Nowe spojrzenie na bliskie sąsiedztwo – 2

Galaktyka w Trójkącie (M33) w świetle ultrafioletowym. @ Galaxy Evolution Explorer/NASA/JPL-Caltech.

25 marca 2014

Model standardowy, oraz model Elektrycznego Wszechświata prezentują fundamentalnie odmienne spojrzenia na to, jak galaktyki powstają i jak są zarządzane.

W pierwszej części tego artykułu omówiono propozycję teorii Elektrycznego Wszechświata, że galaktyczne pola magnetyczne są integralną częścią ich procesu powstawania. Galaktyka pochodzi ze skurczu Bennetta, zachodzącego na dwóch lub więcej prądach Birkelanda, które więżą jednocześnie gaz międzygalaktyczny, w miarę, jak zbliżają się do siebie okrążając się wzajemnie. Tworzenie się gwiazd rozpoczyna się w jadrze, utworzonym przez międzygwiezdną plazmę uwięzioną pomiędzy prądami Birkelanda.

Co się jednak okazuje, gdy zmierzy się pole magnetyczne konkretnych galaktyk? Reiner Beck dokonał szerokich obserwacji galaktycznych pól magnetycznych, oraz skupił się co nieco na M31 i M33. W niedawnej publikacji streszczono te obserwacje:

W dużych, poprzeczkowych, kłaczkowatych, a nawet nieregularnych galaktykach odnaleziono uporządkowane pola magnetyczne o spiralnej strukturze. Najsilniejsze pola znaleziono pomiędzy ramionami, tworzące czasami 'spiralne ramiona magnetyczne’ pomiędzy ramionami optycznymi.

Te pola magnetyczne, podążające za ramionami spiralnymi, są powodowane płynącymi przez nie prądami, zarówno tymi z obwodu międzygalaktycznego, jak i z galaktycznego generatora jednobiegunowego. Beck wspomniał, że owe pola magnetyczne istnieją, gdyż ramiona galaktyk działają jak wielkie włókna Brikelanda.

W oddzielnej publikacji Beck przyjrzał się polu magnetycznemu w M31. Galaktyka Andromedy zdominowana jest przez pierścień (lub torus) magnetyczny, w którym pole magnetyczne zorientowane jest radialnie. Jak twierdzi Beck, nie istnieje wyjaśnienie dla jego istnienia. Tym niemniej można sobie wyobrazić, że silnik jednobiegunowy napędza rotację naładowanej plazmy w pewnej odległości od galaktycznego centrum.

Pierścień poruszającej się plazmy (czyli prąd elektryczny) powoduje pole magnetyczne, które następnie obkurcza wirujący torus, co z kolei wzmacnia pole. Promieniowanie synchrotronowe z pierścienia uwidacznia go w widmie radiowym.

M33 nie posiada takiego magnetycznego pierścienia. Jednak tak, jak przewiduje model elektryczny, wykazuje ona strukturę spiralną pola magnetycznego, ze znaczną polaryzacją pola pomiędzy ramionami spiralnymi. Podobne struktury widać w innych galaktykach, na przykład w NGC 6946. Beck również o niej napisał pracę, w której zidentyfikował wielkoskalowe pola magnetyczne w ramionach spiralnych:

Odkryto następne trzy ramiona w zewnętrznej galaktyce, pomiędzy ramionami HI. Struktura RM potwierdza wielkoskalowe koherentne pola. Obserwowana anty-korelacja pomiędzy intensywnością kątów pola a wartościami RM jest możliwą oznaką pól helikalnych.

Uporządkowany układ spiralnych pól magnetycznych, oddziałujący z sygnaturą dynama pokrywającą spiralną strukturę, dobrze pasuje do opisanego w części pierwszej międzygalaktycznego obwodu.

W standardowym modelu, za kluczową dla formowania się galaktyki uważa się położoną w centrum super masywną czarną dziurę. Dla kontrastu, model elektryczny postrzega rdzeń jako przypadkowy rezultat uwięzienia plazmy międzygalaktycznej przez dwoma lub więcej włóknami Birkelanda.

W 2001 roku, w publikacji Merriet et al. zaproponowano, że M33 nie posiada super masywnej czarnej dziury, wymaganej w standardowym modelu. Jednak autorzy nie porzucili całkowicie wiary postulowali centralną czarną dziurę, tylko trzy rzędy wielkości mniejszą, niż przewidywana teorią. Prędkości orbitalne gwiazd w pobliżu jądra są zdecydowanie zbyt małe, by wesprzeć obecność kompaktowej masy tej wielkości, co „typowa” super masywna czarna dziura. Jak w takim przypadku standardowy model tłumaczy powstanie galaktyki?

Oto cytat z artykułu dotyczącego odkrycia:

Douglas Richstone z University of Michigan, będący prominentnym mistrzem w roli czarnych dziur w formowaniu się galaktyk, powiedział, że nie rozumie, jak bezzgrubieniowe galaktyki, takie jak M33, mogły powstać bez super masywnej czarnej dziury. Powiedział: 'Myślę, że to problem dla historii czarnych dziur’.

Teoria Elektrycznego Wszechświata przewiduje, że energia obrotowa galaktyk jest dostarczana z prądów płynących radialnie przez ich płaszczyznę, ale nie wymaga żadnego konkretnego profilu prędkości obrotowej. Prędkość ta jest różna, w zależności od radialnego prądu. Jest to podobne do tego, co obserwujemy w gwiazdach. Te o większej gęstości prądu maja większe prędkości obrotowe.

W skrócie, istnieją wyraźne, fundamentalne różnice w modelach:

  1. Standardowy model wymaga, aby prędkość obrotowa bliżej jądra gwałtownie rosła (czyli w centrum musi się znajdować małe ciało w formie super masywnej czarnej dziury). Model elektryczny nie ma żadnych wymagań co do prędkości orbitalnych centrum.
  2. Standardowy model wymaga płaskiego profilu prędkości obrotowych na krawędzi galaktyki, ze względu na halo z ciemnej materii. Model elektryczny nie ma takich wymagań, może wyjaśnić różne prędkości za pomocą różnicy w intensywności prądów elektrycznych.
  3. Model elektryczny wymaga, aby galaktyki przejawiały spójne, wielkoskalowe pole magnetyczne, zwłaszcza wokół obszarów gwiazdotwórczych i wzdłuż ramion spiralnych. Standardowy model tego nie wymaga, oraz przewiduje, że młode galaktyki nie będą mieć takiego pola.

Do przetestowania obu modeli można użyć pewnych oczywistych właściwości galaktyk. Czy obserwowaliśmy galaktyki pozbawione „supermasywnych czarnych dziur” lub „ciemnej materii”? Owszem, i to powinno skłonić środowisko do ponownego przemyślenia poprawności modelu, ale nie skłoniło.

Czy zaobserwowano galaktyki przejawiające obecność pól magnetycznych wg wzorca modelu Elektrycznego Wszechświata? Tak, a co więcej, nie zaobserwowano dotąd galaktyk pozbawionych pola magnetycznego.

Tym niemniej, społeczność astronomów zdaje się mieć nieograniczone zdolności do ignorowania nadchodzących danych. Nie jest wyjątkiem znajdowanie artykułów, w których obserwacje w oczywisty sposób falsyfikują standardowy model (jak to ma miejsce w publikacji przytoczonej wyżej), ale wtedy badacze twierdzą po prostu, że jest jeszcze wiele do nauki. Jest to niewątpliwie prawda, lecz oni obłudnie unikają konfrontacji z wynikami odkryć.

Koło fortuny toczy się pomału, lecz jednak. Jeśli historia nauki coś nam pokazała, to to, że naukowe dogmaty nie przeżywają długo po przeminięciu swoich głównych obrońców. W międzyczasie, skoordynowane i sformalizowane studia nad elektrycznymi własnościami Wszechświata muszą zaczekać. Szkoda, gdyż nigdy nie było lepszych narzędzi do studiowania elektrycznych i magnetycznych właściwości Wszechświata.

Tom Wilson

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/25/a-new-look-at-near-neighbors-part-two-2/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.