Elektryczne światła

Zorze na Uranie. Prawa: ESA/Hubble & NASA, L. Lamy / Observatoire de Paris.

25 stycznia 2018

Jasne zorze znajdowane są w całym Układzie Słonecznym

Tak, jak układ Słońca, planet i komet jest wprawiony w ruch siłą grawitacji, a jego części składowe pozostają w ruchu, tak i mniejsze układy ciał zdają się być w ruchu dzięki innym siłom a ich cząstki poruszają się względem siebie, szczególnie dzięki sile elektrycznej.

– Izaak Newton

Ponieważ Uran potrzebuje na okrążenie Słońca 84,3 ziemskiego roku, teleskopy nie mają wiele czasu na zbadanie jego powierzchni oraz otoczenia. Teleskop Keck na Hawajach wszedł do służby w listopadzie 1990 roku a pierwsze użycie w nim optyki adaptacyjnej miało miejsce nie wcześniej niż w październiku 2003 roku, zatem dokładne obrazy z Ziemi nie były możliwe z powodu zniekształceń atmosfery.

Uran posiada średnicę 50 724 km w równiku, choć jego równik jest nachylony niemal pod kątem 90 stopni od poziomu w porównaniu do innych planet Układu Słonecznego. Większość z nich jest odchylona nie więcej, niż 24 stopnie od poziomu, co czyni Urana leżącym na boku. Kosmiczny Teleskop Hubble’a rozpoczął obserwacje Urana około 1998 roku, ujawniając w końcu istnienie na nim zórz – zaskoczenie dla planetologów. Ponieważ pole magnetyczne Urana jest przesunięte o 59 stopni względem osi obrotu, zorze te nie występują na biegunach.

Jowisz i Saturn są znane z erupcji jaskrawych zórz, le te na Uranie nie są dobrze przestudiowane ze względu na odległość. Teleskop Hubble’a jako pierwszy zrobił zdjęcie zórz Urana w 2012 roku a analizę ich ultrafioletu przy pomocy spektrografu w roku 2014. Ku zaskoczeniu wszystkich w jednomyślnej społeczności astronomów, wiatr słoneczny powodował intensywne zorze na biegunach magnetycznych gazowego olbrzyma. Niedawne oświadczenie prasowe potwierdza te obserwacje.

Na Uranie występują potężne burze elektryczne, wydające się pochodzić znikąd. Planetolodzy nie wiedzą, dlaczego występują, ale są podobne do burz na Jowiszu i Saturnie. Jak jego siostrzane olbrzymy, Uran emituje więcej energii, niż otrzymuje od Słońca, dokładniej 1,1 raza.

Tajemniczy smoczy sztorm na Saturnie okresowo obiega całą planetę. Wielka Czerwona Plama na Jowiszu jest cieplejsza od otoczenia i wiruje już przeszło 300 lat. W każdym przypadku, energia napędowa tych zjawisk pochodzi z elektryczności. Przy średnich temperaturach Urana rzędu -214 stopni Celsiusza, trudno posądzać ciepło o zasilanie jego wiatrów o prędkości do 585 km/h. Anomalne wiatry, zorze oraz delikatny system pierścieni są prawdopodobnie spowodowane elektrycznymi procesami w kosmosie.

Uran, podobnie jak Jowisz i Saturn, posiada warstwę ładunku Langmuira (plazmosferę), izolującą go od warstwy ładunku Słońca. Z kolei Słońce jest izolowane od naładowanego ośrodka międzyplanetarnego. Oddziaływania Słońca z przepływem ładunków elektrycznych w Układzie Słonecznym mogą wyjaśnić efekty odkryte przez astronomów na Uranie. Podobnie, jak w przypadku swoich sióstr, środowisko wokół Urana jest silnie naładowane. Czy przelatujące w jego pobliżu obiekty, jak jego większe księżyce, mogą inicjować znaczne oddziaływania elektryczne, jak w przypadku komet muskających Słońce?

Uran jest silnie naładowanym obiektem w stanie dynamicznej równowagi, zatem najprawdopodobniej jeden lub więcej jego księżyców jest z nim połączonych elektrycznie, tak jak Io z Jowiszem, przy pomocy potężnych lin przepływu. Połączenia te wzmacniają się, gdy wiatr słoneczny dodaje ładunku każdemu z ciał. Więcej długotrwałych obserwacji powinno potwierdzić model Elektrycznego Wszechświata w stosunku do Układu Słonecznego.


Autor: Stephen Smith

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Przetłumaczono z: Electric Lights

2 komentarze

  1. Owszem, są, choć nie wiem, czy dokładnie do wszystkich. Nie ma jednego miejsca, gdzie by ktoś punkt po punkcie zbijał te obiekcje. Ale znając nieco angielski i wiedząc o istnieniu google'a, sądzę, że można zaspokoić swoją ciekawość. Sam próbowałem kiedyś ustosunkować się do większości stawianych tam zarzutów, jednak szybko stwierdziłem, że są po prostu zbyt dziecinne (tak, nie żartuję), żeby się nimi na poważnie zajmować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.