Grawitacja jak żaba

Żaba lewitująca w polu magnetycznym o natężeniu 16 tesli. Źródło: High Field Magnet Laboratory, Radboud University, Nijmegen, Netherlands

30 stycznia 2014

Wyłącznie grawitacyjny wszechświat nie potrafi wyjaśnić pewnych rozbieżności.

Ilya Prigogine od młodego wieku był zaniepokojony, że zaakceptowana teoria fizyczna jest zbiorem jaskrawych rozbieżności z obserwacjami: determinizmem oraz symetrią względem czasu. Większość obserwacji dotyczyła przypadkowości i nieodwracalności. Nikt jeszcze nie widział „od-smażonego” jajka, czy młodniejącej staruszki.

Po latach wysiłków, Prigogine rozszerzył podstawowe prawa fizyki, aby obejmowały nieodwracalność, biorąc pod uwagę bieżące odkrycia teorii złożoności i fizyki niestabilności. Jak odniósł się w „Koniec Pewności”, rezultaty umiejscawiają prawdopodobieństwo (lub bardziej poprawnie – możliwości) w samym środku fizycznych procesów. Tradycyjne formuły mechanicznego determinizmu stają się specjalnym przypadkiem izolowanych układów w równowadze.

Różnica pomiędzy izolowanymi, stabilnymi modelami, a oddziałującymi i niestabilnymi jest taka, jak pomiędzy żabą rozciętą a skaczącą. Trzpienie równowagi i skalpel redukcjonizmu opisują rozciętą żabę w detalach. Ale żaba się nie rusza.

Rozważmy teraz grawitację: F = G M*m r2 jest dobrze przypięte. Jak [ktoś] mógłby powiedzieć: „i kto by w to wątpił, skoro ty w to nie wątpisz”. Ale gdy odłożymy stół sekcyjny teorii, zaczyna ona drżeć: każdy pomiar „stałej” G pokazuje inną wartość. Cóż, może ktoś uderzył w stół. Ale teraz różne sondy kosmiczne w Układzie Słonecznym wykazują anomalne spowalnianie. Żaba kopie.

Kiedy żaba wskoczy do galaktyki, dzieje się zachowuje się niespodziewanie: pływa w niej. Dziesięciolecia obserwacji prędkości i pozycji gwiazd pozwoliły skonstruować astronomom diagram rotacji galaktyk. Co zaskakujące, gwiazdy blisko krawędzi poruszały się mniej więcej tak samo szybko, jak te blisko centrum. Wszystkie gwiazdy poruszają się z mniej więcej tą samą prędkością. Widać, że F = G M*m r.

Ale nie ma obawy. Możemy żabę przywieźć z powrotem na stół, łapiąc ją w siatkę ciemnej materii. Nie ważne, że owa siatka jest cięższa od całej galaktyki, czy też czegokolwiek, co dotąd widzieliśmy. Ważnym jest, żeby odzyskać żabę – i zabić ją!

Jednak odkrycie Haltona Arpa o powiązaniu kwazarów z pobliskimi galaktykami, połączone z kwantyzacją przesunięcia ku czerwieni, grozi ucieczką żaby na dobre. Każda gromada galaktyk i kwazarów posiada własną, niewiele się różniącą stałą „kwantyzacji”. W każdej gromadzie stopnie kwantyzacji są tak ostre, dyspersja tak mała, że kiedy zabrać kwantyzację, nie pozostaje prawie żaden redszift, który mógłby być rezultatem orbitowania. Arp zauważył w Kwazary, redszift i kontrowersje na stronie 114: Z pewnością grawitacja ciągle działa! Galaktyki i ich kwazary są po prostu zawieszone w kosmosie, drapiąc się w nosy przy F = 0.

Pointa – wracając do Ilya Prigogine – jest taka, że żywe systemy są dużo bardziej skomplikowane niż martwe. Każda teoria ma swoją „domenę stosowalności”, jak zauważył Leon Rosenfeld. Ale granice domeny nie są prawie nigdy zbadane. Łatwiej jest podkręcić matematykę teorii, niż odkryć jej ograniczenia, oraz – ludzka natura ma skłonność do boskiego wynoszenia się – łatwiej jest założyć uniwersalną stosowalność, niż wyznaczyć jej zakres.

Ale uniwersalność jest zaledwie założeniem, stojącym przed ciężką pracą weryfikacji. Grawitacja, jaką znamy, będzie uniwersalna tylko wtedy, gdy jej powiązania będą zweryfikowane przez przestrzeń i historię. Skoro krzywe rotacji galaktyk oraz zkwantowany redszift kwestionuje łatwą przestrzenną ekstrapolację „martwej” teorii, więc dokładna, globalna struktura mitu podważy łatwą, tymczasową ekstrapolację.

Żaba pływa po nieskartografowanym oceanie, gdzie mit i przesunięcie ku czerwieni wołają: „TUTAJ SMOKI!”.

Uniwersalna grawitacja zaczyna wyglądać jak martwa żaba w stawie hodowlanym.

Mel Acheson

Link do oryginału: http://www.thunderbolts.info/wp/2014/01/30/gravitation-as-frog-2/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.