Charles Bruce

Teoria Wyładowania Elektrycznego

Charles Bruce (1902 – 1979)

Powierzchnia gwiazd może być wyjaśniona jako wyładowania w formie piorunów, jakie obserwujemy też w atmosferze Ziemi.

W 1944 Charles Bruce napisał o wielu astronomicznych zjawiskach w swojej wydanej prywatnie monografii, Nowe podejście do astrofizyki i kosmogonii, pracy, która wielu z was może się wydać znajoma. Odnotował on, że wiele zjawisk widzianych nad powierzchnią gwiazd można wyjaśnić poprzez analogię, w znacznie większej skali, do wyładowań atmosferycznych na Ziemi. Używając elektryczności do opisania procesów zachodzących nad powierzchnią gwiazdy, Bruce był w stanie wyjaśnić wiele ciekawych rzeczy, trapiących astronomów, dotyczących bardzo jasnych gwiazd, lub gwiazd zmiennych, których jasność waha się w przeciągu lat, tygodni, a w pewnych przypadkach nawet godzin. Tam, gdzie konwencjonalnie myślący astronomowie borykali się z modelem gwiazdy, która musi pęknąć jak balon i skupić się ponownie, przez co jej powierzchnia musi przemieścić się na bardzo duże odległości, często w krótkim czasie, Bruce widział ten proces jako propagowanie kosmicznych piorunów przez gwiazdową atmosferę. Miał znacznie prostszą odpowiedź. Nie wymagała ona wewnętrznego przegrupowania całej gwiazdy: to, co było widoczne, było efektem atmosferycznym.

Rozszerzając swój pomysł na istnienie kosmicznej skali piorunów, Bruce zanotował, że eksplozje nowych – popularnie postrzegane jako eksplozje gwiazd – również mogą być wyjaśnione w modelu kosmicznej atmosfery. Patrząc konwencjonalnie, eksplozja nowej może oznaczać śmierć gwiazdy, dla Bruce’a to wyładowanie wielkiej skali, lecz bez katastrofalnych następstw dla gwiazdy. Teorie Bruce’a, pomimo zgodności z obserwacjami, nie zostały w ogóle wzięte pod uwagę przez astronomów, ponieważ wprowadził do języka niewłaściwe słowo: elektryczność. W sferze kosmicznej nie ma na nie miejsca, głównie ze względu na to, że Izaak Newton, wasz znamienity rodak, przekonał naukowców, że sama grawitacja jest jedyną siłą rządzącą kosmicznym ruchem. Aż dotąd, używamy grawitacji do wszystkiego, co kosmiczne. W skrócie, piśmiennictwo astronomiczne Bruce’a nie zostało wzięte poważnie za jego życia, co jest wielką szkodą, ponieważ dla tych, którzy są zdolni pojąć jego analizę, formuje ono podstawy astronomii na następne półwiecze.

Bruce postrzegał procesy elektryfikacji kosmosu raczej jako coś zachodzącego nad gwiazdą, niż jak coś fundamentalnego dla samej gwiazdy: przypuszczam, że nie nie miał powodu kwestionować przekonania, że gwiazda jest odpowiednikiem bomby wodorowej, aczkolwiek w czasie, gdy to pisał, żadnej jeszcze nie zbudowano. Niemniej jednak w 1944 istniało mniemanie, że źródłem energii gwiazdy jest jakiś proces jądrowy głęboko w jej wnętrzu. Potrzebny był jakiś długotrwały proces, gdyż wymagania geologiczne zabraniały Słońcu istnieć krótko. Słońce miało promieniować w sposób stały przez setki milionów lat, jeśli nie miliardy, aby pozwolić Ziemi otrzymać jej obecny wygląd po długiej metamorfozie, od jej pierwotnej powierzchni. Ewolucja biologiczna potrzebowała równie długiego czasu, aby pozwolić żywym organizmom powstać się ze związków chemicznych, a następnie pozwolić im się rozwinąć z postaci ameby w pierwotnym oceanie (…). A zatem to geologowie i biologowie powiedzieli astronomom, że Słońce musi być odpowiednio stare. Było to w porządku, gdyż grawitacja do bardzo słaba siła, która potrzebuje czasu na działanie. Wszystko zdawało się do siebie pasować. Słońce musiało być starożytne, a jego energia musiała być stała. Nie mogło być ono wyczerpywalnym źródłem, jak zasoby ropy na Morzu Północnym, które dziś są, a jutro ich nie ma. Musi trwać „na zawsze” i być niezaburzalne.

Jaki by nie był powód, Bruce nie kwestionował poglądu, że gwiazdy napędzane są termonuklearnie. Skupiał się na procesach zachodzących nad powierzchnią wielu z nich. Rozpatrywał jedynie część obserwacyjną astronomii: to, co się dzieje wewnątrz gwiazd jest dla nas fantazją, gdyż nikt z nas tego nie zobaczył. Widzimy jedynie promieniowanie, jakie dochodzi do nas z powierzchni, oraz zjawiska w atmosferze, przewodzącej to promieniowanie.

Bruce opisywał dokładnie to, co się działo, w pojęciu zjawiska. Jest to z pewnością oznaka dobrego podejścia naukowego – patrz, a potem wyjaśniaj. Obawiam się, że dzisiaj zbyt wielu astronomów omija szczegóły aktualnych obserwacji; wychodząc z uogólnionych streszczeń obserwacji i teorii z góry osądzonych za prawdziwe, dokonują obliczeń i mówią o rezultatach tak, jakby na prawdę myśleli, że to zaobserwowali. Ja ciągle wierzę w wyższość bezpośrednich obserwacji, i z tego względu jestem czymś na kształt dinozaura wśród moich akademickich kolegów. Nikt nawet nie zwrócił uwagi na pracę Bruce’a, gdy ten przewidywał istnienie obiektów pół-gwiazdowych (kwazarów), które zdominowały astronomię w latach 1960-1970. Bardzo zgrabnie opisał zjawiska towarzyszące galaktycznej skali wyładowaniom elektrycznym, które, jego zdaniem powodowały obserwację kwazara. Gdy zbudowano i wysłano w przestrzeń pojazdy kosmiczne, zaobserwowały one wszystko, o czym on mówił. Jednak jeszcze wtedy nikt nie zwrócił na niego uwagi. To szkoda, że człowiek ten umarł, nie doczekawszy się docenienia jego świetnego wkładu w astronomię. Dołączył do grona podobnych wizjonerów, których spotkał ten sam los.

Termo-elektryczne Słońce Charlesa Bruce’a

(1) – źródło energii jądrowej, (2) – fotosferyczne wyładowanie łukowe, (3) – warstwa wyładowań iskrowych, (4) – żarzeniowe wyładowanie chromosferyczne, (5) – korona – granica żarzenia chromosferycznego, (6) – atmosfera zwiększa swoją elektryfikację wraz z czasem, (7) – przepływ promieniowania i gazu atmosferycznego, (8) – bryzgi chromosferyczne jako analogia granuli fotosferycznych.

Z artykułu: „Elektryczne gwiazdy w bezgrawitacyjnym, elektrycznym kosmosie”, Earl Milton, z SIS Reviev Vol 5. No. 1 (1980/81), na podstawie przemówienia dr Miltona na spotkaniu „Aspekty Katastrofizmu” w kwietniu 1980. Oryginalny transkrypt sporządzony został przez Birgit Liesching i Christoph’a Marx’a.

Specjalne podziękowania dla Erica Crew za pomoc przy tym tekście.

Link do oryginału: http://www.catastrophism.com/texts/bruce/index.htm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.