Słoneczne Tsunami

Na tym wideo możemy obejrzeć falę, rozchodzącą się po powierzchni fotosfery, jak kółka na wodzie. Pod tą płytką powierzchnią obserwujemy bardzo spójne i kątowe struktury, utrzymujące swój trójwymiarowy kształt przez całe godziny. Nie są one zaburzane przez ruchy fotosfery. Są znacznie sztywniejsze, niż plazma fotosferyczna.

Fotosfera Słońca to kotłujące się i czasami brutalne miejsce, z koronalnymi wyrzutami masy i falami tsunami. Dr Aleksander G. Kosowiczew, z Uniwersytetu Stanforda, oraz dr Walentina V. Zharkowa, z Uniwersytetu Glasgow, zademonstrowali już jakiś czas temu dowody na aktywność sejsmiczną (tsunami) w fotosferze, przy użyciu danych zgromadzonych przez Michaelson Doppler Imager na pokładzie satelity SOHO, śledzącego rozbłysk z 9 lipca 1996.

Ten film demonstruje aktywność fotosferyczną, polegającą na konwektywnym ruchu, zmieniającym wciąż granularną, podobną do płynu „powierzchnię” fotosfery, w miarę, jak przewodzi ona ciepło od spodu do chromosfery ponad nią. Fotosfera to cienka warstwa gęstej plazmy, zachowująca się jak lepki płyn. Zalega ona nad powierzchnią, zupełnie jak ziemskie oceany pokrywają ląd. Jak widzimy z wideo przedstawiającego granularną powierzchnię, plazma fotosfery zachowuje się jak gotująca się gorąca ciecz. Transportuje ciepło z łuków elektrycznych poniżej, do chromosfery ponad. Fotosfera wciąż jest ogrzewana przez ciągły proces łuków elektrycznych, który transportuje elektryczność przez fotosferę, ogrzewając również jej środek. Czasami skutkuje to poruszającymi się plamami, gdzie widoczna „zakrzepła” powierzchnia fotosfery po prostu rozpłynęła się w gorącej plazmie spod spodu. Gdy wszystko ostygnie, plazma na czubku fotosfery ponownie się strukturyzuje i plamy znikają.

Lepka natura i płyno podobne właściwości plazmy fotosferycznej pozwalają nam oglądać rozchodzenie się w niej fal sejsmicznych.

Jeśli zajrzysz do tego wideo, zobaczysz, co nazywam „podwodnym łańcuchem górskim”, który jest znacząco aktywny elektrycznie i przez to samo zerodowany. Nad tymi wszystkimi formami powierzchni (ciemne i jasne obszary) znajduje się pomarańczowa, podobna do płynu fotosfera. Na lewo od aktywnych (jasnych) podwodnych struktur, widać również pod-fotosferyczne struktury, które zaznaczyłem czarnymi kółkami. Nie są aktywne, nie poruszają się i pozostają niezmienione przez cały czas trwania filmu. Zwróćmy uwagę na ciemny grzbiet z lewej strony struktury oraz fakt, że jest on odwrócony od aktywnych, „jasnych” obszarów. Ta ciemna struktura to oczywisty cień, spowodowany klifem. W rzeczy samej, po przeglądnięciu klipu, można wyłapać wiele struktur, które nie zmieniają się zbytnio, podczas gdy fotosfera wokół nich się porusza.

Wyobraź sobie, że patrzysz na ciemny, ale płytki staw, podczas wietrznego dnia. Widzisz pewne struktury powierzchni pod spodem, ale nie wszystkie, i niezbyt wyraźnie. Na północ i południe od centrum wideo znajdują się dwa aktywne „szczyty” grzbietów, o bardzo wysokim poziomie erozji elektrycznej. Tuż przed początkiem tsunami, górna plamka stała się jaśniejsza, sygnalizując zwiększoną aktywność elektryczną. Krótko po tym jasny punkt na północy po prostu zniknął, podobnie jak jarzenie na południu, sygnalizując znaczący spadek aktywności, w obydwu regionach, a aktywność łuków zmniejszyła się na całej drodze pomiędzy nimi.

Tuż przed początkiem erupcji, w jej centrum pojawiła się ciemna kropka, po której nastąpił ciemny wybuch. Krótko potem pojawił się jasny pierścień (trzecie zdjęcie), tuż ponad czarnym śladem erupcji. Ostatecznym katalizatorem erupcji jest erozja elektryczna, zjadająca dolną część grzbietu, i powodująca erupcję magmy pod spodem oraz tsunami w fotosferze. Wówczas owo tsunami rozchodzi się równomiernie po fotosferze, jak kółka na powierzchni stawu.

Chciałbym tu osobiście podziękować dr Kosowiczewowi za poświęcenie czasu na odpowiedzenie na szereg moich e-maili. Mam dla niego wielki szacunek, jak i dla jego pracy, szczególnie dla czasu poświęconego na odpowiedzi na moje pytania. Mówiąc bez ogródek, ta strona jest próbą wytłumaczenia mu, bardziej niż komukolwiek innemu, dlaczego interpretuję jego pracę do poparcia idei, że Słońce ma stałą powierzchnię. Mona chyba śmiało powiedzieć, że będzie go to odtąd niepokoić bez końca :).

Muszę tutaj wspomnieć, że dr Kosowiczew jest bardzo, bardzo miłym człowiekiem, ale w żaden sposób nie popiera on mojego spojrzenia, że mamy na Słońcu stałą powierzchnię. W niedawnym e-mailu tak wyjaśnił istnienie struktur:

Spójne struktury na filmie spowodowane są stacjonarnym przepływem w strukturach magnetycznych, plamach słonecznych i regionach aktywnych.

Wiemy o tym z jednoczesnych pomiarów słonecznego pola magnetycznego, zrobionych przez SOHO. Nie są to stałe struktury, lecz które nie mogą być przepływem masy, jaki widzimy.

Obrazy te są przesunięciem dopplerowskim linii widmowych Niklu 6768A.

Przesunięcie Dopplera jest pomiarem prędkości ruchu masy wzdłuż linii wzroku. Ciemniejsze miejsca pokazują ruch ku nam, a jaśniejsze – od nas. Nie ma tam klifów ani niczego w tym rodzaju. Klatki filmu są zdjęciami różnicowymi przesunięcia Dopplera. Dla celów ilustracyjnych, sygnał trzęsienia został wzmocniony przez zwiększenie amplitudy o czynnik 4.

Jeśli ktoś życzy sobie dowiedzieć się więcej o temacie z jego punktu widzenia, sugeruję skontaktować się z nim przez kliknięcie któregokolwiek z linków, które podałem (linki nie działają – przyp. tłum.). Wiem z własnego doświadczenia, ze będzie bardzo szczęśliwy, jeśli ktoś będzie miał jakiekolwiek pytania odnośnie jego pracy.

Zamierzam zaznaczyć w swojej obronie, że elektrony, jony i strumienie plazmy, oraz inne naładowane cząstki powierzchniowe, płynące z jednego punktu do drugiego, dokładnie wyjaśniałyby przepływy masy, które opisał, oraz stworzyłyby przesunięcia dopplerowskie, jakie widzimy na tych klipach. Argument o przepływie masy nie faworyzuje żadnego modelu.

Co więcej, w samej pracy dr Kosowiczewa istnieją dowody na to, że fale dźwiękowe przemieszczają się w dyskretnej warstwie na 4800 km (3000 mil), a struktury poniżej fotosfery, które widzimy na tych zdjęciach, najprawdopodobniej pochodzą z warstwy przejściowej, znalezionej na niewielkiej głębokości. Fale dźwiękowe pokazują wyraźne zmiany gęstości i temperatury pod fotosferą. Heliosejsmologia wylicza dźwięk na głębokości mniej więcej struktur, które widzimy na wideo.

Nasza rozbieżność poglądów na temat przyczyny przepływu masy jest, moim zdaniem, niemym punktem, jako że gdziekolwiek występuje przepływ masy, pozwalający obejrzeć nam ruch fal przez fotosferę, jest to dokładnie taki sam przepływ, ukazujący kątowe struktury na bardzo konkretnej głębokości poniżej fotosfery.

To, co ujawnia to wideo, to kanciaste, i względnie sztywne „struktury”, leżące poniżej i wewnątrz zmarszczonej, gęstej plazmy fotosfery.

Powierzchnia po prostu się nie porusza, w przeciwieństwie do reszty fotosfery. Powierzchnia więc nie może się składać z tego samego, ciekłego materiału, co fotosfera. Jest o wiele za sztywny, kanciasty i zbyt stabilny, aby być częścią fotosfery. W dodatku zdjęcia ujawniają tą warstwę przejściową, pomiędzy płynna plazmą fotosfery a stałą powierzchnią pod spodem, która występuje na niezmiernie małej głębokości, w porównaniu do tego, co przewiduje model gazowy. Przejście pomiędzy twardą powierzchnią a płynną plazmą następuje bardzo gwałtownie, a nie stopniowo, jak można by się spodziewać, gdyby fotosfera po prostu gęstniała wraz z głębokością. Założenie, że są to „stacjonarne struktury magnetyczne” oznacza, że są one zrobione z tego samego materiału, co płynna plazma, przez którą przechodzą fale. Sam materiał fotosfery w żadnym razie nie jest „stacjonarny”.

Obraz dopplerowski powstaje, gdy patrzymy na masę poruszającą się w dół lub w górę względem nas. Masa, w formie elektronów i jonów oraz plazmy, płynąc w górę, jest oznaczana jako „ciemny region” na naszych fotografiach. Masa płynąca w dół jest widoczna jako jasne obszary. Ten ruch masy zatrzymuje wyraźną, równomiernie obracającą się warstwę, samą „powierzchnię” Słońca. ciemne obszary reprezentują strumienie płynące przez powierzchnię z jądra. Jony, plazma i naładowane cząstki są pociągane przez ten strumień. Ciemne regiony „dążą” (co może być mylące) do bycie dolnymi rejonami powierzchni, gdyż elektrony szukają najłatwiejszej drogi przez powierzchnię. Jeśli myśleć o powierzchni i skorupie słonecznej jak o rezystorze, to elektrony szukają ścieżki o najmniejszej oporności.

Płynące z jądra elektrony będą przyciągane przez jakąkolwiek naładowaną dodatnio powierzchnię, i będą tworzyć łuki elektryczne. Typowo, miejsca takie znajduje się w wyższych partiach. Elektrony płyną również do jądra z kosmosu, gdy podążają ku powierzchni pod różnymi kątami. One również są przyciągane do „wyższych partii”, dokładniej do dodatnio naładowanych struktur powierzchni, działających jak elektrody. Ta wymiana energii jest tym, co zapala łuki elektryczne, które widzimy, oraz podgrzewa fotosferę. Ruch góra-dół elektronów zamyka obwód, poruszając przy okazji masy plazmy, co stanowi temat zainteresowania dr Kosowiczewa.

Ten potężny przepływ energii powoduje przepływ masy, który podświetla rozchodzenie się fal przez fotosferę, oraz ujawnia stałą, kanciastą powierzchnię pod fotosferą, którą można zobaczyć na powyższych fotografiach. Zaznaczone kółkami struktury są stacjonarne, w przeciwieństwie do ruchu fal. Są to stałe obiekty na powierzchni Słońca.

Z czegokolwiek by się te stałe struktury nie składały, nie jest możliwe, żeby były zrobione z tego samego materiału, co fotosfera. Po prostu nie jest on dostatecznie gęsty, aby utworzyć tak sztywną strukturę.

Michael Mozina

Link do oryginału: http://www.thesurfaceofthesun.com/tsunami.htm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.