Mars – planeta tysiąca tajemnic – część 2

W swoim zwykłym rozmiarze, wyniosła marsjańska góra Olympus Mons zostawia daleko w tyle wszytko, co mamy na Ziemi. Wielki kopiec Tharsis Rise zdumiał planetologów gdy wyłonił się z pyłowej chmury, aby powitać sondę Mariner 9 w 1972. Niemal tak płaski, jak naleśnik, Olympus Mons jest trzykrotnie wyższy niż Mount Everest i ma powierzchnię stanu Arizona! Po jego odkryciu planetolodzy zinterpretowali go jako wulkan tarczowy, porównując go do wielkich wulkanów tego typu na Hawajach. Ale Olympus Mons jest wielki jak cały łańcuch Hawajów, od dna morskiego po ich szczyty.

 

Olympus Mons, największa znana góra w Układzie Słonecznym.

Szereg właściwości odróżnia go od wulkanów tarczowych na Ziemi. Jego skarpa sięga do czterech mil wysokości. Żaden z wulkanów tarczowych nie ma odpowiednika takiego klifu. Definicyjną cechą wulkanów tarczowych jest łagodny wypływ płynu lub lawy o małej lepkości. Wulkany tarczowy nie posiadają skarp, a skarpa wysoka na cztery mile jest poza wszelkimi rozważaniami. W rzeczywistości, obserwator odkrywa jedną zagadkę za drugą. Okrywa jest niezwykle cienka, włókniste grzbiety i wąwozy, otaczająca aureola, wykazują ostro wycięte grzbiety i kanały oraz zdumiewająco ociosane bloki.

 

Urwisko u podstawy Olympus Mons i wulkan tarczowy Belknap.

Skarpa ta jest neinanego pochodzenia.

– raport NASA.

Ten stromy klif wokół Olympus Mons jest osobliwy i nie charakteryzuje ziemskich wulkanów tarczowych.

– raport NASA.

 

Aureola wokół góry i zbliżenie na jej powierzchnię.

Po swoim powstaniu, większość aureoli na wschodzie zostało wyraźnie wypalonej przez równie enigmatyczną aktywność w regionie. Faktycznie, Tharsis Rise jako całość jest od dawna pozostającą zagadką, szeroką na 2500 mil i wysoką na ponad sześć. Szeroka wypukłość tego rodzaju nie powinna mieć miejsca w standardowej ewolucji izolowanej planety. Planetolodzy wciąż debatują nad tą zagadką, ale jeśli Mars był w przeszłości angażowany w bliskie spotkania z innymi naładowanymi elektrycznie ciałami, wielkie wypukłości są deformacjami, których powinniśmy się spodziewać.

Pochodzenie Tharsis Rise nie jest dobrze zrozumiane.

– Michael Seeds, Układ Słoenczny

Stwierdziliśmy, że powierzchnia Marsa została wyrzeźbiona wyładowaniem elektrycznym w epoce niestabilności Układu Słonecznego i planetarnej przemocy. Tak, to szalona idea, ale sam Olympus Mons posiada wszystkie charakterystyki pęcherza po błyskawicy. Takie podniesione, dzwonokształtne pęcherze można znaleźć w miejscu uderzenia wyładowania chmura – grunt. Odnajdujemy je również w innych naturalnych miejscach. Są one wyniosłymi fulgarytami, zwanymi też fulgamitami. Wyładowanie, które tworzy wysoki fulgaryt, często poprzedza mniejsze uderzenia wzdłuż tej samej zjonizowanej ścieżki, tworząc otaczające dołki na szczycie formacji. Właśnie takie, jak kołowe kratery na szczycie Olympus Mons. Mniejsze kratery mają środki na wysokości ściany większych kraterów i sięgają na większą głębokość, jak wycięte foremką od ciastek.

 

Fulgaryt z widoczną aureolą i wieloma sub-kraterami.

Materiał, z którego formuje się fulgaryt, jest pobierany w otaczającej go powierzchni. Wynikiem jest otaczająca go depresja lub rów. Charakterystyka ta jest tak wyraźna i oczywista, że powstaje krytyczne pytanie: Czy istnieje taki rów wokół podstawy Olympus Mons? Planetolodzy mówią, że tak, ale jego pozostałości są widoczne tylko na zachodzie, podczas, gdy reszta została przykryta późniejszym opadem materiału, którego pochodzenie wciąż jest kwestią debat. Wyjaśniają oni, że rów ten jest wynikiem osiadania Olympus Mons w lokalnym krajobrazie przez długi okres czasu. Ale czy możliwe jest inne wytłumaczenie?

Cechy Olympus Mons, obejmujące liczne detale, są w gruncie rzeczy doskonałym przykładem interpretacji elektrycznej. Szereg lat temu Wal Thornhill przeprowadził eksperyment laboratoryjny, demonstrujący efekty działania łuku elektrycznego na dodatnio naładowaną powierzchnię z gliny. Przy średniej mocy, łuk elektryczny powoduje powstanie okrągłego kopca z okolicznego materiału, tworząc zarówno zagłębienie, jak i otaczającą, płynną aureolę, wyekstrahowaną w gliny. Powstaje również krater na szczycie wzniesienia oraz doły i wyżłobienia na jego bokach. Gdy moc jest zwiększana, łuk na krótko przestaje się ruszać i wypala mniejsze, kołowe kratery wewnątrz już istniejącego, pozostawiając żarzącą się plamę. Teraz należy tylko przeskalować wyładowanie, tak, aby plama ta reprezentowała trwanie i temperaturę wystarczającą do stopienia podłoża kaldery Olympus Mons i wyprodukować ich płaskie powierzchnie.

 

Powstawanie odpowiednika Olympus Mons w laboratorium.

Aureola Olympus Mons również posiada analogię do aureoli pęcherzy błyskawicowych, ukazując koncentryczne ślady. Ten charakterystyczny wzór kieruje naszą uwagę na zaskakujący, wysoce enigmatyczny odpowiednik aureoli Olympus Mons. W ujęciu konwencjonalnym, podobieństwo to może być co najwyżej przypadkowe.

 

Porównanie koncentrycznych śladów po pęcherzach błyskawicy i na aureoli Olympus Mons.

A tu znajduje się równie wielka tajemnica. Większość oryginalnej powierzchni aureoli pokryły dalsze blizny. Wystarczy uważnie przyjrzeć się zdjęciom, aby zobaczyć dalszą erozję, wywołaną siłą działającą z zewnątrz, bez powiązań z poprzednio uformowanymi grzbietami i kanałami. Jest to znak rozpoznawczy łuków elektrycznych, działających na powierzchnię.

 

Blizny ponakładane na pierwotny krajobraz aureoli Olympus Mons.

W interpretacji elektrycznej góry Olympus Mons, uderzenie trwającego jakiś czas kosmicznego pioruna wzniosło materiał tworzący górę i wypaliło krater na szczycie. Kaldera Olympus Mons ilustruje efekt rozpylającego materiał, obracającego się łuku, powodującego nakładanie się na siebie kraterów o płaskim dnie, na szczycie anodowego pęcherza. Jego gwałtowny wzrost często wycina strome tarasy w ścianach nałożonych kraterów. Efekt ten najlepiej widać na ścianach kaldery sąsiedniego Ascraeus Mons.

 

Tarasy w ścianach kalder rzekomych wulkanów.

Cylindryczne, obracające się wyładowanie na skalę planetarną, może być postrzegane jako zestaw mniejszych cylindrów. Dobrym przykładem są cylindryczne struktury w zorzy na Ziemi.

 

Cylindry w wyładowaniu elektrycznym – laboratorium i natura.

Gdy łuki elektryczne obrabiają powierzchnię, często skupiają się w jednym miejscu, dając charakterystyczny efekt półokrągłego wycięcia – ewidentnie widoczny w ścianach kaldery Olympus Mons, a jeszcze lepiej w ścianach kaldery Hecates Tholus na północy. Wyraźnie wycięte półokręgi nie są obserwowane w wulkanach tarczowych.

 

Półokrągłe wycięcia w ścianach kalder Olympus Mons i Hecates Tholus.

Silnie włóknista okrywa na szczycie Olympus Mons jest spodziewanym efektem działania międzyplanetarnego łuku elektrycznego, który utworzył ujemnie naładowany punkt skupienia na dodatnio naładowanej powierzchni. Zupełnie, jak zwiewny, włóknisty warkocz komety, poruszającej się w słabym polu elektrycznym Słońca. Będziemy tu szukać podobnego efektu w chmurze osiadłych tu odłamków. Radialne włókna, być może połączonego elektrycznie materiału, przelały się przez boki i skarpy Olympus Mons, wypełniając otaczający go rów, czyniąc trwały zapis ruchu ładunków elektrycznych.

 

Włókniste struktury na powierzchni Olympus Mons, w warkoczach komet oraz w wyładowaniu elektrycznym.

W rzeczywistości żaden z wulkanów tarczowych na Ziemi nie przypomina morfologią Olympus Mons. A wzór ten powtarza się wielokrotnie na marsjańskim Tharsis Rise.


Na podstawie napisów do filmu Symbols of an Alien Sky, Episode 2 – The Lightning Scared Planet – Mars

Grafika: kadry z tegoż.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.