Kometarny ksieżyc

Ulotne obłoki na Enceladusie. Prawa autorskie: NASA/JPL

8 września 2015

Enceladus wykazuje charakterystykę wspólną z kometami.

Proponenci spojrzenia głównego nurtu zaczynają powoli rozumieć, że asteroidy i komety istnieją w continuum: nie są ani zupełnie identyczne ani zupełnie inne. Na przykład, gdy sonda Stardust powróciła na Ziemię z próbkami pobranymi z komy komety Wild 2, naukowcy odkryli, że materiał ten przypomina pył meteorytowy, niż coś, czego spodziewano by się po brudnej śnieżce.

Woda lub grupy hydroksylowe, spotykane komach komet, zdają się powstawać właśnie tam: zjonizowany tlen z komety reaguje ze zjonizowanym wodorem ze Słońca. Z komety nie wytryskują dżety wodne, nie zaobserwowano też lodowych plam. Zjawisko komety powodują wyładowania. Jak zasugerowano już poprzednio, wystawienie asteroidy na działanie silnego pola elektrycznego z biegiem czasu najprawdopodobniej spowoduje powstanie komety.

Jednym z najbardziej intrygujących odkryć sondy Cassini, orbitującej obecnie Saturna, są niezwykłe obłoki wybuchające z księżyca Enceladusa. Cassini przeleciała blisko obok przegrzanych gejzerów, wybuchających z bieguna południowego lodowego księżyca, blisko tak zwanych pasków tygrysa. Mówi się, że są one źródłem gorącej pary tryskającej w przestrzeń i zasilającej pierścienie Saturna. Istnieją jednak anomalne aspekty obłoków tryskających z pasków tygrysa. Adwokaci Elektrycznego Wszechświata uważają, że powinno się systematycznie porównywać podręczniki geologii z teoriami wyładowań elektrycznych.

Naukowcy wywnioskowali, że za anormalną temperaturę, powodującą dżety, odpowiedzialna jest gorąca woda pod powierzchnią. Tak zwane siły pływowe Saturna nie mogą wyjaśnić, dlaczego zjawisko ograniczone jest do półkuli południowej.

Okazuje się, że taki sam problem z pochodzeniem dżetów naukowcy mają również wobec komet. Używają tej samej słabej teorii o wąskich otworach w powierzchni ponad podziemną komorą gorącej wody. Nie ma dowodów na takie otwory, tak na kometach czy na Enceladusie.

Jednym z najbardziej zaskakujących rezultatów misji Galileo na Jowisza było odkrycie aktywności elektrycznej pomiędzy Jowiszem a jego księżycami. Io, podróżując przez plazmosferę Jowisza, zachowuje się jak generator elektryczny, indukując prąd o napięciu rzędu 400 000 V na długości swojej średnicy, o natężeniu ponad 3 milionów amperów. Zaobserwowano na nim tak zwane obłoki wulkaniczne. Są one wynikiem luków katodowych, elektrycznej erozji powierzchni i wyrzucania śniegu z dwutlenku siarki na 150 km w górę.

Enceladusa z Saturnem łączy pewien rodzaj aktywności. 11 sierpnia 2008, detektor plazmowy sondy Cassini odnalazł strumień jonów i elektronów, pozostawiający ultrafioletowy ślad na owalu zorzowym. Bardzo interesująca była korelacja czasowa pomiędzy zmiennością emisji na Enceladusie a jasnością śladu zorzowego. Po raz kolejny zobaczono efekt elektryczny.

Enceladus oraz komety ujawniają, że są one swoimi elektrycznymi kuzynami w reakcjach na silne pola elektryczne z naładowanych obiektów Układu Słonecznego.


Stephen Smith

Przetłumaczono z: Cometary Moon

Przetłumaczył: Łukasz Buczyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.