Wyspowy Wszechświat

Trzy oddziałujące ze sobą galaktyki: NGC 7137 (po środku z lewej), NGC 7174 (po środku z prawej) oraz NGC 7176 (u dołu z prawej). @ NASA, ESA, oraz R. Sharples (University of Durham)

13 marca 2014

Galaktyczne pola magnetyczne odkryte zostały ponad 50 lat temu.

Astronomowie dalej zadają podstawowe pytania dotyczące galaktyk: co powoduje ich pola magnetyczne? Co daje tm polom ich kształt oraz siłę?

Badacze, używając ostatnich symulacji komputerowych, uważają, że znaleźli odpowiedź. Chłodny gaz opadający na galaktyki, eksplozje supernowych, narodziny nowych gwiazd oraz energia rotacji owych galaktyk powoduje powstawanie tych pól. Aczkolwiek, pominęli oni inne czynniki w swoich równaniach, jako że ich modele nie przewiduje pól obserwowanych w szeregu reprezentatywnych galaktyk spiralnych.

Jak naukowcy obserwują pozasłoneczne pola magnetyczne? George Ellery Hale jako pierwszy wyznaczył pola magnetyczne Słońca za pomocą „efektu Zeemana”, lub zmian w pozycjach linii Fraunhofera w spektrogramach Słońca. Widmo optyczne pokazuje, jakie pierwiastki chemiczne znajdują się na Słońcu, jak również na innych gwiazdach. Dzięki rozłamaniu światła gwiazd na składowe, na podobieństwo pryzmatu, ciemne linie w specyficznych miejscach pokazują drogę do wyznaczenia pierwiastków tworzących te gwiazdy.

W przypadku obecności pola magnetycznego, linie widmowe pierwiastków przesuwają się. Te zmiany pozycji zwane są efektem Zeemana. Nie jest zaskakującym, że gwiazdy, a także galaktyki, otoczone są polem magnetycznym, niewytłumaczalnym dla osób patrzących w sposób konwencjonalny. Wiedza teoretyczna, z jakiej wychodzą, nie zawiera pojęcia elektryczności, która mogłaby powodować powstawanie magnetyzmu.

Zamiast tego dyskutuje się o „formacji gwiazd redukującej energię turbulencji”, „wyrzutach gazu”, oraz „jak szybko z losowego pola magnetycznego powstaje uporządkowane”. Żadnego elektromagnetyzmu, żadnych pól elektrycznych, oraz żadnych efektów typu motor-generator.

Pola magnetyczne w kosmosie są łatwiejsze do wykrycia niż prądy elektryczne, zatem współcześni astronomowie sądzą, że są one „pierwotnymi” pozostałościami po Wielkim Wybuchu. Polegając na tej konkluzji, próbują wyjaśnić ukształtowanie się struktur Wszechświata.

Fakt, że poruszające się naładowane cząstki, stanowiące prąd elektryczny, wytwarzają pole magnetyczne, jest znany od czasów Michaela Faradaya. niestety, brak wiedzy często oznacza brak wizji. Jak stwierdzono poprzednio, poruszające się, naładowane cząstki tworzą prąd elektryczny, a ten jest utrzymywany w polu magnetycznym. Gdy więcej cząstek przyspiesza w tym samym kierunku, pole staje się silniejsze. Jest to dobrze znane inżynierom elektryczności, ale gdy to samo w kosmosie odnajdują astronomowie, mówią o „wiatrach” i „falach uderzeniowych”.

Inną rzeczą, nie braną pod uwagę podczas prób wyjaśnienia struktur Wszechświata, jest fakt, że aby naładowane cząstki popłynęły, muszą one płynąć w obwodzie. Energetyczne zdarzenia nie mogą być wyjaśnione jedynie lokalnymi warunkami. Należy uwzględnić efekty całego obwodu. Z tego powodu, podczas, gdy powszechny punkt widzenia pozwala jedynie na istnienie „wysp” w przestrzeni kosmicznej, Elektryczny Wszechświat podkreśla połączenia w aktywnej elektrycznie „sieci transmisyjnej”, złożonej z włókien prądów Birkelanda.

Włókna rozszerzają się i eksplodują, przyspieszając plazmę do niemal podświetlnych prędkości. Dżety z przeciwnych biegunów galaktyki kończą się energetycznymi chmurami, promieniującymi w rentgenie. Fenomen ten wynika z właściwości plazmy, nie z kinetyki gazów, grawitacji czy fizyki cząstek elementarnych. Astrofizycy widzą pola magnetyczne, ale nie kryjącą się za nimi elektryczność, są wiec na straconej pozycji w ich wyjaśnianiu.

Astronomowie sądzą, że galaktyki są chmurami wodoru i pyłu międzygalaktycznego, połączonych grawitacją, dopóki nie zapadną się w świecące ognie termonuklearne. Konwencjonalne środowisko proponuje również, aby większość galaktyk zawierała czarne dziury o niewiarygodnej gęstości. To owe „grawitacyjne punkty” mają pobudzać galaktyki do wirowania, wytwarzać rozciągające się na tysiące lat świetlnych dżety promieniujące w rentgenie i gamma, oraz „radiowe pióropusze”, czasami większe od galaktyki macierzystej.

Elektryczny model kosmosu nie opiera się na założeniach, że galaktyki są chmurą skondensowanego, bezwładnego wodoru i drobin nie większych od molekuły. A zatem, czym są galaktyki?

W 1981, Hannes Alfvén powiedział, że galaktyki najbardziej przypominają jeden z wynalazków Michaela Faradaya, silnik jednobiegunowy. Jest on napędzany polem magnetycznym, indukowanym w kołowo przewodzącej płycie. Płyta umieszczana jest między biegunami elektromagnesu, co powoduje jej wirowanie z prędkością proporcjonalną do przepływającego prądu.

Galaktyki poruszają się wewnątrz włóknistego obwodu elektrycznego, w którym elektryczność płynie przez kosmos od jego początku do końca. Widzimy efekty tych pól elektromagnetycznych, które przenikają przestrzeń. Elektryczność organizuje się w masy plazmy, większe czasami od gromad galaktyk. Plazma ta składa się głównie z obojętnych atomów, jednak obecne są również wolne elektrony protony i inne naładowane cząstki.

Pierwotna energia elektryczna jest rzędy wielkości większa od grawitacji. „Sznury plazmy”, zawierające prądy Birkelanda, przyciągają się nawzajem z siłą liniową względem odległości, zatem prądy Birkelanda są najpotężniejszymi długodystansowymi atraktorami we Wszechświecie. Płynące przez pyłową plazmę prądy elektryczne podtrzymują pola magnetyczne, wykrywane w gwiazdach i galaktykach.

Stephen Smith

Link do oryginału: https://www.thunderbolts.info/wp/2014/03/12/island-universes-3/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.