Powierzchnia Słońca

Powierzchnia Słońca, jego fotosfera i elektryczne rozbłyski

Fotosfera Słońca jest często mylona z jego powierzchnią. W rzeczywistości, jest to tylko „płynopodobna” warstwa plazmy zbudowana z neonu, pod którą znajduje się właściwa powierzchnia. Widoczna warstwa składa się z włókien penumbry, sięgających na kilka tysięcy kilometrów w głąb. Widoczna neonowa warstwa plazmy, którą nazywamy fotosferą, oraz cieńsza, gęściejsza warstwa warstwa atmosferyczna, zbudowana z plazmy krzemowej, całkowicie pokrywają skalistą, wapniowo-ferrytową warstwę powierzchniową Słońca. Widoczna warstwa fotosferyczna pokrywa powierzchnię Słońca, jak ziemskie oceany pokrywają większość stałej powierzchni Ziemi. Fotosfera Słońca jest bardzo jasna, także nie możemy zobaczyć ciemniejszych, bardziej stałych elementów powierzchni pod fotosferą, bez pomocy technologii satelitarnej.

http://trace.lmsal.com/POD/movies/T171_000828.avi

Oto przykład zdjęcia „ruchomych różnic” powierzchni Słońca, ujawnionych przez satelitę TRACE, używającego filtra 171 angstromów. Filtr ten jest szczególnie wrażliwy na emisje jonów żelaza (Fe IX/X), oraz nagrał rozbłysk C3.3 i wyrzut masy w AR 9143 w paśmie 171Å 28 sierpnia 2000. Aktywność rozbłysków spowodowana jest zwiększoną aktywność elektryczną w postaci szybkich ruchów plazmy nad grzbietami powierzchniowymi, skutkując zwiększoną aktywnością elektryczną po nawietrznej stronie gór.

Skład i wewnętrzna mechanika Słońca pod widoczną fotosferą pozostawała zagadką przez tysiąclecia. Jest to cały stos niewyjaśnionych zjawisk, do dnia dzisiejszego zbijających z tropu teoretyków modelu gazowego, ponieważ nie rozpoznali oni warstwy przejściowej ze stopu stali, znajdującej się pod fotosferą. Na szczęście zastępy nowych satelitów oraz heliosejsmologia zaczynają rzucać nowe światło na tą warstwową powłokę Słońca, położoną jakieś 4800 km pod fotosferą. Co więcej, ostatnie badania nad wiatrem słonecznym sugerują, że wiatr słoneczny również ma swój początek w tej warstwie przejściowej, tak samo jak naładowane elektrycznie pętle koronalne. SOHO, satelita należący do NASA, oraz program satelitarny Trace, zarejestrowały ową warstwę przejściową, położoną pod fotosferą. Satelity i technologie XXI wieku pozwalają nam spojrzeć przez zewnętrzne warstwy plazmy chromosfery i fotosfery, pozwalając nam badać skalną, wapienno ferrytową warstwę przejściową z niezwykła precyzją.

Ten „różnicowy” obraz powierzchni Słońca został uchwycony przez SOHO. To zdjęcie NASA zostało zrobione 27 maja 2005 o 19:13 przy użyciu filtra 195A, czułego na emisje jonów żelaza. Ten skomplikowany układ struktury był widoczny dni, a nawet tygodnie później.

Galileusz był ojcem założycielem teorii gazowego Słońca. Obserwował je przez względnie prymitywny teleskop i zauważył, że plamy nie poruszają się równomiernie po powierzchni fotosfery. Zaobserwował również, że jego „powierzchnia” rotuje szybciej na równiku niż w okolicach biegunów.

Ze swoich badań nad plamami oraz ich niecodziennym układem obrotów, Galileusz wywnioskował, że musi patrzeć na jakiś rodzaj atmosfery gazowej. Był to słuszny wniosek, aczkolwiek wiemy dzisiaj, że fotosfera jest formą gorącej, zjonizowanej plazmy. Niestety, potem Galileusz „założył”, że nie istnieje żadna inna stała warstwa pod widzialną fotosferą. Był to krytyczny błąd. Było to jak spojrzeć na świat pokryty wodą, bez możliwości dojrzenia dna, i założyć, że po prostu cały ten świat składa się z wody.

Powierzchnię widać również na surowych zdjęciach satelitarnych. To standardowe zbliżenie na warstwę powierzchniową zrobił satelita Trace przy pomocy filtra 171 angstromów. Ujawnia ono dobitne szczegóły powierzchni, oraz pokazuje tworzenie się wiatru słonecznego z łuków elektrycznych. Łuki te tworzą strumienie, podróżujące przez zewnętrzną atmosferę Słońca.

Galileusz nie dysponował „oczami” za miliony dolarów, oraz obrazowania dopplerowskiego, pozwalających zajrzeć pod chaotyczną powierzchnię fotosfery. Tylko przez ostatnie 10 lat, mrugnięcie okiem w żargonie naukowym, otrzymaliśmy technologie pozwalającą sprawdzić założenia Galileusza poprzez obserwacje nowoczesnymi satelitami. Programy satelitarne Yohkoh, SOHO, Trace, RHESSI, Hinode, Stereo i Geos dały nam nowe zestawy oczu, nowe sposoby patrzenia na Słońce, i nowy wgląd pod warstwy Słońca, obserwowane po raz pierwszy przez Galileusza. Teleskopy kosmiczne Hubble, Chandra i Spitzer dały nam wgląd w inne układ słoneczne, galaktyki, pozwoliły nam spojrzeć wstecz na pierwotne struktury Wszechświata, oraz ujrzeć Wszechświat w całkiem nowym widmie energetycznym. To, co ujawniły nam o strukturze naszego Wszechświata, jest na prawdę przełomowe.

Podczas gdy model gazowy posiada powszechne poparcie od ponad 50 lat, to nie zawsze tak było. W rzeczywistości sto lat temu astronomowie wierzyli w Słonce zbudowane z żelaza, z których najgodniejszym wzmianki jest dr Kristian Birkeland. Dr Birkeland badał zorzę polarną i interesował się oddziaływania elektryczne pomiędzy Ziemią a Słońcem. Jego wczesne badania laboratoryjne z naelektryzowaną żelazną sferą będącą w próżni („terrella”) pozostawiły po sobie zdjęcia bardzo przypominające współczesne zdjęcia rentgenowskie Słońca, zrobione przez satelity. Dolne zdjęcie, zamieszczone na tej stronie, pokazuje aktywność elektryczną, udokumentowaną przez Birkelanda w jego laboratorium, w zestawieniu ze zdjęciem z satelity Yohkoh. Łuki elektryczne, wychodzące z powierzchni obydwu sfer, są źródłami promieni rentgena oraz gamma, rejestrowanymi przez satelity Yohkoh oraz RHESSI.

Te same niezwykłe szczegóły powierzchni wciąż są wyraźnie widoczne w strefie przejściowej dwie i pół minuty później, aczkolwiek oświetlenie nieco się zmieniło ze względu na zmiany w łukach elektrycznych, wychodzących z powierzchni. W przeciwieństwie do obrazów różnicowych, w „zwykłym” przybliżeniu możemy również zobaczyć podstawy łuków elektrycznych, jak wyrastają z powierzchni w plazmę krzemową, aby utworzyć znane pętle koronalne, widoczne w górnej atmosferze.

Technika obrazowania różnicowego, używana zarówno przez NASA, jak i Lockheed Martin, po raz pierwszy ujawniła nam, że Słońce nie jest tylko kulą wodoru – posiada twardą i sztywną ferrytową powierzchnię, schowaną pod fotosferą, która może być oglądana na każdym zdjęciu zamieszczonym na tej stronie! Zdjęcia te pochodzą z NASA oraz Lockheed Martin, można je więc sprawdzić samodzielnie.

Tak jak przypuszczał Birkeland, Słońce posiada dobrze zdefiniowaną, która obraca się (jednorodnie) raz na 27,3 dnia. Dr Birkeland wyprzedził swoje czasy o co najmniej 100 lat.

Ważne potwierdzenie teorii słonecznych dr Birkelanda oraz jego eksperymentów laboratoryjnych, nadeszło jakieś 40 lat później, w pracy dr Charles’a Bruce’a. Bruce udokumentował szereg zjawisk słonecznych, powiązanych bezpośrednio z wyładowaniami elektrycznymi z powierzchni Słońca. Bruce potwierdził to, co Birkeland przewidywał prawie 50 lat wcześniej, pokazując, że aktywność elektryczna jest bezpośrednio odpowiedzialna za wysoko energetyczne wyładowania z powierzchni Słońca. Elektryczna natura pętli koronalnych została potwierdzona przez Uniwersytet Maryland.

Znaczący zbiór danych, będących tego potwierdzeniem, został dostarczony jakąś dekadę potem przez dr Olivera Manuela. Dr Manuel potwierdził analizą izotopową księżycowej gleby, oraz studiowaniem meteorytów, że Słońce zbudowane jest głównie z żelaza i rozdzieloną masowo plazmy w atmosferze. Niestety, jego dokonania nie zostały wizualnie potwierdzone przez następne trzy dekady.

Składany obraz z satelitów Trace i Yohkoh z aktywności słonecznej na warstwie przejściowej. Niebieskie obszary pokazują emisje jonów żelaza Fe IX/X w dolnej części łuku, widocznego dla filtra 171A satelity Trace. Gdy łuk osiąga cieplejsze warstwy chromosfery, zaczyna świecić w miękkim rentgenie, widocznym dla Yohkoh. Ten złożony obraz pokazuje przepływ elektryczności łuki jonów żelaza, które płyną z powierzchni Słońca, poprzez względnie chłodną fotosferę, w cieplejszą koronę, gdzie cząstki żelaza otrzymują energię cieplną i zaczynają promieniować w bliskim pasmie rentgena. To jest animacja z NASA.

Tym niemniej okazało się, że obrazy z nowoczesnych satelitów dostarczyły bardzo mocnego poparcia obserwacyjnego dla elektrycznego modelu Słońca, opisanego pierwotnie przez dr Kristiana Birkelanda, a zweryfikowanego później przez dr Charlesa Bruce’a i dr Olivera Manuela. Dr Charles Bruce, oraz inni naukowcy zademonstrowali już elektryczną naturę aktywności Słońca, oraz zaproponowali teorie jego stałej powierzchni, opartej na bezpośrednich obserwacjach. Jednak modele te nigdy nie zaistniały i zostały usunięte w cień pomiędzy środkiem a końcem XX wieku przez model gazowy. Na szczęście w nauce wciąż istnieje niewielka ilość specjalistów i niezależnych politycznie myślicieli, którzy długi czas promowali bardzo odmienny, bardzo twardy i żelazny model naszej gwiazdy, oparty na (…) twardych badaniach i uważnych obserwacjach. W ostatnich miesiącach, wiele konkluzji dr Manuela, o tym, że Słońce nasze zbudowane jest z pozostałości po supernowej, potwierdzonych zostało bezpośrednimi dowodami. Okazuje się, że te wizualne obserwacje stałej, żelaznej powierzchni, zostały przewidziane przez chemię jądrową przeszło trzy dekady temu, podczas gdy eksperymenty je potwierdzające, oraz niektóre przewidywania matematyczne, były zweryfikowanej już 50 lat temu, a były pierwotnie zaproponowane przez Birkelanda ponad 100 lat temu! Badania kwazarów we wczesnym wszechświecie wykazały dużą ilość żelaza, wprowadzając w ostatnich latach poważne wątpliwości co do modelu gazowego.

Co więcej, mamy rosnącą pulę dowodów z zakresu heliosejsmologii, że nasze Słońce posiada wyraźną powłokę rozwarstwień na bardzo niewielkiej głębokości pod fotosferą. Dane te sugerują, że warstwowa powierzchnia żelaza pokryta jest przez stosunkowo cienką warstwą plazmy.

Zewnętrzna skorupa Słońca zbudowana jest głównie z żelaza. Tym niemniej prawdopodobne jest, że powierzchnia zmienia się. Jej kawałki mogą wyglądać jak fragment powyżej, podczas gdy inne mogą zawierać więcej żelaza i wyglądać jak poniżej.

Składając się głównie z żelaza, skład powierzchni może zmieniać się od jednego miejsca do drugiego. Tak jak kawałki na Ziemi, kawałki i warstwy na Słońcu nie są homogeniczne.

Rzeczą godną uwagi jest, że aktywny elektrycznie model stałej powierzchni zawsze był poprawną alternatywą dla obecnej teorii gazowej. Gdy tylko odkryto fuzję wodorową, inne teorie od razu zrobiły się mniej „czarujące”. Jest to znaczące, chociaż niewielka część badań dr Birkelanda, dr Alfvéna, dr Bruce’a, i wielu innych, uzyskuje obecnie silne poparcie przez obrazowanie satelitarne i obserwacje heliosejsmologiczne.

Brzmi interesująco? Być może są jakieś obiekcje? Proszę czytać dalej. Na poparcie swych idei zaprezentuję sporo dowodów z programu SOHO w postaci surowych plików DIT i klipów wideo. Zaprezentuję również fotografie i filmy z satelitów Yohkoh oraz Trace, jak również innych XXI-wiecznych satelitów. W przeciwieństwie do modelu gazowego, ten model opiera się na bezpośrednich obserwacjach z prawdziwego życia, nie na czystej teorii. Model stałej powierzchni Słońca jest znacznie logiczniejszy i znacznie lepiej podparty naukowo obserwacjami, niż obecny model gazowy. Co ważniejsze, model gazowy po prostu NIE WYJAŚNIA obrazów przekazywanych przez SOHO i Trace. Strona ta jest zadedykowana niezwykłym zasługom ludzi pracującym w programach SOHO, Trace i Yohkoh.

Tutaj, pod kliknięciem, dostępny jest manuskrypt PDF, oferowany szerokiej publiczności, i jest bardziej zorientowany graficznie. Jest skondensowana i łatwa w czytaniu prezentacja materiału z tej strony.

Można również pobrać bardziej naukową prezentację tego materiału, która została przejrzana i opublikowana Journal of Fusion Energy. Publikacja ta uszczegóławia rosnący materiał dowodowy z zakresu chemii jądrowej i z technologii satelitarnej, demonstrujących, że w Słońcu ma miejsce rozdzielanie pierwiastków w niezależne warstwy. Ostatnie odkrycia niespodziewanie wielkiego źródła energii z odpychających oddziaływań pomiędzy neutronami w 2 850 znanych jądrach, zmieniło założenie, że fuzja wodorowa jest głównym źródłem energii zasilającej Słonce i gwiazdy.

Wyniki eksperymentów dr Birkelanda, z elektromagnetyczną katodą, które przeprowadził na początku XX wieku, są lustrzanym odbiciem obrazów przekazanych przez satelitę Yohkoh.Zauważmy, że emisje energii i fotonów w obu przypadkach skoncentrowane są w łukach. Przypadek?

Ostatnie odkrycia z dziedziny heliosejsmologii sugerują istnienie dwustronnej uwarstwionej powłoki, położonej tuż pod fotosferą. Widzimy więc warstwę przejściową za pomocą technologiom satelitarnym, a heliosejsmologia pozwala nam ją usłyszeć, a nawet zmierzyć jej grubość. W tym przypadku znaleziono dwustronną warstwę w odległości 0,99 promienia, zaczynającą się w 0,995 promienia, lub tuż pod fotosferą. Heliosejsmologia pozwala nam usłyszeć to, co widzimy na zdjęciach satelitarnych.

(…)

Michael Mozina

Link do oryginału: http://www.thesurfaceofthesun.com/index.html

1 komentarz

  1. Mi sie wydaje że to co trzyma ten martwy obiekt jakim jest słońce to masa naładowana ładunkiem ujemnym, gdy ta masa będzie zbyt mała to obiekt sie rozpadnie nie wiem ile naładowanych dodatnio nukleonów przypada na naładowanych ujemnie, ale z tego co widać musi to być ogroma ilość (tych naładowanych dodatnio), a te naładowane ujemnie muszą krążyć jak w wodzie, ale po co sobie tym głowe zawracać (żeby genialnie podpiąć jon uranu pod kontakt czy po co)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.