąd (z próżni lub podprzestrzeni), przebywa pewien dystans, po czym znika.

Il. 14.

Druga opinia jest nie mniej ekscytująca. Załóżmy, że mamy dwa źródła falowe, emitujące fale w postaci wiązek w jedną stronę, ale pod bardzo małym kątem. W pewnych miejscach w przestrzeni fale przecinają się z przeciwnymi fazami i tworzą miejsca, w których praktycznie nawzajem się znoszą. Załóżmy, że obszar ten jest dostatecznie duży i obserwator nie jest w stanie dostrzec amplitudy otaczających go fal. Pytanie: czy w tym obszarze istnieje energia, a jeśli tak, to w jakiej postaci?

Il. 15.
Il. 16. Strzałka wskazuje miejsce, w którym manifestująca się energia jest zerowa, podczas gdy energia niemanifestująca jest największa.

Oczywiście, energia jest obecna, a stan, w jakim występuje, jest nazywany zero amplitudowym. Zero amplitudowy stan energii jest fodny uwagi ze względu na swój efekt: energia podróżuje w ośrodku, podczas gdy sam ośrodek zdaje się być spokojny. Oznacza to, że całkowita energia źródeł może być zarówno w stanie manifestującym się, jak i niemanifestującym.

Energia i zero amplitudowa egzystencja

Sprawdźmy model: rozważmy dwa niezależne, zgodne źródła fal monochromatycznych. Źródła emitują fale w jednym kierunku, wzdłuż osi x. Naturalnie w miejscach, gdzie fale się nakładają, amplituda może się podwajać lub znosić. Jeżeli dystans pomiędzy źródłami wymusza różnicę fazy równą 180°, wówczas na całej długości osi x obserwujemy zanik amplitudy, tzn. fale istnieją, każda z nich przenosi energię, ale energia ta jest w takim stanie, że niemożliwe jest jej wykrycie przez badaczy i ich instrumenty. Można by powiedzieć, że w ogóle nie ma transferu energii. Aby dowieść realności transferu energii, w tak zwanej zerowej amplitudzie (niemanifestującej), powinniśmy przeprowadzić kolejny eksperyment myślowy.

Rozważmy dwie fale monochromatyczne, pochodzące z dwóch zgodnych źródeł, biegnące jako promienie w jednym kierunku pod bardzo wąskim kątem (najdrobniejszy ułamek sekundy, powiedzmy, zero przecinek dziesięć lub więcej zer). Obszar energii o praktycznie zerowej amplitudzie jest wówczas duży (tym większy, im mniejszy kąt). Jeśli bylibyśmy w środku i nic nie wiedzieli o eksperymencie, nasze przyrządy nie zarejestrowałyby żadnej energii. Ale znacznie dalej, poza naszym zasięgiem, promienie zaczynają się rozchodzić. Obserwator takiego obszaru, również nic nie wiedzący o eksperymencie, byłby według siebie świadkiem cudu, gdyż widziałby energię wyłaniającą się znikąd.

Załóżmy, że ten obserwator musi dać poważne wyjaśnienie owego cudu, oraz stworzyć prawidłową teorię dziwacznego pojawiania się energii w pustej przestrzeni. Będzie ona dobra tylko wtedy, gdy przyjmie do wiadomości, że pusta przestrzeń ma możliwość produkowania energii. My znamy prawdziwy powód, mamy więc inną teorię.

Rhythmus: Wiem, do czego pijesz. Teraz każdy szalony wynalazca będzie miał szansę wyjaśnić niezwykłą efektywność energetyczną swojego urządzenia przy pomocy jego zdolności do transformowania energii ze stanu zero amplitudowego do amplitudowego, czyli do wyciągania jej z próżni.

Dynamicus: Użyłem tego przykładu do wykazania znaczenia zero amplitudowości. Mam nadzieję, że hipoteza o obecności w przestrzeni rzeczywistej energii w jej stanie zerowej amplitudy doczeka się racjonalizacji. Trzeba się tylko tego nauczyć. Aby to zrozumieć, mamy model postępowania.

A zatem nie ma tu żadnego cudu. Gdy dwa promienie przetną się pod małym kątem θ, nie dojdzie do pełnego wyzerowania:

γ1=sinkxcosθ+sinθy
(1.04)
γ2=sinkxcosθsinθy
(1.05)

Rezultat po odjęciu:

γ1γ2=2coskxcosθsinkysinθ
(1.06)

Zupełne wyzerowanie możliwe jest tylko wtedy, gdy kąt pomiędzy promieniami 2θ = 0°. To właśnie dlatego w miejscu przecięcia promieni fale nie zanikają całkowicie. Jest to całkiem oczywiste na rysunku. Jednak ani równania, ani rysunki nie pokażą, w jak dziwnym stanie jest energia w pobliżu zerującego się obszaru, ani jak się zachowuje przechodząc przez ten obszar, aby się całkowicie odtworzyć po drugiej stronie.

Il. 17.

Zainteresowanie niemanifestującego się stanu energii propagowanej falami rośnie w związku z próbami zrozumienia przyczyny kontinuum. Jeśli kontinuum posiada takie atrybuty jak niepodzielność i niełamliwość, staje się zupełną tajemnicą, jak do diaska może ono przez siebie transportować jakiekolwiek zaburzenie z jednego miejsca na drugie? Przecież każde przesunięcie części kontinuum doprowadzi oznacza zarówno jego podzielność, jak i łamliwość!

Aby przezwyciężyć tą trudność, można posłużyć się przetestowanym w nauce trikiem: Tak działa natura i już!. [Naukowcy] uciekają się do tego całkiem często.

W rzeczy samej, dlaczego kontinuum musi zmieniać swój stan, żeby transmitować energię z jednego miejsca do drugiego? Energia ta może przepływać w formie bezamplitudowej, a kontinuum nie musi się wówczas przesuwać względem żadnej swojej części. W tej sytuacji spełniona jest koncepcja szkoły elastyczności.

Il. 18. Ilustracja zero amplitudowego stanu energii.

To na prawdę rudne, wyobrazić sobie zero amplitudową sytuację, podobnie, jak trudna jest odpowiedź na pytanie o stan energii fal o przeciwnej fazie, rozchodzących się w rzeczywistym ośrodku. Ale teraz wiemy przynajmniej, że proces taki może być nieobserwowalny. Innymi słowy, energia zawarta w falach w rzeczywistym medium może być w dwóch stanach: manifestującym (amplitudowym) i niemanifestującym. Formalnie, sytuacja wygląda tak:

E=Eman+Enman=const
(1.07)

Formuła ta rozszerza zrozumienie prawa zachowania energii, tzn. mówi, że energia może być w każdym z opisanych stanów.

Rhythmus: Z twoją niemanifestującą się energią poza wszelką obserwacją, twoje równanie będzie wyglądać dla badaczy jak pogwałcenie zasady zachowania energii. Naturalnie, wprowadzając takie narzędzie do teorii można solennie obiecywać źródła zasilania, biorące energię z próżni.

Dynamicus: Tak, to całkiem możliwe, a takie ogólne i przedwczesne obietnice powinny być lepiej zwalczane przez komisję do walki z pseudonauką.

Problem transformacji energii z postaci niemanifestującej do manifestującej wydaje się intrygujący. Oczywistym jest, że niemanifestujący się stan energii można łatwo scharakteryzować przez częstotliwość. Oznacza to, że w przestrzeni w tym samym czasie może występować energia niemanifestująca o różnych częstotliwościach. Aby otrzymać energię manifestującą, wystarczy umiejętnie przetransformować energię o danej częstotliwości w energię o niższej częstotliwości.Podczas tego procesu różnica energii powinna się ujawnić w formie manifestującej.

Eman=Enman1Enman2
(1.08)

(..)

Rhythmus: Zgaduję, że musiałbym przeczytać ponownie Teslę w sprawie pobierania energii. Mówiąc Wystarczy się nauczyć, jak transformować [energię] ze stanu zero amplitudowego do amplitudowego, wyraźnie chcesz zasugerować urządzenia, mogące transmitować energię z dowolnego miejsca do rezerwuaru, który mógłby być później użyty jako źródło elektryczności.

Dynamicus: Problem transformowania energii z jednego stanu do drugiego nie jest prosty i wymaga dodatkowego wyklarowania, eksperymentów laboratoryjnych oraz popytu u części środowiska. Transmitowanie energii bezamplitudowej z punktu A do punktu B powinno być możliwe. Dla pobierania energii bezpośrednio z przestrzeni, wewnątrz naszkicowanego modelu, taka przestrzeń powinna być przynajmniej wypełniona energią w stanie zerowej amplitudy, ponieważ każdy promieniujący element materii (wprowadzając te element reprezentujemy układ mniej promieniujących elementów) funkcjonuje jak generator takiej energii. Formalnie nic się nie dzieje: zero wchodzi, zero wychodzi. W praktyce, budzi się nowe słońce.

Kwestia realnego stanu procesów odbieranych naszymi zmysłami oraz instrumentami stanowi problem. Jest całkiem możliwym, że świat, jaki obserwujemy, ze wszystkimi jego atrybutami, znajduje się na jednym z niemanifestujących poziomów organizacji procesów w kontinuum. Poziomów takich może być wiele, i jeśli wprowadzimy wyobrażoną oś współrzędnych, w celu zaznaczenia tych wyobrażonych, zero amplitudowych światów, będziemy mieli kolejny, dziwaczny w swej postaci, wymiar (Ψ).

Załóżmy, że nasz świat jest zero amplitudowy. Będąc jednak w jego wnętrzu, widzimy te amplitudy, tzn. ich materialność; oprócz tego mamy sposobność transformowania tej energii w znacznie głębszy poziom bezamplitudowości.

Akceptując nasz świat jako jeden spośród zero amplitudowych, jesteśmy zobligowani dopuszczać możliwość istnienia materialno-energetycznego życia w światach podobnych do naszego. Ten obraz świata może sporo wyjaśniać, np. skąd cząstki elementarne biorą energię do ponownego naładowania − co wciąż jest w nauce tylko hipotezami, które mogą być na serio zgłębiane tylko w filozofii, ezoteryce czy fantastyce naukowej.

Oczywiście hipoteza ta jest daleko poniżej statusu teorii, ma jednak niekwestionowaną zaletę: czyni możliwym zrozumienie, jak zjawiska i procesy, które rozważamy jako prawdziwe, mogą zachodzić bez zaburzania swojego własnego nośnika, proto-podstawy, substratu. W tym sensie znaleźliśmy nadprzewodnik dla procesów.

Można też przyznać, że nie mamy wcześniejszych doświadczeń w opisywaniu procesów i zjawisk z energią zero amplitudową. Ani nie mamy żadnych obliczeń z tym związanych.

Interferencja w warunkach supersonicznych

jest kolejnym mało znanym zjawiskiem. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której wzór interferencyjny porusza się w ośrodku szybciej, niż fale.

Il. 19. W stożku naddźwiękowym pojedynczego oscylatora, powstaje stały w stosunku do źródła wzór interferencyjny. Prędkość tego pola równa się dokładnie prędkości źródła (V = 1,5c), czyli pole porusza się wraz ze źródłem. Zdjęcie zrobione z powietrza przedstawia wzór fal w kilwaterze łodzi.
Il. 20. Oto, jak wygląda pole dystrybucji fal (interferencja), utworzona przez dwa naddźwiękowe, zgodne oscylatory. Prędkość i kierunek ruchu pola pokrywa się dokładnie z prędkością i kierunkiem ruchu oscylatorów V = 1,5c.

Il. 20a. Dystrybucja energii z wielu źródeł (z lewej), poruszających się ponaddźwiękowo (12 Max). Start rakiety Proton. Wyraźnie widoczne węzły i antywęzły w strumieniu wylotowym. Podobny proces ma miejsce w naddźwiękowych strumieniach odrzutowych.

Wielu uczonych wie, że istniejące obliczenia nie mogą w pełni objąć tych rzeczy, w których falowa geometria, a w naturze nawet więcej, zachodzi w sposób naturalny. Na przykład, samoorganizacja obiektów falowych o liczbie większej, niż trzy. Takie obliczenia wymagają innego podejścia, odmiennej logiki. Pierwszy taki program już istnieje, ale daleko mu do perfekcji.

Il. 21a. Zainicjowane losowo rozmieszczenie zgodnych oscylatorów.
Il. 21b. Po krótkim czasie oscylatory stworzyły połączone antywęzły fali stojącej, i zaczęły się organizować wokół nich, tworząc koło.
Il. 21c. Stopniowo kołowa formacja oscylatorów rozdziela się na dwa mniejsze układy.

Potencjał falowy nie ogranicza się tylko do tego, ale to już coś!

Yuri. M. Iwanow

Rytmodunamika – 1.06

Link do oryginału: http://www.rhythmodynamics.com/rd_2007en.htm#1.06

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.